11 września. Dzień, w którym świat na chwilę się zatrzymał

wschodni24.pl 2 godzin temu

Są daty, które nie potrzebują dodatkowych wyjaśnień. Wystarczy wypowiedzieć: 11 września, a przed oczami natychmiast pojawiają się obrazy płonących wież World Trade Center, ludzi uciekających ulicami Nowego Jorku i świata, który patrzył na tragedię, nie mogąc uwierzyć, iż dzieje się naprawdę

Tego dnia tysiące osób rozpoczęły poranek zupełnie zwyczajnie. Ktoś spieszył się do pracy. Ktoś odprowadzał dziecko do szkoły. Ktoś nie zdążył dopić kawy, odpowiedzieć na wiadomość albo powiedzieć bliskiej osobie, iż ją kocha. Nikt nie przypuszczał, iż za chwilę czas podzieli się na ten przed 11 września i ten, który nastąpił później.

Żyjemy tak, jakby jutro było czymś oczywistym. Odkładamy rozmowy, przeprosiny, marzenia i spotkania. Gniewamy się o sprawy, których po kilku dniach nie będziemy choćby pamiętać. Tymczasem życie nie podpisuje z nami umowy i nie zapewnia, iż otrzymamy jeszcze jeden dzień.

Marek Aureliusz przypominał, iż człowiek powinien żyć tak, jakby każda chwila mogła być ostatnia. Nie była to zachęta do strachu. Przeciwnie — to wezwanie do życia uważnego, uczciwego i prawdziwego. Do niewydawania czasu w złość, nienawiść i rzeczy, na które nie mamy wpływu.

Nie możemy cofnąć tragedii ani zmienić przeszłości. Możemy jednak zdecydować, co zrobimy z pamięcią o niej. Czy stanie się tylko kolejną rocznicą pokazywaną w telewizji, czy także przypomnieniem, iż człowiek jest jednocześnie niezwykle kruchy i zdolny do niezwykłego bohaterstwa.

Wśród obrazów z 11 września były przecież nie tylko ruiny i rozpacz. Byli również strażacy wchodzący do budynków, z których wszyscy inni próbowali się wydostać. Policjanci, ratownicy, lekarze i zwykli ludzie pomagający obcym. Jedni podawali wodę, inni wskazywali drogę, podtrzymywali rannych albo po prostu pozostawali obok tych, którzy nie chcieli być sami.

W najtrudniejszych chwilach nie liczyło się pochodzenie, stanowisko ani stan konta. Liczył się człowiek.

Stoicy uczyli, iż nie zawsze mamy wpływ na wydarzenia, ale zawsze pozostaje nam wybór własnej postawy. Nie kontrolujemy świata, ale możemy zdecydować, czy odpowiemy na zło kolejnym złem, czy zachowamy przyzwoitość. Czy odwrócimy wzrok, czy wyciągniemy rękę. Czy będziemy budować, czy niszczyć.

11 września jest dniem pamięci o ofiarach jednej z największych tragedii współczesnego świata. Powinien być również ostrzeżeniem przed nienawiścią, która najpierw rodzi się w słowach i przekonaniach, a później potrafi zamienić się w przemoc.

Nie mamy wpływu na wszystko, co wydarzy się jutro. Mamy jednak wpływ na to, jak potraktujemy drugiego człowieka dzisiaj.

Może więc warto zadzwonić do kogoś, za kim tęsknimy. Zakończyć niepotrzebny spór. Powiedzieć „dziękuję”, „przepraszam” albo „kocham”. Nie dlatego, iż należy żyć w strachu przed końcem, ale dlatego, iż każda chwila, którą otrzymujemy, jest zbyt cenna, by marnować ją na rzeczy nieważne.

Pamiętajmy o tych, którzy 11 września wyszli rano z domu i nigdy do niego nie wrócili. A potem spójrzmy uważniej na ludzi, którzy dziś są obok nas.

Bo świat może zmienić się w jednej chwili.
I właśnie dlatego tej chwili nie wolno nam lekceważyć.

Świat według Marcusa

Idź do oryginalnego materiału