Niedawny pożar w Krosinku (gmina Mosina) to dramatyczny przykład, jak brak odpowiedniego dojazdu może komplikować akcję ratunkową. 3 stycznia 2026 roku, nad ranem, ogień objął dom w zabudowie bliźniaczej przy ul. Nad Potokiem, niszcząc budynek, wiatę garażową i pięć pojazdów. Dwie rodziny – w tym dwoje dzieci – straciły dach nad głową, ale na szczęście nikt nie ucierpiał fizycznie.
Na miejsce przybyło aż 14 zastępów straży pożarnej, w tym jednostki z Mosiny i Poznania. Akcja trwała ponad 6 godzin – od 6:15 do 12:32. Mieszkańcy ewakuowali się samodzielnie, ale ratownicy musieli interweniować, by wyciągnąć dwie osoby dorosłe. Przypuszczalna przyczyna? Zwarcie instalacji elektrycznej – śledztwo trwa.
Zdjęcie z akcji, opublikowane przez Heavy Rescue SGRT OSP Mosina, pokazuje wóz strażacki z podnośnikiem manewrujący w ciasnej przestrzeni. Strażacy z Mosiny nie ukrywają frustracji: „Minimalna szerokość drogi dojazdowej do posesji to 4 m. Potem jest płacz i winna straż pożarna, iż się spaliło”.
To nie jest problem tylko Mosiny czy Wielkopolski. Na Podhalu – w Zakopanem, Kościelisku czy Białce Tatrzańskiej – sytuacja jest podobna, a czasem gorsza:
- Nowe domy stawiane zbyt blisko granic działek, z wąskimi podjazdami (często 2,5–3 m).
- Góralskie uliczki, piękne, ale nieprzejezdne dla ciężkich wozów strażackich.
- Parkingi na kilka aut blokujące dojazd, gęste ogrodzenia i drzewa uniemożliwiające manewr.
W 2024–2025 roku na Podhalu strażacy musieli wielokrotnie:
- Zostawiać sprzęt setki metrów od pożaru i nosić węże manualnie.
- Burzyć bramy i płoty, by wjechać.
- Prosić sąsiadów o przejazd przez ich posesje.
Każde opóźnienie – choćby 10–15 minut – może kosztować życie lub zdrowie. Na Podhalu, gdzie domy często mają drewniane elementy, pożary rozprzestrzeniają się błyskawicznie.
Dlaczego 4 metry to minimum?
- Szerokość wozu strażackiego z lusterkami: ok. 2,6–2,8 m.
- Potrzebny odstęp na boki: min. 0,6 m z każdej strony.
- Rozstawienie podnośnika czy drabiny wymaga dodatkowego miejsca na podpory.
Bez tego skuteczna akcja – ratownictwo wysokościowe, wentylacja, podanie wody z góry – staje się niemożliwa.
Strażacy apelują do właścicieli posesji i budowlańców: sprawdzajcie przepisy budowlane, planujcie dojazdy z myślą o bezpieczeństwie. Czujki dymu i czadu to podstawa, ale bez drogi dla ratowników – mogą nie wystarczyć.
Pożar w Krosinku pod Mosiną to ostrzeżenie dla całej Polski. Czas działać, zanim będzie za późno.

3 godzin temu








![Nowoczesny sprzęt ratowniczy dla Gminy Fałków [zdjęcia]](https://tkn24.pl/wp-content/uploads/2026/01/Nowoczesny-sprzet-ratowniczy-dla-Gminy-Falkow-4.jpg)


