Bolesny błąd kierowców na osiedlach. Laweta wywiezie auto, a Ty zapłacisz fortunę

1 godzina temu

Wracasz późno z pracy, krążysz po osiedlu w poszukiwaniu miejsca, a wszystkie „koperty” są zajęte. Zrezygnowany zostawiasz samochód na chodniku, trawniku lub „na chwilę” przy śmietniku. Przecież to osiedle zamknięte, szlaban na wjeździe, „droga wewnętrzna” – policja tu nie zagląda, prawda? To myślenie, które każdego roku kosztuje polskich kierowców tysiące złotych. Zarządcy nieruchomości przestali patyczkować się z niesfornymi lokatorami, a przepisy o „Strefach Zamieszkania” i drogach pożarowych są bezlitosne. Laweta może zabrać Twoje auto szybciej, niż wypijesz poranną kawę.

Fot. Shutterstock

Magiczna tabliczka „Droga Wewnętrzna”. Co wolno, a czego nie?

Wielu kierowców żyje w błędnym przekonaniu, iż za szlabanem osiedla Kodeks drogowy przestaje obowiązywać. Jest w tym ziarno prawdy, ale bardzo niebezpieczne. jeżeli na wjeździe stoi tylko znak „Droga wewnętrzna” (bez dodatkowych oznaczeń strefy), policja i straż miejska faktycznie mają związane ręce. Nie mogą wystawić mandatu za brak zapiętych pasów, jazdę bez świateł czy… parkowanie na zakazie, o ile nie stwarza to bezpośredniego zagrożenia bezpieczeństwa (np. wypadku).

Jednak ta swoboda jest iluzoryczna. Zarządca terenu (Wspólnota lub Spółdzielnia) może ustalać własny regulamin. jeżeli go złamiesz, narażasz się na pozew cywilny. Ale to nie wszystko. Największą pułapką są dwa inne znaki, które całkowicie zmieniają reguły gry i wpuszczają służby mundurowe na osiedle z pełnym inwentarzem kar.

Strefa Zamieszkania (D-40). Niebieski znak, który zmienia wszystko

To najczęstszy widok na nowoczesnych osiedlach. Prostokątny, niebieski znak z symbolami pieszego, domu i samochodu. Dla kierowcy oznacza on drastyczne ograniczenia, o których często zapominamy.

W Strefie Zamieszkania:

  • Pieszy ma bezwzględne pierwszeństwo (może chodzić środkiem drogi).
  • Prędkość maksymalna to 20 km/h.
  • Parkowanie jest dozwolone WYŁĄCZNIE w miejscach do tego wyznaczonych.

To ostatni punkt jest kluczowy. W „zwykłym” ruchu drogowym możesz zaparkować na chodniku, jeżeli zostawisz 1,5 metra dla pieszych. W Strefie Zamieszkania – nie wolno. jeżeli zaparkujesz koło krawężnika, na chodniku czy na fragmencie asfaltu, gdzie nie ma namalowanych pasów postojowych – popełniasz wykroczenie. Wystarczy jeden telefon „życzliwego” sąsiada do Straży Miejskiej, a funkcjonariusze mają obowiązek interweniować. Mandat za to wykroczenie wynosi 100 zł i 1 punkt karny, ale to dopiero początek kosztów.

Droga pożarowa – świętość, której nie wolno tknąć

Najbardziej kosztownym błędem jest zastawienie drogi pożarowej. Zarządcy nieruchomości mają obowiązek wyznaczać drogi konieczne do dojazdu wozów bojowych straży pożarnej. Są one zwykle oznaczone znakami „Droga pożarowa” oraz kopertami z zakazem postoju.

Tutaj żarty się kończą. jeżeli zaparkujesz auto na drodze pożarowej, choćby na „Drodze wewnętrznej” (bez strefy ruchu), zarządca terenu ma prawo wezwać służby w celu usunięcia pojazdu zagrażającego bezpieczeństwu. Straż Pożarna nie będzie negocjować. jeżeli Twój samochód uniemożliwia przejazd wozu gaśniczego (nawet podczas ćwiczeń lub fałszywego alarmu), zostanie odholowany w trybie natychmiastowym.

Laweta na koszt właściciela. Rachunek grozy

Gdy do akcji wkracza laweta na wezwanie służb (art. 130a Prawa o ruchu drogowym), koszty są sztywne i ustalane przez rady miast, ale zawsze bardzo wysokie. Co składa się na „rachunek grozy”?

  1. Usunięcie pojazdu (holowanie): W 2026 roku stawki maksymalne w dużych miastach oscylują w granicach 600-700 zł za samochód osobowy.
  2. Doba parkingu depozytowego: Każdy dzień postoju auta na parkingu strzeżonym to kolejne ok. 50-70 zł.
  3. Mandat karny: Od 100 zł do choćby 1200 zł (w przypadku stworzenia zagrożenia lub parkowania na miejscu dla niepełnosprawnych).

Łącznie, za „chwilowe” pozostawienie auta w miejscu niedozwolonym na osiedlu, możesz zapłacić grubo ponad 1000 złotych. Do tego dochodzi czas i nerwy związane z odzyskaniem pojazdu.

Czy „prywaciarz” może odholować Twoje auto?

Często na wjazdach do osiedli widzimy tabliczki: „Zakaz parkowania – grozi odholowaniem na koszt właściciela” z numerem telefonu do prywatnej firmy holowniczej. Tu sprawa jest śliska prawnie. Polskie sądy stoją na stanowisku, iż „samowolne” odholowanie auta przez firmę prywatną (bez dyspozycji policji/straży) jest ryzykowne.

Właściciel auta może pozwać taką firmę o naruszenie posiadania, a zarządcę o bezprawne zatrzymanie ruchomości. Jednak coraz więcej wspólnot stosuje fortel: podpisują umowy z firmami, które działają w asyście zarządcy „w stanie wyższej konieczności” (np. blokada wyjazdu z garażu). Wtedy to Ty musisz walczyć w sądzie o zwrot pieniędzy za lawetę, co trwa latami. Czy warto ryzykować?


Podstawa prawna

Ustawa z dnia 20 czerwca 1997 r. – Prawo o ruchu drogowym (t.j. Dz.U. z 2023 r. poz. 1047):

Art. 1 ust. 2 pkt 2: Przepisy ustawy stosuje się również do ruchu odbywającego się poza drogami publicznymi, o ile jest to konieczne dla uniknięcia zagrożenia bezpieczeństwa osób.
Art. 2 pkt 16 (Strefa zamieszkania): Obszar obejmujący drogi publiczne lub inne drogi, na którym obowiązują szczególne zasady ruchu drogowego, a wjazdy i wyjazdy oznaczone są odpowiednimi znakami drogowymi.
Art. 49 ust. 2 pkt 4: Zabrania się postoju w strefie zamieszkania w innym miejscu niż wyznaczone w tym celu.
Art. 130a ust. 1 pkt 1: Pojazd jest usuwany z drogi na koszt właściciela w przypadku pozostawienia go w miejscu, gdzie jest to zabronione i utrudnia ruch lub w inny sposób zagraża bezpieczeństwu.

Rozporządzenie MSWiA w sprawie ochrony przeciwpożarowej budynków: Nakłada obowiązek utrzymania przejezdności dróg pożarowych.

Idź do oryginalnego materiału