'Butelkowy diablik'. Część szesnasta. / Schwengel2009

publixo.com 1 godzina temu

Część szesnasta

Pierwszą myślą Kokuy było to, aby pobiec i pocieszyć go. Druga myśl unieruchomiła ją na miejscu. Keawe zachował się przed swoją żoną, jak prawdziwy mężczyzna. Nie wypadało narzucać mu się w jego chwili słabości. Z taką refleksją cofnęła się do domu. „O niebiosa!” - myślała - „Jak byłam nieostrożna, jak słaba! To on, a nie ja, staje przed wiecznym potępieniem; to on był tym, który wziął przekleństwo na swoje konto. Dla mojego dobra. Teraz widzi płomienie piekła blisko siebie. Jestem taka głupia, iż aż do teraz nie widziałam wcześniej moich zobowiązań... może i widziałam ale odłożyłam na bok. ale wiem co mam robić. Pożegnam się z pobożnymi krokami ku niebu i wyczekującymi twarzami moich przyjaciół. Miłość za miłość, pozwolę sobie na to aby moje uczucie dorównywało uczuciu jakie żywi Keawe. Dusza za duszę i niech to moja dusza zginie na wieki.
Miała bystre oko i zręczne ręce, więc niedługo przebrała się. Wzięła w swoje dłonie drobne, drogocenne centymy, które zawsze trzymała przy sobie dlatego, iż monety były trochę używane i miały poręczenie z rządowego biura. Gdy była na ulicy, nadciągnęły wraz z wiatrem chmury i księżyc zaćmił się. Miasto spało; nie wiedziała, gdzie skręcić dopóki nie usłyszała kogoś kasłającego w cieniu drzew. „Stary człowieku” - spytała Kokua - „Co tutaj robisz w tak zimną noc?”. Starzec prawie nie mógł wykrztusić słowa z powodu kaszlu, ale spostrzegła, iż był nie tylko stary ale i ubogi, a także obcy na wyspie. „Czy mógłbyś wyświadczyć mi przysługę?” - zapytała Kokua - „Jak obcy obcemu i jak stary człowiek młodej niewieście. Pomożesz córce Hawajów?”. „Och” - westchnął staruszek - „Więc jesteś wiedźmą z ośmiu wysp, a teraz usiłujesz wplątać choćby moją starą duszę. Słyszałem o tobie i nie będę ciebie słuchać.”. „Usiądź tutaj” - poprosiła Kokua - „I pozwól mi opowiedzieć pewną historię.”. Opowiedziała jemu historię Keawe`go od samego początku do końca. „A teraz” - rzekła - „Jestem jego żoną, którą kupił za cenę swej duszy. I co powinnam zrobić? Gdybym poszła do niego i zaoferowała zakup butelki z pewnością by odmówił. Ale jeżeli ty pójdziesz odsprzeda chętnie. Będę na ciebie tutaj czekać; kupisz ją za cztery centymy, a ja odkupię od ciebie za trzy. Pozwól Najwyższemu wspomóc biedną dziewczynę.”. „Jeśli masz zamiar mnie oszukać” - odparł starzec - „Myślę, iż Bóg ukarałby ciebie śmiertelnie.”. „Bądź pewny, iż byłby to zrobił. Nie mogłabym być tak fałszywa – Pan nie ścierpiałby tego!”. „Daj mi cztery centymy i zaczekaj tu na mnie...” - powiedział stary człowiek.

Idź do oryginalnego materiału