Po śmierci rodziców Dariusz P. - ślusarz - zamieszkiwał w odziedziczonym po nich mieszkaniu na jednym z osiedli mieszkaniowych w Lubinie. Było za duże dla niego. Myślał, żeby je sprzedać i wyprowadzić się do mniejszego. Znalazł choćby nabywcę i w marcu 2026 roku spisał z nim umowę przedwstępną. Wziął zapłatę, ale większość pieniędzy przepuścił przez trzy dni w internetowych kasynach, co wywołało u niego myśli samobójcze.
Chciał skończyć ze sobą. Uszczelnił okna, zasłonił otwory wentylacyjne i odkręcił zawory kuchenki gazowej, aby otruć się gazem. Ale od wdychania propan-buttanu tylko rozbolała go głowa. Uznał, iż to nie ma sensu. Zrezygnował z samobójstwa. Wyszedł z budynku, ale nie zakręcił gazu. Dariusz P. udał się do hotelu, gdzie wynajął dla siebie pokój.
A w mieszkaniu numer 13 gaz ulatniał się okolo 20 godzin. -Był wyraźnie wyczuwalny na klatce schodowej - opowiada prokurator Liliana Łukasiewicz, rzeczniczka prasowa

2 godzin temu





