Polacy wydają rocznie miliardy złotych na ubezpieczenie domów i mieszkań. kilka osób wie, iż brak jednego dokumentu może sprawić, iż po pożarze nie dostaną ani złotówki. Ten protokół większość właścicieli po prostu ignoruje, a za jego brak grożą kary i wizyty urzędników.

Fot. Shutterstock
Przepis obowiązuje od lat, ale właściciele masowo go lekceważą. Co 5 lat każdy dom i mieszkanie muszą przejść kontrolę instalacji elektrycznej. Bez aktualnego protokołu ubezpieczyciel może odmówić wypłaty odszkodowania przy pożarze spowodowanym zwarciem. Mandat to 5 000 zł, ale realna strata to często setki tysięcy.
Pożar zniszczył dom, ubezpieczyciel zabrał 60% odszkodowania
Historia domu jednorodzinnego w województwie dolnośląskim pokazuje, jak drogo kosztuje zaniedbanie przeglądu. Pożar wybuchł latem, przyczyna – zużyte przewody w instalacji elektrycznej. Uszkodzenia objęły dach i poddasze, straty oszacowano na kilkaset tysięcy złotych.
Właściciel zgłosił szkodę i czekał na odszkodowanie. Rzeczoznawca ubezpieczyciela zapytał o protokół z ostatniej kontroli instalacji. Okazało się, iż ostatni przegląd był wykonany ponad 10 lat wcześniej. Firma ubezpieczeniowa obniżyła wypłatę o 60%, powołując się na rażące niedbalstwo. Argument był prosty – gdyby właściciel wykonywał obowiązkowe kontrole co 5 lat, zużycie przewodów zostałoby wykryte i można było zapobiec pożarowi.
To nie wyjątek. Towarzystwa ubezpieczeniowe coraz częściej sprawdzają daty ostatnich przeglądów przy likwidacji szkód. jeżeli protokół jest nieaktualny lub w ogóle go nie ma, traktują to jako naruszenie obowiązku dbałości o nieruchomość. Konsekwencje mogą być drastyczne – od obniżenia odszkodowania choćby do całkowitej odmowy wypłaty.
Artykuł 62 nie daje wyboru
Prawo budowlane w artykule 62 jasno określa obowiązki właścicieli. Co najmniej raz na 5 lat trzeba przeprowadzić kontrolę stanu technicznego budynku. W ramach tej kontroli obowiązkowe jest badanie instalacji elektrycznej i piorunochronnej.
Kontrola nie polega na powierzchownym obejrzeniu kabli. Specjalista sprawdza stan sprawności połączeń, osprzętu, zabezpieczeń i środków ochrony od porażeń. Bada oporność izolacji przewodów oraz skuteczność uziemień instalacji i aparatów. To dokładne, techniczne badania z użyciem specjalistycznego sprzętu pomiarowego.
Przepis nie robi wyjątków dla domów jednorodzinnych. Niektórzy właściciele błędnie sądzą, iż obowiązek dotyczy tylko bloków mieszkalnych. Prawo budowlane zobowiązuje wszystkich – zarówno zarządców wielorodzinnych budynków, jak i osoby mieszkające w domach jednorodzinnych. Wyjątek dotyczy tylko corocznej kontroli elementów budynku narażonych na warunki atmosferyczne – tej domy jednorodzinne nie muszą wykonywać. Ale przegląd 5-letni instalacji elektrycznej jest obowiązkowy dla wszystkich.
Każdy elektryk nie wystarczy
Pomiary może wykonać tylko osoba z odpowiednimi kwalifikacjami. Artykuł 62 Prawa budowlanego wymaga uprawnień do dozoru nad eksploatacją urządzeń, instalacji oraz sieci energetycznych. W praktyce chodzi o świadectwa kwalifikacyjne SEP w grupie E (eksploatacyjne) lub D (dozorowe).
Świadectwo grupy E uprawnia do obsługi i konserwacji instalacji elektrycznych. Grupa D to wyższy poziom – daje prawo do nadzorowania, prowadzenia i wykonywania pomiarów kontrolnych. Do przeprowadzenia przeglądu zgodnego z Prawem budowlanym potrzebne są uprawnienia minimum grupy E, ale w praktyce protokoły wystawiają głównie osoby z grupą D.
Kwalifikacje SEP nie są wieczne. Każde 5 lat specjalista musi przejść weryfikację przed komisją kwalifikacyjną. System ma gwarantować, iż osoby wykonujące pomiary mają aktualną wiedzę o normach bezpieczeństwa i najnowszych technologiach. Warto sprawdzić uprawnienia elektryka przed zleceniem przeglądu – można to zrobić na stronie Urzędu Dozoru Technicznego lub poprosić o okazanie aktualnego świadectwa.
Protokół bez odpowiednich uprawnień nie ma wartości prawnej. jeżeli okaże się, iż pomiary wykonała osoba bez kwalifikacji, ubezpieczyciel potraktuje to tak samo jak całkowity brak przeglądu. Nie pomoże argument, iż przecież ktoś przyszedł, coś sprawdził i wystawił papier z pieczątką.
Od 200 zł w kawalerce do 600 zł w dużym domu
Ceny pomiarów różnią się w zależności od wielkości nieruchomości i liczby punktów pomiarowych. Za kontrolę kawalerki trzeba zapłacić około 200 zł. Mieszkanie 3-pokojowe to wydatek rzędu 300 zł. Dom jednorodzinny o małym metrażu kosztuje 500-600 zł, większe domy mogą przekroczyć 600 zł.
Na ostateczną kwotę wpływa kilka czynników. Liczba obwodów elektrycznych w rozdzielnicy, liczba gniazdek i punktów oświetleniowych, stan instalacji i jej wiek, dostępność do wszystkich elementów instalacji. W starszych budynkach, gdzie dokumentacja techniczna zaginęła albo nigdy nie istniała, elektryk potrzebuje więcej czasu w zbadanie instalacji, co podnosi cenę.
Koszt przeglądu to niewielki wydatek w porównaniu z potencjalnymi stratami. choćby najdroższa kontrola domu za 600 zł to nic wobec utraty odszkodowania sięgającego setek tysięcy złotych. Dodatkowo regularny przegląd pozwala wykryć problemy zanim doprowadzą do poważnej awarii – wymiana kilku gniazdek czy wyłącznika to znacznie tańsza sprawa niż remont po pożarze.
Co konkretnie bada elektryk
Podczas przeglądu specjalista wykonuje szereg pomiarów technicznych. Sprawdza rezystancję izolacji przewodów – zbyt niska wartość oznacza ryzyko zwarcia. Mierzy ciągłość przewodów ochronnych, które zabezpieczają przed porażeniem prądem w razie uszkodzenia urządzenia.
Kluczowe jest badanie skuteczności ochrony przeciwporażeniowej. Elektryk sprawdza działanie wyłączników różnicowoprądowych – urządzeń, które w setnych sekundach odcinają prąd, gdy wykryją nieszczelność. Testuje impedancję pętli zwarcia, czyli opór, jaki napotyka prąd w przypadku zwarcia. Zbyt wysoka wartość może spowodować, iż zabezpieczenia nie zadziałają wystarczająco szybko.
Specjalista ocenia stan osprzętu – gniazdek, włączników, puszek rozgałęźnych. Sprawdza rozdzielnicę elektryczną, czy zabezpieczenia są odpowiednio dobrane do obciążenia obwodów. Bada przyłącze domu i główny wyłącznik. W domach z instalacją piorunochronną dodatkowo kontroluje stan uziemienia i przewodów odprowadzających wyładowania atmosferyczne.
Po zakończeniu badań elektryk sporządza szczegółowy protokół. Dokument zawiera wyniki wszystkich pomiarów, opis stanu technicznego instalacji i ewentualne zalecenia naprawcze. Protokół musi być podpisany i opieczętowany przez osobę z odpowiednimi uprawnieniami. To właśnie ten dokument będzie wymagany przez ubezpieczyciela w razie szkody.
Grzywna 5 000 zł za zaniedbanie
Brak przeglądu to wykroczenie określone w Kodeksie wykroczeń. Za nieprzeprowadzenie obowiązkowej kontroli okresowej grozi grzywna do 5 000 zł. Karę nakłada Powiatowy Inspektor Nadzoru Budowlanego po stwierdzeniu naruszenia przepisów.
Inspektor może nakazać przeprowadzenie kontroli w określonym terminie. jeżeli właściciel nie zastosuje się do decyzji, grzywna wzrasta. W skrajnych przypadkach, gdy zaniedbanie stwarza bezpośrednie zagrożenie dla życia lub zdrowia, inspektor może zabronić użytkowania budynku do czasu usunięcia nieprawidłowości.
Rzeczywista odpowiedzialność może być znacznie poważniejsza. jeżeli z powodu niesprawnej instalacji dojdzie do pożaru, a okaże się iż właściciel przez lata zaniedbywał obowiązkowe kontrole, może ponieść odpowiedzialność karną. Szczególnie jeżeli w wyniku pożaru ktoś ucierpi lub straci życie. Prokuratorzy coraz częściej biorą pod uwagę, czy właściciel dbał o stan techniczny nieruchomości.
Ubezpieczyciele nie odpuszczą
Ogólne Warunki Ubezpieczenia większości polis mieszkaniowych i domowych zawierają zapisy o obowiązkowych przeglądach. Ubezpieczyciele wymagają, aby budynek był użytkowany zgodnie z prawem i poddawany kontrolom przewidzianym przepisami.
Gdy dochodzi do szkody związanej z instalacją elektryczną, pierwsze pytanie rzeczoznawcy brzmi: kiedy był ostatni przegląd? jeżeli protokół jest nieaktualny lub w ogóle nie ma protokołu, firma traktuje to jako naruszenie warunków umowy. Argument ubezpieczyciela jest prosty – właściciel nie dochował należytej staranności w utrzymaniu nieruchomości.
Towarzystwa różnią się podejściem do konsekwencji. Niektóre całkowicie odmawiają wypłaty odszkodowania. Inne obniżają je o określony procent – często 50-60%, ale zdarzają się też przypadki wyższych redukcji. Wszystko zależy od zapisów w OWU i oceny, na ile brak przeglądu przyczynił się do powstania szkody.
Szczególnie restrykcyjnie ubezpieczyciele podchodzą do starszych budynków. jeżeli dom ma ponad 40 lat i nie było w nim przeprowadzanych przeglądów instalacji elektrycznej od dekad, odmowa wypłaty jest niemal pewna. Firmy argumentują, iż w tak starych instalacjach ryzyko awarii jest ogromne, a właściciel miał obowiązek je kontrolować.
7 lat na zgłoszenie się po mandat
Urzędnicy mogą sprawdzić termin ostatniego przeglądu na podstawie dostępnych rejestrów. jeżeli właściciel nie przedstawi protokołu z ostatnich 5 lat, organ może nałożyć karę do 5 tys. zł. Przepisy dają inspektorom 7 lat na wyciągnięcie konsekwencji od momentu stwierdzenia naruszenia. Kontrole przeprowadzane są zwykle z konkretnego powodu. Sąsiad zgłosił niepokojące objawy instalacji – migające światła, zapach spalenizny. Ktoś złożył skargę na stan budynku. Inspektor prowadzi kontrolę po pożarze lub innym zdarzeniu. Zdarza się też, iż podczas kontroli innej sprawy – na przykład nielegalnej przebudowy – inspektor poprosi o dokumentację przeglądów.
Po stwierdzeniu braku aktualnego protokołu właściciel dostaje decyzję nakazującą wykonanie przeglądu w określonym terminie. zwykle to 30 dni. Jednocześnie można otrzymać mandat za dotychczasowe zaniedbanie. jeżeli w wyznaczonym terminie przegląd nie zostanie wykonany, grożą kolejne kary i wyższe grzywny.
Co to oznacza dla Ciebie? Sprawdź natychmiast
Sprawdź natychmiast, kiedy był ostatni przegląd instalacji elektrycznej w twoim domu lub mieszkaniu. jeżeli minęło ponad 5 lat, zamów kontrolę u uprawnionego elektryka. Nie czekaj na wizytę inspektora ani do momentu, gdy będziesz potrzebować ubezpieczenia.
Protokół przechowuj w bezpiecznym miejscu razem z innymi ważnymi dokumentami dotyczącymi nieruchomości. Zrób kopię elektroniczną i zapisz w chmurze. Ustal w kalendarzu przypomnienie na za 4,5 roku, żeby nie przegapić terminu następnej kontroli.
Jeśli planujesz kupno domu lub mieszkania, zapytaj sprzedającego o protokół ostatniego przeglądu instalacji elektrycznej. Brak dokumentu powinien być sygnałem ostrzegawczym. Możesz negocjować cenę, uwzględniając konieczność wykonania zaległej kontroli i ewentualnych napraw.
Przy zawieraniu polisy ubezpieczeniowej przeczytaj Ogólne Warunki Ubezpieczenia, szczególnie sekcję o obowiązkowych przeglądach. Niektóre towarzystwa wymagają dołączenia kopii protokołu już przy podpisywaniu umowy. Inne sprawdzają to dopiero przy likwidacji szkody – ale wówczas jest za późno na naprawienie zaniedbania.
Koszt przeglądu to kilkaset złotych raz na 5 lat. Brak protokołu może kosztować cię setki tysięcy złotych utraconych odszkodowań, 5 000 zł mandatu i bezsennych nocy po pożarze, gdy ubezpieczyciel odmówi wypłaty. Nie ma sensu ryzykować.

2 godzin temu










