Wielokrotnie pomagali innym, teraz sami tej pomocy potrzebują. Rodzinę Duławskich w Hrubieszowie kojarzy chyba każdy. A gdyby skojarzenia mogły smakować – te byłyby słodkie. Bo Duławscy produkują lody i to od 1944 roku! Teraz dotknęło ich nieszczęście – seniorom rodu, Grzegorzowi i Teresie, spłonął dom. By go odbudować – potrzebne jest wsparcie… Tego natomiast można udzielić na przykład kupując lody. Chętnych nie brakuje.
– Tutaj do liceum chodziłem, do Staszica. Przejazdem jestem w Hrubieszowie i postanowiłem zajrzeć tutaj, bo to były kiedyś pierwsze, jedyne lody własnej produkcji. Z sentymentu przyszedłem zobaczyć. Lody są pyszne.

– 18 sierpnia przed godziną 16.00 otrzymaliśmy zgłoszenie o pożarze budynku mieszkalnego – relacjonuje mł. bryg. Marcin Lebiedowicz, rzecznik komendanta powiatowego Państwowej Straży Pożarnej w Hrubieszowie. – Budynek mieszkalny drewniany, w którym paliły się dwa pomieszczenia oraz klatka schodowa wraz z drewnianymi schodami. Straty są duże. Budynek drewniany, został mocno nadpalony. Kierujący działaniem ratowniczym oszacował straty na około 200 tysięcy złotych. Ustaliliśmy, iż była to wada pieca na paliwo stałe.
– Byłem akurat w sklepie, a żona wyszła, tutaj kwiatki w ogródku podlewała i nie zauważyła – mówi Grzegorz Duławski. – Sąsiad przyszedł do sklepu i mówi: „dymi się u was w domu”. Ja poleciałem po gaśnicę, ale zobaczyłem, iż nie wyjdę. Już szyby zaczęły strzelać.
– Pracowałam w szkole specjalnej. Moi wychowankowie dzwonią, pani Teresko, czy pani jakoś pomóc? Ja pani to przywiozą – opowiada Teresa Duławska. – Był wychowanek, który przez 5 lat był w mojej grupie, no to przyjechał, przez dwa dni pomagał właśnie synowi wynosić spaleniznę.
– Rodzina państwa Duławskich, czyli kolejne pokolenia, produkują lody w Hrubieszowie, więc jest to marka znana od lat, firma rodzinna, przedsiębiorstwo rodzinne – mówi Marta Majewska, burmistrz Hrubieszowa. – Też na przestrzeni ostatnich lat swoją działalnością, nie tylko tą gospodarczą, ale również społeczną, pomogli wielu osobom. Tutaj dużo czasu byśmy musieli poświęcić na to, żeby wspomnieć różnego rodzaju akcje. Przecież nie o wszystkich zawsze jest głośno. Spotkała ich taka sytuacja, iż teraz trzeba pomóc im. Po pierwsze, pomoc w formie darowizny na zbiórkę, która została uruchomiona przez rodzinę. Ale ogromnym wsparciem jest dla ludzi, którzy coś robią, którzy pracują, wykonują swoją działalność, jest właśnie skorzystanie z ich usług. Dlatego ten pomysł, żeby te lody kupować, bo oni je będą produkować, będą za to otrzymywać wynagrodzenie, a my zjemy pyszne lody.

– Zbierałam piękną, całą meblościankę, miałam właśnie różnych książek – wspomina Teresa Duławska. – Miałam piękny księgozbiór Jana Pawła II. Syn później jak wynosił, mówi „mamuś zobacz, są”. Nigdy przedwcześnie nie należy lamentować i wiara czyni cuda.
– No i w ogóle znajomi wszyscy, każdy się starał – opowiada Grzegorz Duławski. – Tak samo z kościoła otrzymaliśmy datki, z Mikołaja, bo proboszcz też był zaraz i z kościoła Świętego Ducha.
– Pan Bóg nade mną czuwał, lodziarnia nie ucierpiała – mówi pani Teresa.
– Moi rodzice ją zakładali, a taką główną inicjatorką to była moja mama – wspomina pan Grzegorz. – Pasjonatami jesteśmy. Finanse nie wpływają, bo jakbyśmy liczyli na finanse, to byśmy już za 20 lat nie prowadzili.
– W 2005 roku byliśmy jako pierwsi w lodziarstwie, rzemieślnicy, którzy wprowadzili lody klonowe i kasztanowe.
– I staramy się jak najbardziej naturalnie. Ja wyszykuję produkty, żeby jak najbardziej były ekologiczne, no i takie z górnej półki.
– I wówczas, kiedy tworzymy nowe smaki, tak jak małżonek mówi, na przykład jak ciasteczkowe, to tutaj dajemy po prostu włoską taką czekoladę, ciasteczka włoskie.
– Jesteśmy rodziną, więc to jest normalne – mówi Izabela Doławska-Kula. – A z tą zbiórką faktycznie tutaj choćby znajomi mi podpowiedzieli, bo to wiadomo, szok, emocje, nerwy. Słuchaj, może zbiórkę dla Was założymy? Dużo osób wpłacało, podpisywało się, ale mamy bardzo dużo wpłat anonimowych. I tym osobom też chcielibyśmy podziękować, bo nie wiemy komu, ale dziękujemy im ślicznie. Oni tam są i dziękujemy im, iż są i nas wspierają. Wszystko właśnie owocuje i to dobro, które dałyśmy z mamą, z rodziną, wszystko do nas wraca.
– Zauważyłam, iż społeczeństwo jest do nas bardzo pozytywnie nastawione. Ale najpiękniejsze jest to, iż nam nic się nie stało i iż trzymamy się razem.
Link do zbiórki na rzecz odbudowy domu państwa Duławskich https://www.siepomaga.pl/dulawscy.
A słynna lodziarnia stoi przy ulicy Staszica, tuż przy moście.
JN / opr. PrzeG
Fot. siepomaga.pl

23 godzin temu









