Pożar został zauważony wczoraj około godziny 15 przez kamery monitoringu nadleśnictwa. Ogień, który pierwotnie pojawił się na terenach prywatnych, błyskawicznie przeniósł się na obszary zarządzane przez Lasy Państwowe. W krytycznym momencie żywioł przybrał postać groźnego pożaru wierzchołkowego, obejmując obszar szacowany wstępnie na blisko 300 hektaró
w.Mapę z obszarem pożaru w powiecie biłgorajskim opracował leśnik Kamil Onoszko - specjalista
GIS.Walka z ogniem i wiatremDyrektor Generalny Lasów Państwowych, który osobiście nadzoruje działania ze sztabu kryzysowego, nie kryje powagi sytuacji. „Sytuacja dalej jest dynamiczna. (…) Dzisiaj nie wygląda wcale lepiej – jest niska wilgotność około 8–9%” – alarmował podczas porannego briefingu. Największe obawy budzą prognozy pogody, przewidujące nasilenie wiatru, co może doprowadzić do ponownego rozprzestrzenienia się
ognia.Obecnie front pożaru ma długość około 800 metrów i przesuwa się w głąb trudno dostępnych terenów. Jak podkreślają dowodzący, charakter żywiołu uległ zmianie: „To już nie jest pożar wierzchołkowy (…) to jest pożar, który rozprzestrzenia się na powierzchni lasu dosyć wolno, ale jednak powoli ten front pożaru się przesuwa”.Przeczytaj: Pow. biłgorajski: Drugi dzień walki z ogniem. Zadysponowano kolejne śmigłowce, budowane są pasy zaporowePotężna mobilizacja siłSkala operacji jest ogromna. W akcji uczestniczy w tej chwili blisko 100 zastępów straży pożarnej, w tym kompanie gaśnicze z województw małopolskiego i podkarpackiego. Nieocenione jest wsparcie z powietrza. Nad terenem objętym pożarem operują policyjne śmigłowce Black Hawk oraz samoloty typu Dromader i śmigłowce Lasów Pań
stwowych.Na ziemi leśnicy wspierają strażaków, wskazując drogi dojazdowe w głąb puszczy. Wykorzystywany jest również ciężki sprzęt: „Są harwestery, które wycinają część drzewostanu, robiąc barierę przed rozprzestrzenianiem się pożaru” – wyjaśniał Dyrektor Generalny. Specjalistyczne pługi oborywują teren, aby ograniczyć rozprzestrzenianie się
ognia.Tragedia w cieniu pożaruWczoraj podczas akcji gaśniczej doszło do katastrofy lotniczej, w której zginął pilot dromadera. Okoliczności tej tragedii są w tej chwili badane. „Czekamy na komisję badania wypadków lotniczych, czekamy na prokuratorów (…) to oni będą teraz prowadzić dochodzenie, o ile chodzi o to, co było przyczyną tego strasznego wypadku” – poinformowano w sztabie. Dodatkowo jeden ze strażaków ochotników doznał podtrucia dymem, jednak jego zdrowiu nie zagraża niebezpieczeń
stwo.Alert dla mieszkańcówChoć ogień płonie w odległości około 6 kilometrów od najbliższych zabudowań, wydano alert RCB. Mieszkańcom okolicznych miejscowości zaleca się zamykanie okien i pozostanie w domach ze względu na gęste zadymienie. „Dymy pożarowe, ze względu na wiatr, przesuwają się też na długie odległości (…) dla bezpieczeństwa mieszkańców, żeby właśnie do zatrucia nie doszło, zamknięcie okien i pozostanie w domach jest jak najbardziej bezpieczne” – apelują służ
by.Sytuacja jest stale monitorowana przez przedstawicieli rządu, w tym ministra spraw wewnętrznych i administracji oraz minister klimatu i środowiska. Leśnicy szacują, iż pełne dogaszanie i zabezpieczanie terenu może potrwać choćby tydzień.