Dym na terenie Elektrociepłowni Żerań. Dwugodzinna akcji straży

40 minut temu

Kilkudziesięciu strażaków przez dwie godziny gasiło pożar, który wybuchł na terenie elektrociepłowni Żerań. Pożar udało się opanować szybko, ale walka z dymem trwała znacznie dłużej.

Interwencja straży pożarnej. Fot. Warszawska Grupa Luka&Maro.

Wszystko zaczęło się w piwnicy

Elektrociepłownia Żerań to jeden z największych obiektów ciepłowniczych w Polsce, odpowiadający za dostawę ciepła i energii elektrycznej do znacznej części warszawskiej sieci. Pożar ograniczył się do strefy biurowej nie ma informacji o tym, by wpłynął na pracę samej elektrociepłowni.

Około 15:20 w czwartek 7 maja ogień pojawił się w piwnicy jednego z budynków biurowych stołecznej Elektrociepłowni Żerań. Zajęte zostało pojedyncze pomieszczenie, w którym przez lata nagromadził się gruz i różnorodne materiały – drewno, tworzywa sztuczne. To właśnie one zaczęły się palić, wytwarzając gęsty, ostry dym.

Dym błyskawicznie dotarł na wyższe kondygnacje, przenikając klatki schodowe i korytarze całego budynku. Zadziałały jednak systemy ochrony przeciwpożarowej – automatycznie otworzyły się klapy dymowe zamontowane w górnej części obiektu.

Ewakuacja przebiegła sprawnie – cały personel opuścił budynek jeszcze przed wjazdem straży pożarnej. Nikt nie wymagał pomocy medycznej.

Szybkie ugaszenie ognia, ale dużo dymu

Na miejscu ostatecznie stanęło 8 zastępów gaśniczych, wspieranych przez Grupę Operacyjną Miasta i Grupę Operacyjną Województwa. Sam pożar strażacy ugasili stosunkowo szybko. Problem stanowił natomiast dym. Duża kubatura budynku – rozległe korytarze, kilka klatek schodowych – sprawiła, iż usunięcie dymu zajęło znacznie więcej czasu niż samo gaszenie. Strażacy użyli wentylatorów zarówno spalinowych, jak i elektrycznych. Ponad dwie godziny po wybuchu pożaru działania wentylacyjne były przez cały czas w toku

Idź do oryginalnego materiału