
Platforma wiertnicza Hibernia w Bull Arm.
Kanadyjski regulator energetyki morskiej poinformował, iż majowy wyciek ropy i gazu na platformie Hibernia u wybrzeży Nowej Fundlandii mógł doprowadzić do tragicznej katastrofy. Według wstępnych ustaleń istniało realne ryzyko eksplozji, pożaru i śmierci pracowników.
Do incydentu doszło 12 maja podczas przygotowań do przeładunku ropy na tankowiec. Pracownicy usłyszeli nietypowe odgłosy dochodzące z szybu technicznego, po czym wykryto wyciek ropy oraz gazu. Sytuację udało się gwałtownie opanować dzięki zamknięciu uszkodzonego zaworu. Nikt nie odniósł obrażeń, a około 1600 litrów ropy nie przedostało się do oceanu.
Regulator zakwalifikował zdarzenie jako „poważne uwolnienie węglowodorów” i zażądał od operatora platformy, Hibernia Management and Development Company, szczegółowych wyjaśnień dotyczących przyczyn awarii oraz sposobu reakcji na zagrożenie.
Platforma Hibernia, położona około 315 kilometrów na wschód od St. John’s, rozpoczęła wydobycie ropy w 1997 roku i jest najstarszą z czterech morskich instalacji naftowych u wybrzeży Nowej Fundlandii. Mimo planów dalszej eksploatacji, jej historia nie jest wolna od problemów.
Od 2017 roku operator platformy był trzykrotnie karany za wycieki ropy. Najpoważniejszy z nich miał miejsce w 2019 roku, kiedy do Atlantyku przedostało się około 12 tysięcy litrów ropy, za co spółka zapłaciła 400 tysięcy dolarów grzywny. Wcześniejsze incydenty zakończyły się kolejnymi karami finansowymi oraz obowiązkiem wpłat na fundusz ochrony środowiska.
Obecne dochodzenie ma wyjaśnić, co doprowadziło do awarii i czy podobnym zdarzeniom można zapobiec w przyszłości.











