Hyundai Santa Fe spłonął na autostradzie 401 dzień po naprawie w salonie samochodowym

bejsment.com 1 godzina temu

Trzy miesiące po dramatycznym pożarze Hyundaia Santa Fe na autostradzie 401 właściciel samochodu przez cały czas nie zna przyczyny zdarzenia i walczy o odzyskanie pieniędzy za straty, których nie pokryło ubezpieczenie. Samochód spłonął zaledwie dzień po wizycie w serwisie.

Do pożaru doszło 9 czerwca podczas porannego ruchu na autostradzie 401 na północ od Toronto. Jason Pelletier jechał do pracy, kiedy spod maski jego Santa Fe zaczął wydobywać się gęsty czarny dym, a następnie pojawiły się płomienie. Kierowca twierdzi, iż przestały działać silnik i hamulce. Musiał przedostać się przez kilka pasów ruchu, aby wydostać się z samochodu.

Jak relacjonuje, zaledwie około 20 sekund po opuszczeniu pojazdu doszło do eksplozji, która zniszczyła przednią część samochodu.

Szczególnie niepokojący jest fakt, iż dzień wcześniej Santa Fe znajdował się u dealera. Samochód wymagał wymiany uszczelki pod głowicą. Niedługo po odebraniu pojazdu Pelletier wyczuł zapach spalenizny. Kiedy zauważył również lekki dym wydobywający się spod maski, skontaktował się z pracownikiem serwisu Hyundaia.

Początkowo miał usłyszeć, iż zapach może być związany z pozostałościami po wykonanej naprawie. Następnego dnia na ekranie samochodu pojawiło się ostrzeżenie dotyczące układu sterowania silnikiem. Kierowca otrzymał zalecenie przeprowadzenia pełnej kontroli systemu. Wysłał kolejne wiadomości do serwisu, jednak przed pożarem nie otrzymał odpowiedzi.

Pożar całkowicie zniszczył samochód. Firma ubezpieczeniowa wypłaciła właścicielowi prawie 22 tysiące dolarów, odpowiadające szacunkowej wartości Santa Fe przed pożarem, a także pokryła koszty wynajmu samochodu przez miesiąc.

To jednak nie zakończyło sprawy. Pelletier twierdzi, iż w samochodzie znajdowały się przedmioty o wartości przekraczającej 5 tysięcy dolarów. Wśród nich były między innymi słuchawki, okulary, ubrania, akcesoria dla psów oraz stroje i kosmetyki wykorzystywane podczas występów drag. Wszystko spłonęło wraz z samochodem.

Właściciel uważa, iż nie powinien ponosić całego ciężaru tych strat, ponieważ samochód został oddany do serwisu zaledwie dzień przed pożarem. Tymczasem wrak Santa Fe przez cały czas znajduje się w magazynie w Oshawa i jest poddawany badaniom mającym ustalić, co doprowadziło do pożaru.

Hyundai Canada przekazał, iż bezpieczeństwo jest dla firmy najwyższym priorytetem, ale nie komentuje szczegółowo sprawy, ponieważ okoliczności pożaru są przez cały czas analizowane.

W sprawę zaangażowano firmę inżynieryjną, która wspólnie z ubezpieczycielem ma ustalić przyczynę pożaru. Na razie nie wiadomo jednak, czy badania pozwolą jednoznacznie wskazać winę konkretnego elementu, naprawy lub producenta.

Sprawa nabiera dodatkowego znaczenia w związku z wcześniejszymi problemami dotyczącymi pożarów samochodów Hyundai. Według danych Transport Canada w okresie od 1 stycznia 2016 roku do 8 września 2026 roku zgłoszono łącznie 1140 pożarów pojazdów różnych marek. W przypadku Hyundaia odnotowano 168 takich zgłoszeń. Jednocześnie ministerstwo podkreśla, iż zgłaszanie pożarów nie jest obowiązkowe, dlatego rzeczywista liczba przypadków może być większa.

W 2023 roku Hyundai przeprowadził w Kanadzie akcję przywoławczą obejmującą ponad 320 tysięcy samochodów w związku z potencjalną usterką układu hamulcowego, która mogła prowadzić do pożaru. Santa Fe należący do Pelletiera nie był objęty właśnie tą akcją, ale jego samochód podlegał dwóm innym akcjom serwisowym.

Idź do oryginalnego materiału