Małżeństwo z północnego Ontario, które próbowało uratować swój ośrodek wypoczynkowy przed zbliżającym się pożarem lasu, może zostać ukarane wysokimi grzywnami. Jenny i Kevin VanderHooft twierdzą, iż podjęli działania, aby ocalić swoją własność, jednak według władz mogli naruszyć obowiązujące przepisy dotyczące ewakuacji oraz korzystania z dronów w rejonie objętym akcją gaśniczą.
Jenny VanderHooft powiedziała w rozmowie z Global News, iż Ministerstwo Zasobów Naturalnych Ontario (MNR) poinformowało ją o możliwości nałożenia kar finansowych zarówno za wykorzystanie drona do monitorowania zbliżającego się pożaru, jak i za powrót na teren swojej posesji mimo obowiązującego nakazu ewakuacji.
Małżeństwo prowadzi ośrodek wypoczynkowy Open Bay Lodge w miejscowości Upsala, około 100 kilometrów na zachód od Thunder Bay. Jak opowiadają, pierwsze oznaki zagrożenia zauważyli wieczorem 12 lipca, kiedy w oddali dostrzegli dym. O pożarze natychmiast powiadomili Ministerstwo Zasobów Naturalnych.
Dwa dni później ogień strawił ich dom.
Kiedy 17 lipca, mimo obowiązującego nakazu ewakuacji, wrócili na teren swojej nieruchomości, zastali dramatyczny widok.
– To było całkowite spustoszenie – powiedział Kevin VanderHooft.
Jak relacjonował, na posesji leżały zerwane linie energetyczne, niemal wszystko zostało doszczętnie spalone, a ich dom przestał istnieć. Mimo ogromnych zniszczeń wydarzył się jednak prawdziwy cud – siedem z ośmiu domków przeznaczonych dla gości przetrwało pożar.
Małżeństwo natychmiast zabrało się do gaszenia tlących się jeszcze zarzewi ognia. Korzystali jedynie z pięciogalonowych wiader oraz kosza na śmieci.
– Zajęło nam to dziewięć godzin. Byliśmy tylko we dwoje. Bez jedzenia, bez wody, bez żadnego wsparcia. Po prostu zabraliśmy się do pracy – wspominał Kevin.
Obawiając się, iż w okolicy mogą pojawić się kolejne ogniska pożaru, Jenny zdecydowała się uruchomić drona, aby sprawdzić sytuację z powietrza.
Ta decyzja może jednak okazać się bardzo kosztowna.
W sobotę Ministerstwo Zasobów Naturalnych poinformowało w mediach społecznościowych, iż posiada informacje o nagraniu wykonanym dronem w rejonie pożaru Fort Frances 14. Według resortu materiał został opublikowany w internecie z naruszeniem kanadyjskich przepisów lotniczych.
W oświadczeniu przekazanym Global News ministerstwo poinformowało, iż dochodzenie dotyczące sprawy VanderHooftów przez cały czas trwa.
– W związku z prowadzonym postępowaniem nie możemy w tej chwili komentować szczegółowych okoliczności tej sprawy – przekazał rzecznik resortu.
Transport Canada przypomina, iż używanie dronów w promieniu 9,3 kilometra od aktywnych pożarów lasów jest zabronione.
Na początku lipca urząd wyjaśnił w komunikacie, iż nieautoryzowane loty dronów stwarzają poważne zagrożenie dla samolotów i śmigłowców uczestniczących w akcjach gaśniczych. W przypadku pojawienia się drona załogi mogą być zmuszone do przerwania działań, co opóźnia walkę z ogniem i może zagrażać ludzkiemu życiu.
Transport Canada poinformował również, iż osoby naruszające zakazy mogą zostać ukarane administracyjnymi karami finansowymi. Maksymalna grzywna dla osoby prywatnej wynosi 5 tys. dolarów, natomiast przedsiębiorstwa mogą zostać ukarane kwotą sięgającą 25 tys. dolarów.
Ministerstwo Zasobów Naturalnych zaznaczyło dodatkowo, iż jeżeli dojdzie do więcej niż jednego naruszenia przepisów, mogą zostać nałożone odrębne kary za każde z nich.
Jak twierdzą VanderHooftowie, grożą im również sankcje za złamanie nakazu ewakuacji.
Kevin opowiedział, iż podczas próby powrotu do ośrodka zostali zatrzymani na autostradzie przez funkcjonariuszy MNR, którzy zablokowali im dalszą drogę. Według jego relacji poinformowano go, iż jeżeli mimo zakazu pojedzie dalej, może otrzymać mandat przekraczający 800 dolarów.
Rzecznik ministerstwa potwierdził, iż nieuprawnione wejście na teren objęty obowiązkową ewakuacją może skutkować wszczęciem postępowania, postawieniem zarzutów oraz nałożeniem kar finansowych, w zależności od okoliczności i obowiązujących przepisów.
Małżeństwo zdecydowało się jednak wrócić na swoją posesję.
Kevin przyznał, iż ryzyko otrzymania mandatu było dla niego akceptowalne, jeżeli dzięki temu uda się uratować infrastrukturę wartą około 800 tys. dolarów.
– Wiem, iż służby wykonują swoją pracę i chcą zapewnić wszystkim bezpieczeństwo. Rozumiem to i przez długi czas starałem się stosować do poleceń. Ale w pewnym momencie po prostu nie mogłem już dłużej czekać – powiedział.
Pożar Fort Frances 14 jest w tej chwili najbliższym dużym pożarem zagrażającym miejscowości Upsala. Według danych Ministerstwa Zasobów Naturalnych Ontario objął już powierzchnię przekraczającą 51 tys. hektarów i przez cały czas pozostaje poza kontrolą strażaków. Nakaz ewakuacji w tym rejonie wciąż obowiązuje.
W ciągu ostatniego tygodnia z powodu gwałtownie rozprzestrzeniających się pożarów ewakuowano ponad tuzin społeczności, w tym 11 społeczności Pierwszych Narodów.
VanderHooftowie podkreślają, iż jeżeli ostatecznie zostaną ukarani, zapłacą nałożone grzywny. Najważniejsze jest jednak dla nich odbudowanie rodzinnego ośrodka wypoczynkowego.
– Musimy to zrobić – powiedziała Jenny. – Nasi goście są wobec nas niezwykle lojalni. Traktujemy ich jak członków rodziny.












