Mężczyzna utonął w Stawach Jana. Strażacy zdradzają, co zastali na miejscu

1 godzina temu

Na miejsce skierowano kilka zastępów straży pożarnej, zespoły ratownictwa medycznego oraz policję. Ratownicy wyciągnęli mężczyznę ze zbiornika, jednak było już za późno.

Strażacy: „Nie znaleźliśmy choćby ręcznika ani klapków”

Służby na razie bardzo ostrożnie wypowiadają się o okolicznościach tragedii. Jak usłyszeliśmy od strażaka pracującego na miejscu, na razie pytań jest więcej niż odpowiedzi.

- Na tę chwilę nie możemy powiedzieć nic więcej. Naszym zadaniem było wyciągnięcie mężczyzny z wody i sprawdzenie czynności życiowych. Nie wiemy, czy był tutaj sam, czy z kimś. Obeszliśmy cały teren, ale nie znaleźliśmy żadnego porzuconego ręcznika czy klapków

- powiedział nam strażak.

To może oznaczać, iż śledczy będą musieli dokładnie odtworzyć ostatnie chwile życia mężczyzny i ustalić, co wydarzyło się nad Stawami Jana.

Na miejscu cały czas pracują policjanci pod nadzorem prokuratora. Na obecnym etapie nie ujawniono tożsamości zmarłego ani informacji o tym, w jakich okolicznościach znalazł się w wodzie. Odpowiedzi mają przynieść prowadzone czynności i postępowanie wyjaśniające.

https://tulodz.pl/wiadomosci-lodz/kiedy-koniec-koszmaru-na-gornej-wielka-tramwajowa-inwestycja-wchodzi-w-kolejny-etap/aHYABltTyQGack5Ys1Fv
Idź do oryginalnego materiału