Smród, robactwo, zalania i zagrożenie pożarowe. Z tymi problemami mierzą się mieszkańcy bloków, w których żyją osoby cierpiące na patologiczne zbieractwo. Choć sprawa angażuje sanepid, pomoc społeczną i urząd miasta, urzędnicy często rozkładają ręce, bo prawo ma swoje granice.