Najpierw podpalił, potem gasił. Strażak-piroman spowodował ogromne straty

1 dzień temu

Pożar w Jastrzygowicach miał miejsce w środę 13 maja około godz. 22.45. Służby ratunkowe otrzymały zgłoszenie, iż płonie tam budynek gospodarczy z ciągnikiem rolniczym. Budynku i maszyny nie udało się uratować, wstępnie oszacowana wysokość strat wyniosła 100 tys. zł. Szczęśliwie nikt nie odniósł obrażeń. W akcji gaśniczej brały udział trzy zastępy strażaków zawodowych oraz cztery zastępy OSP – w tym, jak się potem okazało – strażak-podpalacz.

Na jego trop wpadli mundurowi, którzy przeprowadzili oględziny miejsca zderzenia wraz z biegłym z zakresu pożarnictwa. Nie minęło wiele czasu, a 41-letni strażak-podpalacz z OSP podejrzany o podpalenie w Jastrzygowicach był zatrzymany.

– Dodatkowo funkcjonariusze ujawnili, iż mężczyzna przed podpaleniem wyłączył z zasilania kamery monitorujące posesję – mówi Marek Kotara, oficer prasowy policji w Oleśnie.

Mężczyzna usłyszał zarzut podpalenia. – 41-latek przyznał się. Tłumaczył, iż nie wie dlaczego to zrobił – informuje Marek Kotara.

41-letni strażak-podpalacz z OSP podejrzany o to, iż spowodował pożar w Jastrzygowicach, został objęty dozorem policji. Ma też zakaz kontaktowania się i zbliżania do pokrzywdzonych. Nie może też opuszczać kraju ani angażować się w działalność OSP.

– Teraz sprawa trafi do sądu. Mężczyźnie grozi mu od roku do pięciu lat więzienia – wylicza Marek Kotara.

***

Odważne komentarze, unikalna publicystyka, pasjonujące reportaże i rozmowy – czytaj w najnowszym numerze tygodnika „O!Polska”. Do kupienia w punktach sprzedaży prasy w regionie oraz w formie e-wydania

Idź do oryginalnego materiału