Jak informuje włoski portal leggo.it, do eksplozji puszki z gazem znajdującej się w jednym z bagaży podręcznych doszło 9 stycznia 2026 roku w trakcie lotu z Mediolanu do Brindisi we Włoszech (FR3424). Wybuch skutkował natychmiastową paniką, a ogromny problem stanowił fakt, iż w powietrzu unosił się duszący środek. Początkowo nikt nie wiedział, co dokładnie zaszło na pokładzie, jednak sytuację udało się opanować.
REKLAMA
Zobacz wideo Karolina Gilon nie została wpuszczona do samolotu
W bagażu znajdował się gaz pieprzowy. "Powietrze stało się nie do zniesienia"
Zgodnie z obowiązującymi zasadami gaz pieprzowy znajduje się na liście rzeczy zakazanych przez linie lotnicze. Nie można go przewozić zarówno w bagażu podręcznym, jak i rejestrowanym, ponieważ jest to substancja, która może eksplodować oraz powodować poważne podrażnienia w zamkniętej przestrzeni. O tym, jak niebezpieczny może okazać się taki przedmiot, przekonali się uczestnicy lotu FR3424 obsługiwanego przez linię Ryanair. Początkowo lot z Mediolanu do Brindisi przebiegał bez żadnych zakłóceń, aż do momentu, gdy w jednym z bagaży podręcznych uaktywniła się puszka z gazem pieprzowym. Wówczas każdy oddech zaczął stanowić nie lada wyzwanie, a pasażerowie wpadli w panikę.
Powietrze stało się nie do zniesienia i wybuchł chaos
- wspomina jeden z pasażerów, cytowany przez serwis eggo.it. Z jego relacji wynika, iż ludzie zaczęli kierować się w stronę przedniej i tylnej części samolotu, a obsługa samolotu robiła wszystko, by ich uspokoić. Choć pierwotnie mogło się wydawać, iż jest to awaria techniczna, po krótkiej chwili ustalono, iż źródłem problemu był właśnie spray obronny. Puszka z gazem najprawdopodobniej uległa rozszczelnieniu pod wpływem zmian ciśnienia w kabinie.
Zastanawiam się, jak aż tak niebezpieczny środek mógł przejść przez kontrolę bezpieczeństwa
- dodał pasażer.
Eksplozja gazu pieprzowego w samolocie. Pasażerka zignorowała przepisy
Jak wskazała inna pasażerka, do eksplozji doszło w połowie lotu, a największy problem stanowiły stres i dezorientacja.
Wybuchła ogólna panika. Nie wiadomo było, co się dzieje, i wielu pasażerów sądziło, iż doszło do poważnej awarii. Dopiero później zaczęto mówić o sprayu. (...) to absurdalne, iż taki przedmiot przeszedł przez kontrolę bezpieczeństwa
- skomentowała. Mimo tych wydarzeń samolot doleciał bezpiecznie do Brindisi. Gdy pojawił się na lotnisku, na pokład weszli funkcjonariusze Straży Granicznej. W wyniku przeprowadzonych czynności udało się ustalić właścicielkę bagażu, w którym znajdował się niedozwolony spray. Kobieta ma zostać pociągnięta do odpowiedzialności ze względu na nieprzestrzeganie przepisów dotyczących bezpieczeństwa lotniczego.
Źródła: leggo.it, polskiobserwator.uk
Dziękujemy, iż przeczytałaś/eś nasz artykuł.
Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Wiadomościach Google.

13 godzin temu











