Nowy prezes PKOl o Piesiewiczu. "Podpalenie beczki z prochem"

1 godzina temu

- Trudno powiedzieć, by neon giełdy (na budynku PKOl-u) był czymś z czego powinniśmy być dumni. Odwrotnie, wstydzimy się tego - stwierdził nowy prezes PKOl Marian Kmita na antenie Polsat News. Nowy szef stowarzyszenia odniósł się do sprawy aresztowanego Radosława Piesiewicza w związku z aferą Zondacrypto. - Wtedy nastąpiło podpalenie beczki z prochem - powiedział.

Polsat News
Marian Kmita prezesem PKOl. "Afera Zondy była podpaleniem beczki z prochem"

W poniedziałek Marian Kmita, dyrektor ds. sportu telewizji Polsat, został wybrany na pełniącego obowiązki prezesa Polskiego Komitetu Olimpijskiego. Będzie zastępował Radosława Piesiewicza, aresztowanego w związku z aferą Zondacrypto. Nowy prezes będzie pełnił obowiązki do końca kadencji, czyli do kwietnia 2027 roku.

- Już wczoraj rozmawialiśmy o tym, jak podzielić się obowiązkami. Uważam, iż to praca zespołowa i wszyscy wiceprezesi, jak nie członkowie prezydium powinni wziąć w tym udział - powiedział gość "Nowego Dnia" w Polsat News.

Nowy prezes PKOl o Zondacrypto: Wstydzimy się

Nowy prezes zaznaczył, iż pierwszym krokiem musi być przeprowadzenie audytu PKOl-u i już prowadzone są rozmowy z różnymi firmami. Dodał, iż największymi problemami w stowarzyszeniu są kwestie finansowe i statutowe.

- Wszystkie nasze kłopoty dotyczące Radosława Piesiewicza były związane z tym, iż statut pozwalał na samodzielne podejmowanie decyzji przez prezesa. Stąd brak naszego udziału w wyborze Zondacrypto oraz cała ta kompromitacja PKOl-u. Trudno powiedzieć, by neon giełdy (na budynku PKOl-u) był czymś z czego powinniśmy być dumni. Odwrotnie, wstydzimy się tego - stwierdził Kmita.

ZOBACZ: Nowy prezes PKOl wybrany. Zastąpi Piesiewicza do końca kadencji

Przekazał, iż odejście Piesiewicza z funkcji prezesa jest dla nowego kierownictwa zarówno ulgą, jak i rozczarowaniem. - Jednak trochę czasu zmarnowaliśmy. (...) Długo dojrzewaliśmy do tej decyzji, bo pierwsze oznaki niezadowolenia pojawiały się już we wrześniu 2024 roku, ale podpalenie beczki z prochem nastąpiło wraz ze sprawą Zondy - oznajmił nowy prezes PKOl-u.

WIDEO: Nowy prezes PKOl o aferze Zondacrypto. "Powód do wstydu"

Przyznał następnie, iż obecny kryzys instytucji jest największym w jej historii. Stwierdził, iż trzeba patrzeć w przyszłość optymistycznie i przekazał, iż wraz z zarządem będzie tworzył politykę bieżącą i strategiczną. Odniósł się również do oświadczenia Jakuba Rutnickiego, szefa resortu sportu, w którym napisał, iż oczekuje teraz transparentności i odbudowy zaufania wobec PKOl-u.

- Tak się umówiliśmy, działamy przejrzyście, wsłuchujemy się w głosy wewnętrzne i zewnętrzne oraz podejmujemy decyzje kolegialne. Opinia publiczna również będzie otrzymywała więcej informacji - zapewnił Kmita.

Więcej obiekcji wobec jego wyboru miał poprzedni minister sportu i turystyki Sławomir Nitras. Zarzucał Kmicie m.in., iż był "największym promotorem Piesiewicza w środowisku sportowym i jego tarczą medialną". - Czasy konfliktu mam już za sobą, chcę budować relację z nowym szefem resortu. (...) Wydaje mi się, iż to naturalne. Byłoby dziwne gdyby wszyscy zagłosowali za mną. Im więcej poglądów, tym lepiej - odparł Kmita.

WIDEO: Wojskowy dron na polskiej plaży. Skąd się wziął?
Idź do oryginalnego materiału