Część właścicieli instalowała z własnej inicjatywy, większość nie robiła nic. To się skończyło. Rozporządzenie ministra Tomasza Siemoniaka z listopada 2024 roku wprowadza obowiązek montażu dla wszystkich – pytanie tylko kiedy. Dla jednej grupy właścicieli termin minął już w grudniu, dla kolejnej tyka teraz i wypada 30 czerwca 2026 roku, a właściciele zwykłych mieszkań i domów mają czas do 2030 roku.

Fot. Warszawa w Pigułce
455 osób rocznie. Brak czujki czadu i dymu bywa tragiczny w skutkach
Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji podało przy okazji podpisania rozporządzenia konkretną liczbę: każdego roku w pożarach budynków lub innych obiektów budowlanych śmierć ponosi w Polsce średnio 455 osób. Co ważne – wartość ta utrzymuje się pomimo tego, iż ogólna liczba pożarów od lat spada. Innymi słowy, pożarów jest mniej, ale śmiertelność nie maleje. Samo w sobie mówi to wiele o tym, ile ofiar można by uratować, gdyby alarm rozległ się kilka minut wcześniej.
Tylko w 2024 roku Komenda Główna PSP odnotowała blisko 30 tysięcy pożarów w budynkach mieszkalnych. Do tego dochodzi osobna kategoria zagrożeń – tlenek węgla. W roku, w którym rozporządzenie było podpisywane, doszło do ponad 3600 zdarzeń związanych z emisją czadu, w których poszkodowanych zostało ponad 1000 osób, a 32 zmarły. Najbardziej dramatyczny był styczeń – 531 zdarzeń w ciągu jednego miesiąca. Strażacy interweniowali z powodu tlenku węgla ponad 4000 razy w 2024 roku.
Proporcje ofiar też nie są przypadkowe. Około 6 procent ofiar śmiertelnych pożarów to dzieci, a w ogólnej liczbie poszkodowanych najmłodsi stanowią blisko 27 procent. Tlenek węgla jest szczególnie niebezpieczny właśnie dlatego, iż nie daje żadnych sygnałów – jest bezbarwny, bezwonny i działa zanim ofiara w ogóle zdąży się obudzić. Do zatruć najczęściej dochodzi w nocy, w okresie grzewczym, przy niesprawnych piecach, kotłach, podgrzewaczach gazowych lub zablokowanych przewodach kominowych.
Rozporządzenie z Dziennika Ustaw. Co dokładnie narzuca prawo?
Podstawą prawną jest rozporządzenie Ministra Spraw Wewnętrznych i Administracji z dnia 21 listopada 2024 r. zmieniające rozporządzenie w sprawie ochrony przeciwpożarowej budynków, innych obiektów budowlanych i terenów (Dz.U. 2024 poz. 1716), które weszło w życie 23 grudnia 2024 roku. Nowelizacja zmienia rozporządzenie z dnia 7 czerwca 2010 r. w sprawie ochrony przeciwpożarowej budynków.
Przepisy są konkretne. Zgodnie z §28a znowelizowanego rozporządzenia, każde pomieszczenie mieszkalne lub jednostka mieszkalna musi być wyposażona w co najmniej 1 autonomiczną czujkę dymu. Czujka tlenku węgla jest natomiast wymagana w każdym pomieszczeniu, w którym odbywa się proces spalania paliwa stałego, ciekłego lub gazowego – a więc wszędzie tam, gdzie stoi piec, kocioł, kominek, podgrzewacz gazowy wody. Są dwa wyjątki: urządzenia z zamkniętą komorą spalania oraz kuchenki i płyty gazowe używane wyłącznie do gotowania posiłków – te nie wymagają osobnej czujki CO.
Rozporządzenie nie wprowadza obowiązku regularnych przeglądów technicznych czujników przez firmy zewnętrzne. Zakres konserwacji i testowania określa producent w instrukcji obsługi urządzenia – właściciel ma obowiązek jej przestrzegać.
Trzy grupy, trzy terminy. Sprawdź, który dotyczy Ciebie?
Harmonogram wdrażania jest rozłożony na 6 lat i zależy wyłącznie od rodzaju nieruchomości.
Nowe budynki mieszkalne – od 23 grudnia 2024 roku. Każdy budynek, którego wniosek o pozwolenie na budowę został złożony po 22 grudnia 2024 roku, musi być wyposażony w czujniki w momencie oddania do użytku. Obowiązek spoczywa na deweloperze lub inwestorze – nie na przyszłym właścicielu. Budynki, dla których pozwolenie zostało wydane wcześniej lub wniosek złożono przed tą datą, traktowane są jako „stare” i obowiązują je inne terminy.
Najem krótkoterminowy i usługi hotelarskie – do 30 czerwca 2026 roku. To najbardziej pilny termin z tych, które jeszcze nie minęły. Obejmuje wszystkie pomieszczenia i lokale mieszkalne, w których świadczone są usługi hotelarskie – a więc hotele, pensjonaty, domki letniskowe, kwatery prywatne, ale też prywatne mieszkania wynajmowane przez platformy takie jak Airbnb czy Booking. Przepisy traktują je jednakowo. Uzasadnienie w rozporządzeniu jest jednoznaczne: goście nocujący w obcym lokalu nie znają budynku ani jego instalacji, nie wiedzą, gdzie są wyjścia i jakie ryzyko stwarzają urządzenia grzewcze. W tym przypadku wymagane są obie czujki – i dymu, i tlenku węgla (jeśli w lokalu jest jakiekolwiek urządzenie spalające paliwo). Do terminu zostały niespełna 3 miesiące.
Istniejące budynki mieszkalne – od 1 stycznia 2030 roku. Właściciele domów i mieszkań użytkowanych w dniu wejścia rozporządzenia w życie mają najdłuższy okres przejściowy. Przepisy zaczną ich dotyczyć od początku 2030 roku – co daje ponad 5 lat na zakup i montaż urządzeń. Warto jednak pamiętać, iż w miarę zbliżania się terminu popyt na czujniki i usługi montażowe będzie rósł, co może przełożyć się na wyższe ceny i dłuższy czas oczekiwania.
Airbnb i wynajem krótkoterminowy: 30 czerwca to twarda granica
Spośród wszystkich grup właścicieli to właśnie wynajmujący krótkoterminowo są w najbardziej wymagającej sytuacji – i mają najkrótszy czas na działanie. Termin 30 czerwca 2026 roku dotyczy każdego lokalu, który jest udostępniany odpłatnie osobom trzecim do celów noclegowych, niezależnie od tego, czy właściciel prowadzi formalną działalność gospodarczą, czy wystawia mieszkanie na Airbnb jako osoba prywatna.
W praktyce oznacza to, iż właściciel musi zamontować co najmniej 1 autonomiczną czujkę dymu – oraz czujkę tlenku węgla, jeżeli w lokalu znajduje się kocioł gazowy, podgrzewacz wody, kominek lub inne urządzenie spalające paliwo. Sama kuchenka gazowa używana do gotowania nie obliguje do montażu czujki CO, ale już bojler gazowy – tak.
Brak czujników po terminie to nie tylko formalne naruszenie przepisów. Jak wskazują eksperci ds. ubezpieczeń, nieprzestrzeganie przepisów przeciwpożarowych może skutkować odmową wypłaty odszkodowania przez ubezpieczyciela w razie pożaru lub zdarzenia związanego z czadem. Do tego dochodzi ryzyko odpowiedzialności cywilnej wobec gości – w przypadku, gdy do zdarzenia doszłoby w lokalu pozbawionym wymaganych prawem czujników.
Jakie urządzenie kupić i gdzie je zamontować
Rozporządzenie wymaga czujników „autonomicznych” – tzn. działających bez podłączenia do centralnego systemu alarmowego, zasilanych własną baterią. Na rynku dostępne są zarówno osobne czujniki dymu i tlenku węgla, jak i modele „2 w 1” wykrywające oba zagrożenia jednocześnie.
Przy zakupie najważniejsze jest sprawdzenie norm. Czujnik dymu powinien spełniać normę EN 14604, czujnik tlenku węgla – PN-EN 50291. Urządzenie powinno posiadać oznaczenie CE potwierdzające zgodność z przepisami UE, a w przypadku czujników CO – także znak budowlany B dopuszczający produkt do stosowania w polskim budownictwie oraz certyfikat CNBOP-PIB (Centrum Naukowo-Badawczego Ochrony Przeciwpożarowej – Państwowego Instytutu Badawczego). Inspekcja Handlowa skontrolowała rynek po wejściu rozporządzenia i stwierdziła, iż część tańszych urządzeń nie spełnia wymagań – m.in. nie sygnalizuje prawidłowo niskiego poziomu baterii lub ma zbyt długi czas reakcji na czad. Oszczędzanie na czujniku przy jednoczesnym spełnieniu obowiązku formalnego mija się z celem.
Koszt zakupu nie jest wygórowany. Czujnik dymu to wydatek rzędu 60 zł, czujnik tlenku węgla – około 100 zł. Dostępne są też modele kombinowane. Montaż nie wymaga fachowca – wystarczy wkręt w sufit lub ścianę.
Kwestia lokalizacji ma jednak znaczenie. Czujnik dymu montuje się na suficie lub jak najwyżej na ścianie – dym w pierwszej fazie pożaru unosi się ku górze i tam jest wykrywany najszybciej. W mieszkaniu wielopokojowym czujnik dymu powinien znaleźć się przede wszystkim w korytarzu przy sypialni. W budynkach wielokondygnacyjnych – co najmniej po jednym na każdym piętrze. Czujnik tlenku węgla wiesza się natomiast na ścianie, na wysokości 1,5-1,9 metra, w odległości 1-3 metrów od źródła potencjalnej emisji – kotła, kominka, podgrzewacza. Nie powinien znajdować się bezpośrednio przy nawiewach wentylacyjnych.
Kamil Kwosek, rzeczoznawca ds. zabezpieczeń przeciwpożarowych, komentując nowe przepisy w serwisie dobrzemieszkaj.pl, podkreślił, iż wymagany przez rozporządzenie 1 czujnik dymu na lokal to „minimalny poziom zabezpieczenia” i zachęcił do montowania urządzeń we wszystkich pomieszczeniach poza kuchnią i łazienką.
Polska dogania Europę – z opóźnieniem
Kraje takie jak Niemcy, Czechy, Litwa czy Francja wprowadziły obowiązek stosowania czujek dymu wiele lat temu. Polska była pod tym względem jednym z ostatnich państw w UE bez powszechnego obowiązku ustawowego – kampanie edukacyjne PSP i MSWiA od lat zachęcały do dobrowolnego montażu, ale bez skutku prawnego. Rozporządzenie z listopada 2024 roku kończy ten stan.
Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji oraz Państwowa Straż Pożarna zapowiedziały równolegle kampanię informacyjną, która ma towarzyszyć kolejnym etapom wdrażania. Nacisk ma być położony nie tylko na formalne spełnienie obowiązku, ale na adekwatny montaż, konserwację i wiedzę o tym, jak reagować na alarm.
Masz 3 miesiące albo 4 lata – zależy od tego, co robisz z mieszkaniem
Jeśli wynajmujesz mieszkanie krótkoterminowo przez Airbnb, Booking lub w inny sposób – masz czas do 30 czerwca 2026 roku. To twarda granica wynikająca z rozporządzenia MSWiA (Dz.U. 2024 poz. 1716). Wymagane są co najmniej 1 czujka dymu i – jeżeli w lokalu jest jakiekolwiek urządzenie spalające paliwo – czujka tlenku węgla. Kupuj wyłącznie urządzenia z normą EN 14604 (dym) lub PN-EN 50291 (CO) i oznaczeniem CE. Czujnik dymu mocujesz na suficie, CO – na ścianie przy kotle lub kominku, na wysokości oczu.
Jeśli mieszkasz we własnym domu lub mieszkaniu ogrzewanym gazem, węglem lub olejem – masz czas do 1 stycznia 2030 roku. Nie czekaj jednak na ostatni moment: im bliżej terminu, tym wyższy popyt i wyższe ceny. Czujnik dymu kosztuje dziś 60 zł, czujnik CO – około 100 zł. To wydatek jednorazowy.
Jeśli właśnie odbierasz nowe mieszkanie od dewelopera – czujniki powinny być już zamontowane. Sprawdź przy odbiorze lokalu, czy są i czy spełniają normy. Brak czujnika w nowym budynku to naruszenie przepisów po stronie dewelopera.

1 godzina temu