Obowiązek wszedł w życie. Każdy właściciel mieszkania i domu będzie musiał zainstalować te urządzenia na własny koszt

1 godzina temu

36 dni. Tyle czasu zostało właścicielom mieszkań na Airbnb i wszystkich, którzy zarabiają na krótkoterminowym wynajmie, żeby dostosować lokale do nowych przepisów. Termin 30 czerwca 2026 roku nie jest propozycją – to twarda granica prawna, po której brak czujników dymu i tlenku węgla staje się naruszeniem przepisów przeciwpożarowych. Dla właścicieli zwykłych mieszkań i domów zegar tyka wolniej, ale też tyka.

Bloki na jednym z osiedli w Warszawie. Fot. Warszawa w Pigułce.

455 ofiar śmiertelnych rocznie. I liczba ta nie chce spaść

Uzasadnienie rozporządzenia przywołuje statystykę, której nie da się zbagatelizować: w pożarach budynków ginie w Polsce średnio 455 osób rocznie. Liczba pozostaje niemal niezmienna od lat, mimo iż ogólna liczba pożarów systematycznie maleje. Pożarów jest mniej – ale ci, którzy w nie wpadają, coraz rzadziej mają szansę uciec. Powód jest fizyczny: współczesne mieszkania wyposażone w meble z tworzyw sztucznych, syntetyczne tekstylia i pianki poliuretanowe palą się od kilku do kilkunastu razy szybciej niż wnętrza sprzed 40 lat. Okno ewakuacji, które kiedyś liczyło kilkanaście minut, dziś skurczyło się do kilku. Czujnik dymu na suficie to jedyna rzecz, która może je z powrotem wydłużyć.

Czad jest inny – i przez to bardziej perfidny. Tlenek węgla nie daje żadnego sygnału zmysłowego: jest bezbarwny, bezwonny i nie podrażnia dróg oddechowych. Ofiara traci przytomność, zanim zdąży cokolwiek poczuć. W 2024 roku strażacy interweniowali w ponad 4000 zdarzeń związanych z emisją czadu – poszkodowanych zostało niemal 1200 osób, a 43 z nich nie przeżyło. Do zatruć dochodzi nocą, w okresie grzewczym, przy niesprawnych kotłach lub zatkanych przewodach kominowych. „Chcemy dać mocny sygnał ze strony państwa, iż czujki dymu i czadu to nie luksus, ale konieczność” – powiedział minister Tomasz Siemoniak podczas prezentacji rozporządzenia.

Co dokładnie nakazuje §28a i od kiedy

Podstawą prawną jest rozporządzenie Ministra Spraw Wewnętrznych i Administracji z dnia 21 listopada 2024 r. zmieniające rozporządzenie w sprawie ochrony przeciwpożarowej budynków, innych obiektów budowlanych i terenów (Dz.U. 2024 poz. 1716), które weszło w życie 23 grudnia 2024 r. Nowy §28a precyzuje: każdy lokal mieszkalny musi mieć co najmniej 1 autonomiczną czujkę dymu. Czujka tlenku węgla jest wymagana wszędzie tam, gdzie w lokalu spala się paliwo – stałe, ciekłe lub gazowe. W praktyce dotyczy to każdego kotła centralnego ogrzewania, kominka, gazowego podgrzewacza wody czy pieca olejowego.

Rozporządzenie przewiduje 2 wyjątki od obowiązku montażu czujnika CO: urządzenia z zamkniętą komorą spalania z własnym obiegiem powietrza oraz kuchenki i płyty gazowe służące wyłącznie do gotowania. Wszystko inne – obowiązkowo. Przepisy nie wymagają regularnych przeglądów technicznych przez zewnętrzne firmy; zasady testowania i konserwacji określa producent w instrukcji dołączonej do urządzenia.

Trzy grupy właścicieli, trzy różne terminy

Harmonogram rozłożono na 6 lat. Kryterium podziału jest jeden fakt: status nieruchomości w dniu wejścia rozporządzenia w życie.

Nowe budynki mieszkalne podlegają obowiązkowi od 23 grudnia 2024 roku. Dotyczy każdego budynku, którego wniosek o pozwolenie na budowę złożono po 22 grudnia 2024 roku. Obowiązek spoczywa na deweloperze lub inwestorze – nie na kupującym. Odbierając nowe mieszkanie, warto sprawdzić przy protokole odbioru, czy czujniki faktycznie są zamontowane i noszą wymagane oznaczenia. Ich brak to naruszenie przepisów po stronie dewelopera.

Najem krótkoterminowy i usługi hotelarskie – termin upływa 30 czerwca 2026 roku, czyli za 36 dni. Obowiązek obejmuje hotele, pensjonaty, pokoje gościnne, domki letniskowe, a także prywatne mieszkania i pokoje wystawiane przez platformy Airbnb, Booking.com i podobne. Przepisy traktują je jednolicie, niezależnie od tego, czy właściciel prowadzi zarejestrowaną działalność, czy wystawia lokal jako osoba prywatna. Wymagane są obie czujki – dymu i CO (o ile w lokalu pracuje jakiekolwiek urządzenie spalające paliwo).

Istniejące domy i mieszkania – termin to 1 stycznia 2030 roku. Właściciele lokali użytkowanych w chwili wejścia rozporządzenia mają najdłuższy bufor. Pięć lat może wydawać się dużo, ale w miarę zbliżania się terminu popyt na urządzenia wywinduje ceny, a ewentualne kolejki do montażu mogą liczyć tygodnie. Czujnik dymu kosztuje teraz ok. 60 złotych, CO – ok. 100 złotych. Montaż nie wymaga fachowca: jeden wkręt w sufit.

Brak czujnika po 30 czerwca: ubezpieczyciel może odmówić wypłaty

Właściciele lokali na wynajem krótkoterminowy muszą liczyć się nie tylko z konsekwencją administracyjną. Towarzystwa ubezpieczeniowe coraz powszechniej weryfikują spełnienie obowiązków przeciwpożarowych przy rozpatrywaniu roszczeń. Lokal bez wymaganego prawem czujnika w razie pożaru lub zdarzenia z czadem może skutkować odmową wypłaty odszkodowania – na podstawie naruszenia warunków umowy ubezpieczeniowej. Do tego dochodzi ryzyko odpowiedzialności cywilnej wobec gości poszkodowanych w lokalu pozbawionym zabezpieczeń. Dokumentowanie montażu – zdjęcia, karta urządzenia z datą uruchomienia – staje się w tej sytuacji kwestią nie tylko porządku, ale ochrony własnych interesów.

Które urządzenie kupić, żeby spełnić wymogi

Rozporządzenie wymaga czujników autonomicznych, działających na własnej baterii bez podłączenia do centralnego systemu. Czujnik dymu musi spełniać normę EN 14604 i nosić oznaczenie CE. Czujnik tlenku węgla – normę PN-EN 50291, oznaczenie CE, znak budowlany B oraz certyfikat CNBOP-PIB (Centrum Naukowo-Badawczego Ochrony Przeciwpożarowej – Państwowego Instytutu Badawczego). Inspekcja Handlowa po wejściu rozporządzenia w życie stwierdziła nieprawidłowości w tańszych urządzeniach: zbyt długi czas reakcji na czad i błędna sygnalizacja niskiego poziomu baterii. Tańszy czujnik może formalnie spełniać obowiązek – ale realnie nie chronić. Na rynku dostępne są modele kombinowane wykrywające jednocześnie dym i CO w jednej obudowie.

Co to oznacza dla Ciebie? Gdzie zamontować czujnik, żeby działał

Czujnik dymu montuje się na suficie lub blisko sufitu na ścianie – dym w pierwszej fazie pożaru unosi się ku górze i tam jest wykrywany najszybciej. W mieszkaniu wielopokojowym priorytetem jest korytarz przy sypialni lub przedpokój: właśnie tam alarm ma największą szansę obudzić śpiących domowników, gdy czas na ewakuację pozostało realny. W domu wielokondygnacyjnym – co najmniej 1 czujnik na każdej kondygnacji, w tym w piwnicy, jeżeli jest użytkowana.

Czujnik tlenku węgla montuje się na ścianie, na wysokości 1,5-1,9 metra, w odległości 1-3 metrów od źródła emisji: kotła, kominka, podgrzewacza. Nie powinien znajdować się przy nawiewach wentylacyjnych ani w miejscach narażonych na przeciągi. Minimalne wymaganie rozporządzenia – 1 czujnik dymu na lokal – to absolutne minimum; w mieszkaniach o nieregularnym układzie lub kilku sypialniach warto montować więcej. Jeśli wynajmujesz mieszkanie przez Airbnb lub podobne platformy: 30 czerwca 2026 to data, której nie możesz przegapić. jeżeli nie jesteś pewien, czy Twój lokal spełnia wymogi – sprawdź to w ten weekend, nie pod koniec czerwca.

Idź do oryginalnego materiału