Skala zniszczeń jest bardzo duża, budynek nie nadaje się do zamieszkania
Halina i Krzysztof pozostali bez dachu nad głową. To trafne określenie, gdyż dziurę, która pozostała po pożarze teraz zakrywa plandeka. Skala zniszczeń jest bardzo duża. W tej kwestii straż pożarna oraz inspekcja nadzoru budowlanego mówią jednym głosem: dom po pożarze nie nadaje się do użytkowania.
Przypomnijmy - 18 lutego w budynku jednorodzinnym w Gostyniu wybuchł pożar. Ogień szalał na poddaszu, a później - po drewnianym stropie, przeniósł się na dolne kondygnacje. Straż pożarna - zarówno zawodowa, jak i ochotnicy walczyła z ogniem kilka godzin. Jednak dom - miejsce, które przez długie lata było bezpieczną przystanią, pełną wspomnień, codzienności i spokoju - zniknął. Dziś Halina i Krzysztof oraz rodzina, którą tworzą, nie mają już swojego miejsca na ziemi - CZYTAJ PONIŻEJ, KLIK w OBRAZEK
https://zwielkopolski24.pl/wiadomosci/grozny-pozar-w-wielkopolsce-doszczetnie-zniszczyl-dom-dwie-osoby-byly-wewnatrz-kiedy-wybuchl-pozar/EWf3MqHqDQclcbj9IBqjRodzina nie ma dokąd wrócić
Życie Haliny i Krzysztofa zmieniło się niespodziewanie, w jednej chwili. Na szczęście właściciele i ich najbliżsi ocaleli. Nikt nie ucierpiał, nie został poszkodowany. To jest najważniejsze. Jednak Halina i Krzysztof z rodziną nie mają dokąd wrócić. Zniknęła ich bezpieczna przystań, wszystko przepadło.
- Nie przypominam sobie, żebyśmy w ostatnich latach walczyli z tak groźnym pożarem budynku mieszkalnego, który pozostawił zniszczenia na tak dużą skalę - przyznaje st. kpt. Marcin Nyczka.
Zawsze pomocni, teraz okażmy im serce
To, co budowali latami - poczucie bezpieczeństwa, stabilizacji i własny kąt - ogień odebrał im w ciągu kilku godzin. Nic nie jest takie, jak było wcześniej - nie ma ulubionej kanapy, fotela, kuchni, w której można przygtować obiad i pogadać. Ogień zabrał spokój.
- Halinka i Krzysztof są już na emeryturze. Przez całe życie byli ludźmi pracowitymi i samodzielnymi - zawsze łatwiej było im pomagać innym, niż samym przyjmować pomoc - a tym bardziej o nią prosić. Dlatego znalezienie się dziś w sytuacji, w której sami potrzebują wsparcia, jest dla nich szczególnie trudne - przekazują prowadzący zbiórkę dla pogorzelców.
W sieci zbierają pieniądze - platforma zrzutka.pl
W internecie uruchomiono zbiórkę dla pogorzelców "Dom po pożarze - zbiórka z inicjatywy bliskich i przyjaciół", a wiadomość o niej gwałtownie rozprzestrzenia się w sieci. I o to chodzi. Powinna dotrzeć do jak najszerszego grona internautów.
- Chcemy pomóc im odzyskać choć namiastkę normalności i pomóc w powrocie do miejsca, które nazywają domem – czytamy w opisie zbiórki na www.zrzutka.pl.
Zbiórkę organizują najbliżsi z rodziny i przyjaciele.
- Ta zbiórka nie powstała z ich inicjatywy. To my - ich najbliżsi i przyjaciele - zdecydowaliśmy się zrobić ten krok, bo wiemy, iż sami nigdy by o to nie poprosili - przekonują inicjatorzy akcji.
Każda, choćby najmniejsza wpłata, to realna pomoc. Pieniądze można wpłacać
Jeśli ktoś nie może wesprzeć pogorzelców finansowo, zawsze może udostępnić informacje o zbiórkce na fanpage'u i przekazać informację dalej. Liczy się każdy gest.
