Rodzinna awantura, telefon na policję i „genialny” plan odwetu, który skończył się ogniem na polu i nocą w izbie zatrzymań – tak w uproszczeniu można opisać to, co wydarzyło się w Uhercach Mineralnych. 30-letni mężczyzna tak bardzo obraził się na rodziców, iż ci nie chcieli wpuścić go do domu, iż postanowił „ukarać” ich w jedyny sposób, jaki przyszedł mu do głowy po alkoholu: podpalił siano składowane na ich posesji.
KPP LeskoWczoraj po godz. 19 lescy policjanci zostali wezwani do awantury domowej. Zgłaszającym był sam 30-latek, któremu – jak twierdził – rodzice odmówili wpuszczenia do domu. Podczas rozmowy z mężczyzną funkcjonariusze wyczuli dym, a kilkadziesiąt metrów od zabudowań zauważyli ogień w miejscu składowania suchego siana. Zamiast więc uspokajać domowy konflikt, musieli błyskawicznie przejść do gaszenia pożaru.
Czytaj więcej:
O sytuacji powiadomili dyżurnego, a pierwsze działania gaśnicze podjęli sami. Ostatecznie ogień został opanowany dzięki interwencji straży pożarnej, która dogasiła płonące siano i zabezpieczyła teren. Gdyby nie szybka reakcja służb, płomienie mogłyby łatwo przenieść się na zabudowania – wtedy „rodzinny spór” miałby znacznie poważniejsze konsekwencje niż tylko spalony zapas paszy.
Dzielnicowi zatrzymali 30-latka. Badanie wykazało u niego ponad promil alkoholu. Mężczyzna przyznał się, iż to on podpalił siano należące do rodziców. Motyw? Według jego słów – zemsta za to, iż nie chcieli go wpuścić do domu, bo był nietrzeźwy. Na logiczne wyjaśnienie zabrakło już argumentów.
Ponieważ mimo wszystkiego przez cały czas próbował się awanturować, noc spędził nie w rodzinnym domu, a w policyjnej izbie zatrzymań, gdzie miał czas, by „na trzeźwo” przemyśleć, jak bardzo nierozsądny był jego plan. Teraz o jego dalszych losach zdecydują już nie rodzice, ale organy ścigania – bo ogień podłożony z czystej złości to nie rodzinny żart, tylko przestępstwo, które mogło skończyć się tragedią.
Czytaj również:

2 godzin temu










