Wszystko zaczęło się tuż przed godziną 15. To, co początkowo wydawało się niegroźnym pożarem traw i składowanych desek, błyskawicznie przerodziło się w niebezpieczną sytuację kryzysową. Przez silne podmuchy wiatru płomienie w mgnieniu oka przerzuciły się na pobliskie składowisko opon, a następnie ogień uderzył w dwa murowane budynki
inwentarskie.Gdy pierwsze zastępy straży dotarły na miejsce pożaru o godz. 14.51, ogień był już w tzw. fazie rozwiniętej.PRZECZYTAJ: To była dramatyczna noc dla strażaków z powiatu biłgorajskiego. Walczyli o lasy w Osuchach– Strażacy musieli działać wielotorowo: podano prądy wody bezpośrednio na płonące mury, a składowisko opon, generujące toksyczny, czarny dym, zostało pokryte ciężką pianą gaśniczą. Po przytłumieniu płomieni ratownicy musieli manualnie rozbierać więźbę dachową z zabudowań, aby dostać się do płonącej pod nią słomy – relacjonuje st. kpt. Marcin Lebiedowicz, rzecznik prasowy komendanta powiatowego Państwowej Straży Pożarnej w Hrubieszowie.– Dogaszanie i przelewanie słomy było ekstremalnie trudne ze względu na ogromne zadymienie, które ograniczało widoczność niemal do zera – relacjonują strażacy uczestniczący w akcji gaśniczej w
Husynnem.Skala zagrożenia wymagała zaangażowania znaczących sił ogniowców. W kulminacyjnym momencie z ogniem walczyło aż 52 strażaków z Państwowej oraz Ochotniczych Straży Pożarnych. Na miejscu pracowało 12 pojazdów z jednostek: JRG Hrubieszów (4 zastępy), OSP Strzyżów (2 zastępy), OSP Kobło (2 zastępy), OSP Czerniczyn (2 zastępy), OSP Teptiuków oraz OSP Dziekanów.– Mimo groźnego przebiegu pożaru nikt nie ucierpiał. W budynkach nie było zwierząt, a szybka reakcja strażaków zapobiegła jeszcze większym stratom materialnym. Po opanowaniu sytuacji pogorzelisko sprawdzono kamerą termowizyjną, by wykluczyć ukryte zarzewia ognia. Działania ratownicze zakończyły się po 6 godzinach i 9 minutach – poinformował nas st. kpt. Marcin Lebiedowicz, oficer prasowy KPPSP w Hrubieszowie.