Nie trzeba wysadzić fabryki ani zniszczyć całego zakładu, aby sparaliżować produkcję zbrojeniową. Wystarczy znaleźć jej najsłabsze ogniwo. Pożar w Skarżysku-Kamiennej, sprawa rozpoznania zakładów w Bydgoszczy i eksplozje w czeskich Vrběticach pokazują, iż ochrona przemysłu obronnego musi dziś obejmować znacznie więcej niż płot, kamery i wartowników.