Strażacy gasili pożar, który wybuchł w lokomotywie elektrycznej ciągnącej kilkanaście cystern z benzyną. Akcja ta miała miejsce w Imielinie. Wstrzymano ruch pociągów. Przygotowano się na najgorszy rozwój wypadków.
Jak poinformował nas mł. kpt. Szymon Gniewkowski, oficer prasowy Komendy Miejskiej Państwowej Straży Pożarnej w Tychach, 28 sierpnia ok. godz. 16.00 strażacy wezwani zostali do ugaszenia pożaru lokomotywy elektrycznej na stacji kolejowej w Imielinie. Już dojeżdżając na wskazane miejsce, poinformowani zostali, iż chodzi o pociąg towarowy składający się z lokomotywy, jednostki wspomagającej i 19 cystern wypełnionych benzyną.
Strażaków wezwał, jak słyszymy, maszynista, który próbował najpierw sam walczyć z ogniem, ale była to walka nieskuteczna.
Strażacy przystąpili do akcji gaśniczej po odłączeniu zasilania trakcji. Wstrzymano ruch pociągów na wszystkich trzech torach. Lokomotywa, jak słyszymy, zasnuta była gęstym dymem, przez który od czasu do czasu można było zobaczyć płomienie.
– Paliła się metalowa szafa sterująca – mówi mł. kpt. Gniewkowski. – To duży panel zajmujący znaczną część lokomotywy z różnego rodzaju kablami, przełącznikami i innym sprzętem elektrycznym. Do ciasnego pomieszczenia, w którym panowała wysoka temperatura, weszło dwóch strażaków (w aparatach oddechowych) z gaśnicami proszkowymi. Po jakimś czasie zmieniła ich kolejna dwójka. Dokonano trzech takich zmian. Po ok. 30 minutach pożar udało się ugasić.
Strażacy rozwinęli także linię gaśniczą umożliwiającą chłodzenie cystern, gdyby pożar wymknął się spod kontroli. Na szczęście ogień nie przeniósł się na inne wagony. Nikt nie odniósł obrażeń.
(pp)