Polscy strażacy w walce z pożarami w Hiszpanii sprawdzą nowy moduł bojowy

1 godzina temu
Zdjęcie: Polscy strażacy w walce z pożarami w Hiszpanii sprawdzą nowy moduł bojowy


Polscy strażacy wyjeżdżają w sobotę, by wspomóc walkę z pożarami w Hiszpanii. Będzie to pierwsza tego typu akcja bez pojazdów pożarniczych – przekazał PAP zastępca dowódcy pierwszej zmiany kpt. Łukasz Czemarmazowicz.

Urzędnicy Komisji Europejskiej poinformowali w poniedziałek, iż pożary we Francji objęły ponad 42 tys. hektarów, a w Hiszpanii ponad 30 tys. hektarów i przez cały czas nie są opanowane. Działania gaśnicze utrudnia to, iż ogień zagraża terenom mieszkalnym i przemysłowym.W ramach unijnego Mechanizmu Ochrony Ludności skierowano dotychczas do walki z tymi pożarami 13 samolotów gaśniczych, 4 helikoptery, 134 strażaków i 41 wozów strażackich. Na pomoc wyruszą także polscy strażacy. Od 1 do 30 sierpnia w Hiszpanii służbę pełnić będzie w sumie 105 polskich strażaków.

Kpt. Czemarmazowicz poinformował, iż polscy strażacy będą pełnić służbę rotacyjnie. W sumie będą trzy zmiany, w każdej z nich po 35 strażaków: czterech członków sztabów, dowódca, zastępca, dwóch oficerów łącznikowych i 31 osób tworzących zespół ratowniczy.

Polacy rozlokowani będą w regionie Kastylia-La Mancha, w dwóch różnych miejscach oddalonych od siebie o około 200 km. W stolicy regionu – Toledo i miejscowości Cuenca. Tym razem strażacy nie zabierają ze sobą wozów bojowych. We wtorek do Hiszpanii wyruszy ciężarówka z ich sprzętem.

– W niej są wszystkie niezbędne narzędzia potrzebne modułowi GFFF i są to głównie narzędzia manualne, którymi można gasić pożar bez użycia wody, oraz sprzęt pożarniczy, tzw. mała armatura, czyli węże i pompy o niskich przekrojach, dzięki którym możemy budować linię w trudnym terenie – czy to górskim, czy leśnym, czy na łąkach śródziemnomorskich. Wszędzie tam, gdzie wody nie musi być bardzo dużo, ale jest bardzo pomocna przy chociażby dogaszaniu zarzewi pożarów – powiedział strażak.

W strukturach Państwowej Straży Pożarnej funkcjonuje siedem modułów GFFF: Poznań, Lublin, Wrocław, Białystok, Olsztyn, Łódź i Rzeszów. Są to zespoły przeznaczone do gaszenia pożarów lasów z ziemi, przede wszystkim przy użyciu narzędzi ręcznych. Mogą działać w trudnym terenie, również tam, gdzie dojazd ciężkich samochodów gaśniczych jest niemożliwy.

Podkreślił, iż dużą rolę w takim sposobie działania strażaków, bez użycia pojazdów, odgrywa kooperacja ze śmigłowcami i samolotami gaśniczymi.

– One zrzucają wodę. Następnie zespoły takie jak nasz wchodzą i dogaszają to, co jeszcze zostało. Wyszukują też kolejne miejsca, gdzie zrzuty wody mogą się odbyć – wyjaśnił.

Opowiedział też, z czym w Hiszpanii zmierzą się polscy strażacy.

– Przede wszystkim roślinność i występująca tam śródziemnomorska makia. To takie gęste zarośla, często z kolcami. To również przewyższenia, bo teren działania to teren górzysty, często dziki, a więc trudno dostępny. To jest bardzo duże wyzwanie fizyczne, żeby dotrzeć do takich obszarów, które tam teraz płoną, na nogach. Do tego strażak dźwiga na plecach cały ekwipunek, choćby do 50 kg – dodał kpt. Czemarmazowicz.

Podkreślił, iż dlatego bardzo ważne jest staranne planowanie działań, ponieważ w wysokiej temperaturze, która tam występuje, trzeba oszczędzać każdy krok.

– To pierwsza akcja z użyciem tego modułu bez pojazdów. W maju byliśmy w Portugalii na certyfikacji tego modułu, gdzie sprawdzane było to, czy jesteśmy samowystarczalni, jak pracujemy, jak jesteśmy zorganizowani. Wszystkie te wymagania zostały spełnione i pomyślnie zostaliśmy certyfikowani. I nadszedł czas na pierwsze działania – podkreślił strażak.

Zaznaczył też, iż wyjazd strażaków do Hiszpanii nie jest akcją spontaniczną.

– Od czterech albo pięciu lat w Unii Europejskiej funkcjonuje program pozycjonowania. Państwa gospodarze, czyli te państwa, które najczęściej zmagają się z katastrofalnymi pożarami, typu Portugalia, Hiszpania, Francja, Grecja, zapraszają wszystkie chętne kraje, by umieściły swoich strażaków prewencyjnie na ich terenie. w okresie pożarowym tacy strażacy po prostu czekają, czy coś się wydarzy – dodał.

Podkreślił, iż największą bolączką dużych akcji pożarowych jest czas, gdyż bardzo długo trwa transport pomocy na miejsce akcji. Na przykład z Polski zespoły z samochodami pożarniczymi jechałyby ponad dwie doby.

– Dlatego też ten program został wymyślony, żeby strażacy byli już rozlokowani w krytycznych miejscach i mogli zareagować w jak najkrótszym czasie. W obecnym przypadku tak się zdarzyło, iż pożar już tam jest, gdzie jedziemy, i będziemy dokładali wszelkich starań, żeby wesprzeć i być realną pomocą dla tych strażaków, którzy już tam działają – zaznaczył.

Kpt. Łukasz Czemarmazowicz pracuje w Krajowym Centrum Koordynacji Ratownictwa (KCKR) w Komendzie Głównej Państwowej Straży Pożarnej w Wydziale Odwodów Operacyjnych, Ćwiczeń i Działań Międzynarodowych.

Polska dysponuje również sześcioma modułami GFFFV – w Poznaniu, Szczecinie, Krakowie, Wrocławiu, Białymstoku i Olsztynie. Są to rozbudowane zespoły przeznaczone do gaszenia wielkopowierzchniowych pożarów lasów przy użyciu pojazdów.

Moduły GFFFV uczestniczyły m.in. w gaszeniu pożarów w Szwecji w 2018 r., Grecji w 2021 r. i w 2023 r. oraz Francji w 2022 r.

Podczas misji we Francji Polska wysłała 146 strażaków i 49 pojazdów. W lipcu 2023 r. do Grecji wyruszyło 149 strażaków i 49 pojazdów. Polacy przez dwa tygodnie prowadzili działania związane z gaszeniem pożarów lasów.

Od grudnia 2023 r. strażacy nie wyjeżdżali do działań za granicą.

Idź do oryginalnego materiału