Ponad 9600 takich mieszkań w Warszawie. Właściciele mają 10 tygodni, żeby zdążyć przed terminem. Potem posypią się kary

2 godzin temu

Tysiące warszawskich właścicieli ma czas do 30 czerwca 2026 roku – i prawie nikt o tym nie wie. Rozporządzenie podpisane w listopadzie 2024 roku narzuca konkretny obowiązek: czujniki dymu i tlenku węgla w każdym lokalu udostępnianym gościom. Obowiązek obejmie także właścicieli innych mieszkań, ale oni mają jeszcze czas. Za brak urządzeń grozi nie mandat, ale coś znacznie poważniejszego.

Bloki w Warszawie. Fot. Warszawa w Pigułce.

52 ofiary czadu i 295 pożarów – liczby, które zmieniły prawo

Przez lata kampanie PSP i MSWiA zachęcały Polaków do dobrowolnego montażu czujników. Skutek był mizerny. Polska była jednym z ostatnich państw Unii Europejskiej bez powszechnego ustawowego obowiązku – podczas gdy Niemcy, Czechy, Francja i Litwa wymagały tego od lat. Rozporządzenie Ministra Spraw Wewnętrznych i Administracji z 21 listopada 2024 r. (Dz.U. 2024 poz. 1716) zmieniło ten stan definitywnie.

Statystyki Komendy Głównej PSP za 2024 rok pokazują dlaczego ta zmiana była potrzebna. W ciągu roku doszło do 29 271 pożarów w budynkach mieszkalnych – 295 osób zginęło, ponad 2 000 odniosło obrażenia. Równolegle strażacy interweniowali 4 329 razy w związku z emisją tlenku węgla: 52 osoby zmarły na skutek zatrucia czadem, 1 334 zostały podtrute. Tlenek węgla jest bezbarwny, bezwonny i działa, zanim ofiara zdąży się obudzić – do zatruć dochodzi najczęściej w nocy, przy niesprawnych piecach lub zablokowanych kominach. Samo MSWiA przy okazji podpisania rozporządzenia podało, iż w pożarach budynków i obiektów budowlanych ginie w Polsce średnio 455 osób rocznie – przy jednoczesnym trendzie spadkowym liczby samych pożarów. Pożarów jest mniej, ale śmiertelność nie maleje. Rozporządzenie jest próbą odpowiedzi na tę zagadkę.

Co dokładnie narzuca rozporządzenie – bez wyjątków

Przepisy są konkretne. Zgodnie z §28a znowelizowanego rozporządzenia w sprawie ochrony przeciwpożarowej budynków (Dz.U. 2024 poz. 1716) każde pomieszczenie mieszkalne lub jednostka mieszkalna musi posiadać co najmniej 1 autonomiczną czujkę dymu. Czujka tlenku węgla jest wymagana wszędzie tam, gdzie odbywa się proces spalania paliwa – a więc tam, gdzie stoi kocioł, piec, kominek lub podgrzewacz gazowy wody. Dwa wyjątki: urządzenia z zamkniętą komorą spalania oraz kuchenki i płyty gazowe służące wyłącznie do gotowania. Te ostatnie czujki CO nie wymagają.

Rozporządzenie nie narzuca obowiązkowych przeglądów technicznych przez firmy zewnętrzne – konserwację i testowanie urządzeń określa producent w instrukcji obsługi i to jej właściciel musi przestrzegać. Koszt spełnienia obowiązku jest śmiesznie niski: czujnik dymu to dziś wydatek rzędu 60 zł, czujnik tlenku węgla – około 100 zł. Dostępne są też modele łączone, wykrywające oba zagrożenia jednocześnie.

3 terminy dla 3 grup – który jest twój

Harmonogram obowiązku jest rozłożony na 6 lat i zależy wyłącznie od rodzaju nieruchomości, nie od woli właściciela.

Nowe budynki – od 23 grudnia 2024 roku. Każdy budynek, dla którego wniosek o pozwolenie na budowę złożono po 22 grudnia 2024 roku, musi być wyposażony w czujniki w chwili oddania do użytku. Obowiązek spoczywa na deweloperze lub inwestorze. Wniosek złożony wcześniej – budynek traktowany jest jako „stary” i obowiązują go inne terminy.

Najem krótkoterminowy i usługi hotelarskie – do 30 czerwca 2026 roku. Ten termin dotyczy wszystkich lokali, w których świadczone są usługi noclegowe: hoteli, pensjonatów, domków letniskowych, kwater prywatnych, ale też – i tu kryje się pułapka dla tysięcy osób – prywatnych mieszkań wystawionych na Airbnb czy Booking. Przepisy nie rozróżniają między zawodowym hotelem a mieszkaniem wynajmowanym przez osobę prywatną. Liczy się fakt odpłatnego udostępniania lokalu do nocowania. W tym przypadku wymagane są obie czujki – i dymu, i tlenku węgla, jeżeli w lokalu jest jakiekolwiek urządzenie grzewcze na paliwo.

Istniejące budynki mieszkalne – od 1 stycznia 2030 roku. Właściciele domów i mieszkań zamieszkanych lub wynajmowanych długoterminowo mają najdłuższy okres przejściowy – ponad 5 lat. Z jednym zastrzeżeniem: im bliżej terminu, tym wyższy popyt i wyższe ceny urządzeń oraz usług montażowych.

Warszawa na Airbnb: 9631 mieszkań i 10 tygodni do terminu

Skala problemu w stolicy jest wyjątkowa. Według raportu zespołu badawczego DELab Uniwersytetu Warszawskiego z 2024 roku, przygotowanego na zlecenie Urzędu Miasta Stołecznego Warszawy, w lutym 2024 roku na platformach Airbnb i VRBO w Warszawie widniało 9 631 ofert noclegowych. 86% z nich to całe mieszkania. Rynek urósł o 35% w 2023 roku i przekroczył poziom sprzed pandemii o ponad 30%. 75% ofert skupia się w promieniu 5 km od stacji metra Centrum.

To są wyłącznie dane z Airbnb i VRBO – do tego dochodzi co najmniej kilka tysięcy apartamentów wystawionych wyłącznie na Booking.com. Badacze z DELab ustalili, iż na 100 nowo oddanych mieszkań w Warszawie przybywało w tym czasie 20 nowych ofert najmu krótkoterminowego na platformach. W Śródmieściu liczba lokali przeznaczonych na wynajem krótkoterminowy sięgała niemal 3,5 na każde 100 mieszkań. Wola, Ochota i Praga Północ to kolejne dzielnice o największej koncentracji.

Do tego województwo mazowieckie jest od lat liderem PSP pod względem liczby interwencji – w 2023 roku odnotowano tam 70 294 zdarzeń, więcej niż w jakimkolwiek innym województwie w Polsce. W Warszawie i aglomeracji warszawskiej liczba interwencji straży pożarnej jest najwyższa w skali kraju. Miasto z gęstą zabudową, starymi kamienicami, dużą liczbą lokali ogrzewanych gazem i rosnącą liczbą turystycznych apartamentów to szczególna kombinacja ryzyka.

Termin 30 czerwca 2026 roku dla najmu krótkoterminowego jest twardy – wynika wprost z rozporządzenia. Do końca tego terminu zostały niespełna 11 tygodni. Właściciel mieszkania na Airbnb, który nie zamontuje czujników przed tym datą, naruszy przepisy przeciwpożarowe. Konsekwencja jest znacznie poważniejsza niż mandat: naruszenie przepisów ppoż. może oznaczać odmowę wypłaty odszkodowania przez ubezpieczyciela w razie pożaru lub zdarzenia czadowego. Dochodzi do tego ryzyko odpowiedzialności cywilnej wobec gości poszkodowanych w lokalu pozbawionym prawem wymaganych zabezpieczeń.

Co kupić – czego szukać na etykiecie

Rozporządzenie wymaga czujników autonomicznych – zasilanych własną baterią, działających bez podłączenia do centralnego systemu alarmowego. Na rynku są zarówno osobne urządzenia, jak i modele 2 w 1. Przy zakupie liczy się norma: czujnik dymu powinien spełniać normę EN 14604, czujnik tlenku węgla – normę PN-EN 50291. Oba urządzenia muszą mieć oznaczenie CE. W przypadku czujników CO dodatkowym wymogiem jest certyfikat CNBOP-PIB oraz znak budowlany B dopuszczający produkt do stosowania w polskim budownictwie.

Inspekcja Handlowa po wejściu rozporządzenia skontrolowała rynek i stwierdziła, iż część tańszych urządzeń nie sygnalizuje prawidłowo niskiego poziomu baterii lub ma zbyt długi czas reakcji na tlenek węgla. Czujnik kupiony wyłącznie „na papier” nie spełnia swojego zadania – a w kontekście najmu krótkoterminowego, gdzie gość nocujący w obcym lokalu nie zna instalacji ani rozkładu pomieszczeń, to kwestia dosłownie życia i śmierci.

Rzeczoznawca ds. zabezpieczeń przeciwpożarowych Kamil Kwosek w rozmowie z serwisem dobrzemieszkaj.pl zaznaczył, iż wymagany przez rozporządzenie 1 czujnik dymu na lokal to minimalny poziom zabezpieczenia i rekomendował montaż urządzeń we wszystkich pomieszczeniach poza kuchnią i łazienką. Montaż nie wymaga fachowca – wystarczy wkręt w sufit lub ścianę. Czujnik dymu mocuje się na suficie lub jak najwyżej na ścianie, czujnik CO – na wysokości 1,5-1,9 m, w odległości 1-3 m od kotła, kominka lub podgrzewacza.

Sprawdź, zanim sprawdzi to ubezpieczyciel

Jeśli wynajmujesz mieszkanie krótkoterminowo przez Airbnb, Booking lub w inny sposób – masz czas do 30 czerwca 2026 roku. To twarda granica z rozporządzenia MSWiA (Dz.U. 2024 poz. 1716). Wymagane są co najmniej 1 czujka dymu (norma EN 14604, oznaczenie CE) i – jeżeli w lokalu jest kocioł, piec, kominek lub podgrzewacz gazowy – czujka tlenku węgla (norma PN-EN 50291, certyfikat CNBOP-PIB). Urządzeń bez odpowiednich oznaczeń na etykiecie nie kupuj – formalnie spełnisz obowiązek, ale urządzenie może nie zadziałać gdy trzeba.

Brak czujników po terminie to przede wszystkim ryzyko ubezpieczeniowe: w razie pożaru lub zatrucia czadem w lokalu, który nie spełniał przepisów ppoż., ubezpieczyciel może odmówić wypłaty odszkodowania. Do tego dochodzi potencjalna odpowiedzialność cywilna wobec poszkodowanego gościa.

Jeśli mieszkasz we własnym domu lub mieszkaniu ogrzewanym gazem, węglem lub olejem – masz czas do 1 stycznia 2030 roku. Im wcześniej jednak kupisz, tym taniej – ceny czujników rosną proporcjonalnie do zbliżającego się terminu i rosnącego popytu.

Jeśli właśnie odbierasz nowe mieszkanie od dewelopera – czujniki powinny być już zamontowane. Sprawdź to przy odbiorze protokolarnym. Brak czujnika w budynku, dla którego wniosek złożono po 22 grudnia 2024 roku, to naruszenie przepisów po stronie dewelopera – nie twoja odpowiedzialność, ale twój problem, jeżeli tego nie odnotujesz przy odbiorze.

Idź do oryginalnego materiału