Zaprószenie ognia, a nie celowe działanie człowieka – to najbardziej prawdopodobna przyczyna pożaru bloku w podwarszawskich Ząbkach, do którego doszło 3 lipca ubiegłego roku. Taka jest główna teza wynikająca z badania biegłych z zakresu pożarnictwa przeprowadzonego na potrzeby prokuratorskiego śledztwa. Przyczyny pożaru poddasza budynku wielorodzinnego przy ulicy Powstańców 62 bada stołeczna Prokuratura Okręgowa Warszawa-Praga. Z żywiołem walczono przez wiele godzin, ogień objął także sąsiednie budynki. Na szczęście nie było ofiar śmiertelnych.
Nikt nie złamał przepisów
Rzeczniczka praskiej prokuratury prok. Karolina Staros poinformowała, iż według dostarczonej ekspertyzy, ogień zaczął rozprzestrzeniać się z niedostępnego dla ludzi fragmentu poszycia dachowego. Przyczyną była wada konstrukcyjna tego fragmentu budynku, która nie stanowiła jednak złamania przepisów. W pożarze w Ząbkach ranni zostali trzej lokatorzy budynku oraz trzy osoby z ekipy ratowniczo-gaśniczej.
Pożar w Ząbkach
Pożar budynku wielorodzinnego w Ząbkach strawił cały dach obiektu, spłonęły wszystkie lokale mieszkalne na czwartej kondygnacji, a pozostałe mieszkania są zniszczone m.in. przez zalanie. Bez dachu nad głową zostało ponad pięćset osób. Budynek przy ul. Powstańców w Ząbkach był przykryty dwuspadowym dachem, jego konstrukcja była drewniana.
W kulminacyjnym momencie akcji gaśniczej na miejscu pracowało 45 samochodów gaśniczych, pięć cystern, osiem podnośników i drabin, 19 samochodów innych – w sumie 77 pojazdów, ponad 300 strażaków, z czego ponad 100 to ratownicy Państwowej Straży Pożarnej i około 200 Ochotniczej Straży Pożarnej. W pożarze bloku przy Powstańców nikt nie zginął.
Czytaj też:

1 godzina temu









