Pożar hali w Mińsku. Prokuratura: To nie było podpalenie

1 godzina temu

To nie było podpalenie – Prokuratura Rejonowa w Mińsku Mazowieckim umorzyła śledztwo ws. pożaru hali produkcyjno-magazynowej w Mińsku Mazowieckim w połowie lipca ubiegłego roku, jednego z największych w regionie.

Jak mówi Bartłomiej Świderski z Prokuratury Okręgowej w Siedlcach, biegli z zakresu pożarnictwa stwierdzili, iż przyczyną pożaru hali przy ul. Dźwigowej była awaria instalacji elektrycznej pod sufitem.

Stan awaryjny, który zainicjował cały proces spalania, mógł być spowodowany regularnym i długotrwałym występowaniem wilgoci będącej wynikiem przeciekającego dachu. Niemniej jednak biegli wskazali, iż niewłaściwy stan techniczny dachu hali, który powodował wystąpienie przecieków, nie miał w związku z przedmiotowym pożarem – wyjaśnia prok. Świderski.

Pożar hali w Mińsku Mazowieckim

Do pożaru hali w Mińsku doszło 13 lipca. Kilkudziesięcioletnia hala o powierzchni około 4,6 tys. metrów kwadratowych spaliła się całkowicie wraz z wyposażeniem. W pożarze nikt nie ucierpiał. Ogień rozprzestrzenił się bardzo gwałtownie – zajął cały obiekt przed przybyciem na miejsce strażaków.

Spłonęły materiały wykorzystywane do produkcji opakowań foliowych. Straty oszacowano na ponad 50 mln złotych.

Idź do oryginalnego materiału