
Olbrzymia kula ognia widoczna podczas pożaru lasu 16 km na południe od Fort McMurray w Albercie, przy autostradzie nr 63, 7 maja 2016 r.
W niedzielę minęło 10 lat od czasu, gdy potężny pożar lasu zmusił mieszkańców Fort McMurray do masowej ewakuacji, zniszczył setki domów i na trwałe zmienił sposób, w jaki Kanadyjczycy reagują na katastrofy naturalne.
Pożar wybuchł dwa dni przed ewakuacją. Choć społeczność była w stanie gotowości, nikt nie spodziewał się tak gwałtownego rozwoju sytuacji. Zmienne wiatry, potęgowane wyjątkowo suchą wiosną, gwałtownie skierowały ogień w stronę miasta. Płomienie przekroczyły linie obrony, przeskoczyły rzekę i autostradę, zmuszając ponad 80 tysięcy osób do opuszczenia domów w ciągu jednego dnia.
Była to największa ewakuacja w historii Kanady.
Jedyną drogą ucieczki była autostrada nr 63 prowadząca na południe. Tysiące ludzi utknęło w korkach, walcząc o wydostanie się z zagrożonego obszaru. Wielu z nich znalazło schronienie dzięki spontanicznej pomocy innych – mieszkańcy otwierali swoje domy, a w całym regionie powstawały prowizoryczne centra ewakuacyjne.

onwój samochodów i ciężarówek przejeżdża obok pożarów lasów podczas ewakuacji z Fort McMurray w sobotę 7 maja 2016 r.
Z czasem zaczęły pojawiać się historie o bohaterstwie i solidarności. O kierowcach, którzy zabierali osoby uwięzione na drodze bez paliwa, o nauczycielu zmuszonym do ewakuowania uczniów autobusem na północ, z dala od ich rodzin, czy o ludziach, którzy mimo chaosu pomagali sobie nawzajem.
Dopiero po kilku dniach mieszkańcy mogli zobaczyć skalę zniszczeń – spłonęło około 15 procent miasta. W tym samym czasie hasło #FORTMACSTRONG zaczęło jednoczyć społeczność, a wraz z nim pojawiła się determinacja do odbudowy. Kanadyjczycy masowo angażowali się w pomoc, uczestnicząc w największej zbiórce funduszy w historii Kanadyjskiego Czerwonego Krzyża.
Jednym z tych, którzy wrócili, by pomagać, był funkcjonariusz Royal Canadian Mounted Police, Irv Heide. Choć został przeniesiony z Fort McMurray rok przed pożarem, zgłosił się jako wolontariusz do organizacji Team Rubicon, pomagającej mieszkańcom przeszukiwać pogorzeliska w poszukiwaniu ocalałych pamiątek.
– Wjeżdżałem do społeczności, w której kiedyś służyłem, i widziałem, jak wiele z niej zniknęło – wspominał. Opowiadał m.in. o odnalezionej częściowo spalonej książce kucharskiej, zapisanej manualnie przez babcię właściciela domu – jednym z nielicznych ocalałych śladów dawnego życia.

Znak wyrażający wsparcie dla społeczności Fort McMurray podczas niszczycielskiego pożaru lasu w maju 2016 r.
Pożar w Fort McMurray pozostaje najkosztowniejszą katastrofą ubezpieczeniową w historii Kanady – straty oszacowano na około 4 miliardy dolarów. W jego następstwie wprowadzono szereg zmian w zarządzaniu lasami i systemach reagowania kryzysowego.
Zmiany te zostały sprawdzone w 2024 roku, gdy pożary ponownie objęły część tych samych terenów. Tym razem jednak, mimo ewakuacji, nie doszło do utraty odbudowanych domów.
Prowincja Alberta znacząco zmodyfikowała podejście do walki z pożarami. Zwracając uwagę na coraz cieplejsze i bardziej suche wiosny, wcześniej rozpoczyna się rekrutację i szkolenie załóg gaśniczych. Jak podkreśla Christie Tucker z zespołu informacyjnego Alberta Wildfire, doświadczenia z 2016 roku na trwałe zmieniły świadomość społeczną.
– Pożar Horse River pozostawił ślad w pamięci ludzi. Dziś lepiej rozumiemy skalę zagrożenia – zaznaczyła.
Wśród zaleceń znalazło się także zwiększenie komunikacji ze społeczeństwem oraz lepsza koordynacja działań między władzami prowincji i samorządami. Programy takie jak FireSmart zyskały na popularności, a mieszkańcy coraz częściej podejmują działania mające chronić ich domy i społeczności.

Spalony kadłub pickupa widoczny wśród zwęglonych szczątków Fortu McMurray po niszczycielskim pożarze lasu w maju 2016 r.
Dziesięć lat po tragedii mieszkańcy przez cały czas odczuwają jej skutki – nie tylko materialne, ale i psychiczne. Peter Silverstone z Uniwersytetu Alberty wskazuje, iż od 15 do 20 procent młodzieży, która przeżyła ewakuację, zmagało się przez lata z objawami zespołu stresu pourazowego.
– Takie wydarzenia pozostawiają ślad na całe lata. Wsparcie społeczne i odporność wspólnoty są najważniejsze w procesie powrotu do normalności – podkreśla.
Mimo upływu czasu duch solidarności w Fort McMurray pozostaje żywy. Jeszcze niedawno, podczas silnej śnieżycy, mieszkańcy – podobnie jak w czasie pożaru – spontanicznie pomagali sobie nawzajem, dostarczając paliwo czy oferując transport osobom uwięzionym na drodze.

Strażak monitoruje wąż gaśniczy do gaszenia pożarów lasów w ewakuowanej dzielnicy Grayling Terrace w Fort McMurray w Albercie, czwartek, 16 maja 2024 r.
Władze prowincji inwestują w tej chwili w infrastrukturę, w tym w budowę alternatywnej trasy wyjazdowej z regionu, aby w przyszłości uniknąć sytuacji, w której mieszkańcy będą zdani na jedną drogę ewakuacji.
Według władz regionalnych Wood Buffalo, do którego należy Fort McMurray, po dekadzie od tragedii widać pierwsze oznaki odbudowy. Choć po pożarze część mieszkańców nie wróciła, najnowsze dane wskazują na pierwszy od dziesięciu lat wzrost liczby ludności w 2025 roku.









