Pożar byłej piekarni przy ul. Składowej w Starachowicach, do którego doszło 19 sierpnia nad ranem, wywołał działania nie tylko strażaków i policji, ale również prokuratury. W budynku znaleziono pojemniki typu mauzer z nieznanymi substancjami, które zostały zabezpieczone do badań. Śledczy ustalają przyczynę pożaru, jego przebieg oraz sprawdzają, czy składowane materiały mogły stanowić zagrożenie dla ludzi lub środowiska. 19 sierpnia o godz. 4.48 wpłynęło zgłoszenie o pożarze budynku przy ul. Składowej w Starachowicach. Liczne siły i środki zadysponowano na miejsce zdarzenia, tym bardziej, iż ujawniono beczki z substancjami niewiadomego pochodzenie. W tej sprawie czynności wyjaśniające prowadzi policja pod nadzorem prokuratury.
Jak informował w dniu zdarzenia mł. kpt. Damian Sławek , ze stanowiska kierowania Komendy Powiatowej Państwowej Straży Pożarnej w Starachowicach, ogniem objęty został budynek byłej piekarni przy ul. Składowej w Starachowicach.
- Pali się cały budynek, ogniem objęty jest zarówno parter, jak również piętro tego budynku. Na miejscu nasze jednostki są wspierane przez strażaków z okolicznych Ochotniczych Straży Pożarnych oraz grupę chemiczną z Kielc, gdyż w budynku składowane są beczki. Na razie nie wiemy, jakie substancje się w nich znajdują - mówi D. Sławek z KP PPS.
- W budynku wybuchł pożar. Nikt w nim nie ucierpiał. Prowadzim