Rząd wprowadza nowe zasady! Właściciele mieszkań muszą się dostosować albo zapłacą

7 godzin temu

Od 23 grudnia 2024 roku każda nowo wybudowana nieruchomość będzie musi zostać wyposażona w te czujniki. Właściciele istniejących budynków otrzymali odleglejszy termin, ale z obowiązku i tak muszą się wywiązać.

Fot. Obraz zaprojektowany przez Warszawa w Pigułce wygenerowany w DALL·E 3.

Ta fundamentalna zmiana, mająca na celu radykalne zwiększenie bezpieczeństwa mieszkańców, niesie ze sobą również rygorystyczne konsekwencje finansowe – nieprzestrzeganie przepisów może skutkować karą sięgającą choćby 5000 złotych.

Za pozornie prostą regulacją kryje się odpowiedź na statystyki, które od lat budzą niepokój ekspertów ds. bezpieczeństwa. Każdego roku, szczególnie podczas sezonu grzewczego, media donoszą o tragicznych przypadkach zatruć tlenkiem węgla oraz ofiarach pożarów. Dramatyzmu sytuacji dodaje fakt, iż większość tych tragedii ma miejsce nocą, gdy domownicy pogrążeni we śnie nie są w stanie zareagować na rozwijające się zagrożenie. Czad, nazywany często „cichym zabójcą”, stanowi wyjątkowo perfidne niebezpieczeństwo – jest całkowicie niewyczuwalny dla ludzkich zmysłów, nie posiada smaku, zapachu ani barwy, a jego obecność w powietrzu można wykryć wyłącznie przy użyciu specjalistycznych urządzeń.

Harmonogram wprowadzania nowych regulacji został zaprojektowany w sposób uwzględniający różnorodność obiektów, których dotyczą przepisy. Najwcześniej, bo już od 23 grudnia 2024 roku, obowiązek instalacji czujników obejmie wszystkie nowo wznoszone budynki mieszkalne. Jest to naturalne rozwiązanie, gdyż uwzględnienie dodatkowych elementów bezpieczeństwa na etapie budowy generuje znacznie mniejsze koszty i komplikacje niż modernizacja istniejących już obiektów. Dla obiektów noclegowych, takich jak hotele, pensjonaty czy gospodarstwa agroturystyczne, ministerstwo wyznaczyło termin przejściowy do 30 czerwca 2026 roku. Właściciele pozostałych, istniejących już nieruchomości mieszkalnych otrzymali najdłuższy okres dostosowawczy – do 1 stycznia 2030 roku.

Resort spraw wewnętrznych nie pozostawił miejsca na dowolność interpretacji w kwestii parametrów technicznych wymaganych urządzeń. Czujniki dymu muszą bezwzględnie spełniać normę PN-EN 14604, a detektory tlenku węgla normę PN-EN 50291-1. Precyzyjne określenie standardów jakościowych ma zapewnić skuteczność działania instalowanych urządzeń i uniknąć sytuacji, w której właściciele decydowaliby się na zakup tańszych, ale niespełniających wymagań bezpieczeństwa czujników. Eksperci branżowi sugerują, iż koszt zakupu odpowiednich urządzeń może wahać się od 100 do choćby 500 złotych za sztukę, w zależności od producenta, modelu oraz dodatkowych funkcjonalności.

Specjaliści ds. ochrony przeciwpożarowej zwracają uwagę na kilka kluczowych aspektów wyboru adekwatnego detektora. Przede wszystkim należy zwrócić uwagę na certyfikaty potwierdzające zgodność z wymaganymi normami. Dodatkowo warto rozważyć zakup urządzeń wyposażonych w sygnalizację niskiego poziomu baterii, funkcję autotestu oraz możliwość bezprzewodowego połączenia z innymi czujnikami w budynku. Ta ostatnia funkcja może okazać się nieoceniona w przypadku większych nieruchomości, gdzie alarm wyzwolony w jednej części domu powinien być słyszalny również w pozostałych pomieszczeniach.

Obowiązek instalacji i utrzymania czujników w należytym stanie technicznym spoczywa na właścicielach nieruchomości. W przypadku budynków wielorodzinnych, takich jak bloki mieszkalne czy kamienice, odpowiedzialność ta rozkłada się między zarządcę budynku a indywidualnych właścicieli mieszkań. Części wspólne, takie jak klatki schodowe, piwnice czy strychy, będą musiały zostać wyposażone w odpowiedni system detekcji przez zarządcę lub wspólnotę mieszkaniową, natomiast za bezpieczeństwo wewnątrz własnych lokali odpowiadać będą ich właściciele.

Dodatkowy koszt zakupu i instalacji detektorów stanowi oczywiście finansowe obciążenie dla milionów polskich gospodarstw domowych, jednak eksperci są zgodni – jest to inwestycja, której wartości nie sposób przecenić. Szacunkowy koszt zabezpieczenia przeciętnego mieszkania w czujniki czadu i dymu wynosi między 300 a 700 złotych, w zależności od metrażu lokalu i liczby pomieszczeń wymagających monitorowania. W porównaniu z potencjalnymi konsekwencjami braku takiego zabezpieczenia – utratą zdrowia lub życia – suma ta wydaje się niewspółmiernie niska.

System egzekwowania nowych przepisów zapowiada się na wyjątkowo rygorystyczny. Za brak wymaganych czujników właścicielowi nieruchomości może grozić mandat w wysokości od 500 do 5000 złotych. Kontrole przestrzegania przepisów będą przeprowadzane przez funkcjonariuszy Państwowej Straży Pożarnej oraz upoważnionych inspektorów nadzoru budowlanego. Szczególnie intensywne działania kontrolne przewidywane są w okresach przejściowych, krótko po upływie terminów dostosowawczych dla poszczególnych typów obiektów.

Warto podkreślić, iż nowe regulacje są elementem szerszej strategii rządowej mającej na celu poprawę bezpieczeństwa pożarowego w Polsce. Statystyki Komendy Głównej Państwowej Straży Pożarnej wskazują, iż rocznie w naszym kraju dochodzi do około 30 tysięcy pożarów w obiektach mieszkalnych, a liczba ofiar śmiertelnych zatruć tlenkiem węgla w okresie grzewczym przekracza 100 osób. Zdaniem ekspertów, konsekwentne stosowanie czujników dymu i czadu mogłoby zmniejszyć te liczby choćby o 70-80 procent.

Przedstawiciele organizacji konsumenckich zwracają jednak uwagę na potencjalne problemy związane z wprowadzeniem nowych przepisów. Jednym z głównych wyzwań będzie edukacja społeczeństwa na temat adekwatnego doboru, instalacji i użytkowania czujników. Istnieje ryzyko, iż bez odpowiedniej kampanii informacyjnej, wielu właścicieli nieruchomości może nieświadomie zakupić urządzenia niespełniające wymaganych norm lub zainstalować je w niewłaściwych miejscach, co znacząco obniży ich skuteczność.

Innym wyzwaniem jest dostępność ekonomiczna odpowiednich urządzeń dla wszystkich grup społecznych. Przedstawiciele organizacji zrzeszających seniorów i osoby o niższych dochodach postulują wprowadzenie programów dofinansowania zakupu czujników dla najuboższych gospodarstw domowych. Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji nie wykluczyło takiej możliwości, jednak na ten moment nie przedstawiono konkretnych propozycji w tym zakresie.

Specjaliści z zakresu bezpieczeństwa pożarowego podkreślają, iż sama instalacja czujników nie jest wystarczającym środkiem ochrony. Równie istotne jest regularne przeprowadzanie przeglądów instalacji grzewczych, wentylacyjnych i kominowych oraz dbałość o drożność systemów wentylacyjnych. Zaniedbania w tym obszarze są najczęstszą przyczyną gromadzenia się tlenku węgla w pomieszczeniach mieszkalnych i prowadzą do tragicznych w skutkach zatruć.

Idź do oryginalnego materiału