Siła jest kobietą. Strażacki Dzień Kobiet w Turawie

opowiecie.info 1 dzień temu

Ponad 70 druhen z całej Polski – i z Ukrainy – spotkało się w ośrodku szkoleniowym w Turawie, by rozmawiać o służbie, doświadczeniach i codzienności kobiet w strażackim mundurze. Była to już czwarta edycja warsztatów „Siła jest kobietą”, które z okazji Dnia Kobiet stały się symbolem rosnącej roli strażaczek w Ochotniczych Strażach Pożarnych.

Turawa na jeden dzień zamieniła się w miejsce rozmów, wspomnień i wzajemnej inspiracji. Nie było tu patosu ani wielkich przemówień – raczej zwykłe historie kobiet, które wsiadają do wozów bojowych, zakładają hełmy i jadą tam, gdzie inni uciekają.

Ponad siedemdziesiąt strażaczek przyjechało z różnych części Polski. Były też druhny z Ukrainy. Każda z nich przywiozła własną historię – o nocnych alarmach, o powrotach do domu nad ranem, o próbach pogodzenia służby z pracą zawodową i rodziną.

Generalnie te dziewczyny przyjeżdżają w nagrodę. Nie trzeba być kimś ani piastować funkcji, żeby tu się znaleźć. Trzeba po prostu ciężko pracować. Te, które tu są, ciężko pracowały. My przez cały rok je obserwujemy – mówiła Teresa Tiszbierek, wywodząca się Opolszczyzny wiceprezeska Zarządu Głównego Związku Ochotniczych Straży Pożarnych RP.

W programie spotkania były warsztaty techniczne, rozmowy o radzeniu sobie ze stresem, o odporności psychicznej, ale też o sprawach bardzo ludzkich – o chorobie, strachu czy potrzebie wsparcia.

Jedną z najbardziej poruszających historii opowiedziała Monika Kwiatkowska-Świgoń, prezeska OSP ratownictwa wodnego w Pile.

Ponad trzy lata temu zachorowałam na raka piersi. Po mastektomii zrobiłam sesję zdjęciową w mundurze strażackim, żeby dać otuchę innym kobietom – mówiła.

Wśród uczestniczek były też kobiety, które na co dzień pracują w zawodach uznawanych kiedyś za typowo męskie.

Wywodzę się z zawodu męskiego od wielu lat, bo od 22 lat jestem instruktorem nauki jazdy. Myślę, iż nie ma już dziś takiego podziału na zawody męskie i damskie. On dawno się zatarł – podkreślała Anna Słaboń.

W straży – zwłaszcza ochotniczej – kobiety pełnią dziś adekwatnie wszystkie funkcje. Są ratowniczkami w akcjach, kierowcami wozów bojowych, dowódcami zastępów, prowadzą dokumentację jednostek, bywają prezesami i opiekunkami młodzieżowych drużyn pożarniczych.

Jak przyznaje Teresa Tiszbierek, strażaczki coraz częściej siadają za kierownicą ciężkich wozów bojowych, choć droga do tego jest trudna – wymaga prawa jazdy kategorii C, specjalistycznych szkoleń i testów psychotechnicznych.

Cieszy mnie natomiast to, iż kobiety coraz częściej dowodzą akcjami. A panowie to akceptują” – podkreśla.

Strażaczki w historii – od Nowego Jorku po Opolszczyznę

Choć dziś obecność kobiet w straży pożarnej nikogo już nie dziwi, historia ich udziału w ratownictwie jest stosunkowo młoda.

Za pierwszą znaną strażaczkę świata uważa się Molly Williams, która w 1818 roku pomagała w działaniach gaśniczych w Nowym Jorku. Była kucharką w jednej z jednostek ochotniczych, ale podczas epidemii grypy, gdy wielu strażaków zachorowało, chwyciła za pompę i brała udział w akcji gaśniczej.

Przez kolejne dziesięciolecia kobiety pojawiały się w straży sporadycznie – najczęściej jako sanitariuszki, pomocnice lub członkinie drużyn wsparcia.

Dopiero II wojna światowa zmieniła sytuację. W Wielkiej Brytanii, Australii czy Stanach Zjednoczonych kobiety zaczęły masowo zastępować strażaków powołanych do wojska. Wtedy po raz pierwszy na większą skalę udowodniły, iż mogą wykonywać tę samą pracę co mężczyźni.

Jednak formalne bariery w wielu krajach zniesiono dopiero w latach 70. XX wieku.

Strażaczki w Polsce

W Polsce straż pożarna opiera się na dwóch filarach:

  • Państwowej Straży Pożarnej (PSP) – zawodowej
  • Ochotniczej Straży Pożarnej (OSP) – społecznej.

To właśnie w OSP kobiety pojawiły się najwcześniej. Początkowo zajmowały się działalnością pomocniczą, prowadzeniem kronik czy pracą organizacyjną. Z czasem zaczęły uczestniczyć w szkoleniach i akcjach ratowniczych.

Dziś ich liczba systematycznie rośnie.

Szacuje się, iż w Polsce działa około 16 tysięcy jednostek OSP, a liczba członków tej organizacji sięga niemal 700 tysięcy osób. Wśród nich jest ponad 59 tysięcy kobiet, czyli około 10 procent wszystkich strażaków-ochotników.

W zawodowej straży pożarnej kobiet jest mniej – około 1300 funkcjonariuszek, co stanowi kilka procent stanu osobowego.

Co ciekawe, w młodzieżowych drużynach pożarniczych proporcje są znacznie bardziej wyrównane. W wielu jednostkach dziewczęta stanowią choćby jedną trzecią lub połowę członków.

Strażaczki na Opolszczyźnie

Region opolski ma w historii straży pożarnej swoją wyjątkową postać.

To właśnie stąd pochodzi Teresa Tiszbierek, jedna z najbardziej rozpoznawalnych działaczek krajowych struktur OSP. Do straży trafiła jako dwunastoletnia dziewczynka w Młodzieżowej Drużynie Pożarniczej w Zalesiu Śląskim. Z czasem została członkiem władz krajowych związku, a później jego wiceprezesem.

Jeszcze w latach 90. kobiety w straży spotykały się jednak z wyraźną niechęcią.

Tiszbierek wspomina, iż gdy w 1997 roku pojechała na pierwsze szkolenie strażackie, prowadzący je brygadier próbował usunąć ją z zajęć tylko dlatego, iż była kobietą. Dopiero interwencja komendanta powiatowego sprawiła, iż mogła zostać na kursie.

Dziś podobne sytuacje należą już do rzadkości.

Na Opolszczyźnie, podobnie jak w całym kraju, druhny coraz częściej biorą udział w akcjach ratowniczych, dowodzą zastępami, prowadzą szkolenia i zarządzają jednostkami.

Straż bez podziałów

Historia kobiet w straży pożarnej to opowieść o powolnym przełamywaniu stereotypów. Jeszcze kilkadziesiąt lat temu obecność druhny w jednostce była raczej wyjątkiem. Dziś staje się codziennością.

Spotkanie w Turawie pokazuje, iż zmienia się nie tylko liczba kobiet w straży, ale też sposób myślenia o tej służbie.

Bo w chwili, gdy rozlega się alarm, nikt nie pyta, kto siedzi w kabinie wozu – kobieta czy mężczyzna. Liczy się tylko jedno: kto jest gotów ruszyć na pomoc.

A tych kobiet w strażackim mundurze z roku na rok jest coraz więcej.

Fot. UMWO

Idź do oryginalnego materiału