Skradzione butelki. Gorzkie słowa druhów z OSP Żabce: „To naprawdę boli”

slowopodlasia.pl 45 minut temu
Przypomnijmy, druhowie z OSP Żabce postawili sobie szlachetny cel. Postanowili zebrać aż 4 miliony niezgniecionych butelek PET oraz aluminiowych puszek, aby z uzyskanej kaucji sfinansować wymarzony, średni samochód ratowniczo-gaśniczy (szacowany koszt to ok. 1,5 mln zł). Do tej pory w wielu miejscowościach stanęło ponad 50 specjalnie oznaczonych koszy, do których mieszkańcy chętnie wrzucali opakowania.Szybko okazało się jednak, iż ciężka praca strażaków i ogromne zaangażowanie społeczności stały się celem dla nieznanych sprawców. Seria niepokojących zdarzeń rozpoczęła się w miniony weekend. W poniedziałek, 7 września, na oficjalnym profilu OSP Żabce pojawił się poruszający wpis, w którym druhowie opisali wydarzenia z ostatnich dni: „Piątek – pierwszy telefon. Sobota – kolejna sytuacja. Niedziela – zniszczony kosz i zabrane z niego wszystko. Sprawa została zgłoszona na policję. Trwa postępowanie i czekamy na dalsze działania.”Strażacy nie ukrywają, iż incydenty te są dla nich ogromnym ciosem psychicznym. Każdy z pojemników to efekt ich prywatnej pracy i nakładów finansowych, których nikt im nie zwraca.„To nie jest tylko kosz”Druhowie zwracają uwagę na to, ile wysiłku i serca wkładają w powodzenie akcji, często kosztem własnego życia prywatnego i odpoczynku. Ale dzisiaj nie chcemy pisać o przepisach, konsekwencjach czy pieniądzach. Chcemy powiedzieć po prostu, jak bardzo jest nam przykro. Bo może dla kogoś 20, 30 czy 50 butelek to nic. Może zniszczenie kosza to tylko kilka minut i można pójść dalej. Tylko iż dla nas to nie jest tylko kosz - twierdzą druhowie.- Te kosze robimy własnymi rękami. Kupujemy materiały za własne pieniądze. Rozstawiamy je, naprawiamy, opróżniamy. Jeździmy po ponad 50 punktach. Nieraz wracamy późno w nocy, a następnego dnia każdy z nas idzie normalnie do swojej pracy. Poświęcamy swój czas. Czas z naszymi rodzinami. Swoje weekendy. Swoje siły. I robimy to wszystko, bo uwierzyliśmy, iż Operacja 4 Miliony może się udać. Dlatego ciężko patrzeć, kiedy ktoś niszczy coś, co własnymi rękami budujemy od tygodni. Jeszcze ciężej, kiedy zabiera butelki i puszki, które ktoś inny przyniósł specjalnie dla nas. To naprawdę boli -dodają.Apel do mieszkańcówMimo bolesnego ciosu strażacy nie zamierzają się poddawać. Ogromnym wsparciem okazali się mieszkańcy, którzy jako pierwsi dostrzegli nieprawidłowości wokół punktów zbiórki i natychmiast zaalarmowali druhów. - Ale jest też druga strona tej historii. To Wy jako pierwsi reagowaliście. Pisaliście na grupach, dzwoniliście do nas, informowaliście. I za to z całego serca dziękujemu – piszą strażacy-ochotnicy z Żabiec.Druhowie apelują do całej lokalnej społeczności o zachowanie czujności i niepozostawanie obojętnym na akty wandalizmu.- Mamy ponad 50 punktów i nie jesteśmy w stanie być wszędzie. Dlatego prosimy – miejmy wszyscy oczy otwarte. o ile widzicie coś niepokojącego przy naszych oznaczonych koszach, nie bójcie się reagować. Zadzwońcie do nas, a jeżeli sytuacja tego wymaga – na policję. Może właśnie ta trudna sytuacja sprawi, iż jeszcze bardziej się zjednoczymy. Bo Operacja 4 Miliony od dawna nie jest już tylko nasza. Ona jest nas wszystkich - informują.Postępowanie w sprawie prowadzą funkcjonariusze z Komendy Miejskiej Policji w Białej Podlaskiej. Osoby posiadające jakiekolwiek informacje na temat sprawców lub podejrzanych zachowań przy koszach OSP Żabce proszone są o kontakt ze strażakami bądź policją.
Idź do oryginalnego materiału