Śledczy ustalili co było przyczyną pożaru hali Schenker w Tarnowie Podgórnym.

3 godzin temu

Pożar wybuchł 11 stycznia około godziny 5:30 rano. W ciągu kilkunastu minut płomienie rozprzestrzeniły się na całą powierzchnię hali, która była dosłownie „zatowarowana po sufit”. Gęste kłęby czarnego dymu były widoczne z odległości kilkunastu kilometrów. Ze względu na ogromne zadymienie Regionalne Centrum Bezpieczeństwa wysłało alerty RCB do mieszkańców okolicznych miejscowości z apelem o pozamykanie okien i drzwi oraz pozostanie w domach.

Dopiero w poniedziałek po południu straż pożarna uznała, iż pogorzelisko jest na tyle bezpieczne, iż mogą wejść na nie biegli i policjanci z grupy śledczej. Jak wynika z ustaleń „Faktu”, przyczyną pożaru była jedna konkretna przesyłka.

Biegły jednoznacznie wskazał źródło ognia Biegły z zakresu pożarnictwa, po przeprowadzeniu oględzin i analizach, wydał jednoznaczną opinię: jedynym źródłem pożaru była paczka zawierająca baterie litowo-jonowe do hulajnóg elektrycznych. Ekspert wykluczył udział osób trzecich – nie stwierdzono żadnych śladów celowego podpalenia.

„Przesyłka została nadana w Niemczech przez firmę zajmującą się dystrybucją części do hulajnóg elektrycznych. Miała dotrzeć do przedsiębiorstwa na Mazowszu, które zajmuje się naprawą i regeneracją takich baterii” – przekazała „Faktowi” Iwona Liszczyńska z biura prasowego Komendy Wojewódzkiej Policji w Poznaniu.

Setki milionów złotych strat Hala Schenker w Tarnowie Podgórnym należała do największych i najnowocześniejszych obiektów logistycznych w regionie. W środku znajdowały się towary o bardzo dużej wartości – elektronika, części samochodowe, kosmetyki, odzież i wiele innych produktów. Dokładna wycena strat wciąż trwa, jednak wstępne szacunki policji mówią o kilkuset milionach złotych.

„Ostateczne oszacowanie strat będzie możliwe dopiero po przesłuchaniu przedstawicieli właściciela hali i firm, których towary uległy zniszczeniu” – powiedział wcześniej Andrzej Borowiak, rzecznik wielkopolskiej policji.

Sprawa jest przez cały czas wyjaśniana. Policja bada m.in. warunki przechowywania i transportu baterii litowo-jonowych oraz to, czy przesyłka spełniała wszystkie wymogi bezpieczeństwa. Baterie tego typu są uznawane za jeden z najczęstszych źródeł pożarów w magazynach i transporcie – wystarczy niewielkie uszkodzenie ogniwa, by doszło do tzw. thermal runaway i gwałtownego rozgorzenia ognia.

Mieszkańcy okolicznych miejscowości wciąż odczuwają skutki pożaru – w powietrzu unosi się charakterystyczny zapach spalenizny, a na terenach zielonych osadza się sadza.

Idź do oryginalnego materiału