W poniedziałek o godz. 17.00 ekipa z Jednostki Ratowniczo-Gaśniczej nr 1 w Grudziądzu gasiła pożar przy ul. Kościelnej. Jeden z licznie zgromadzonych gapiów wyciągnął z wozu bojowego skrzynkę z zawartością i zniknął…

Skandal to mało powiedziane. Kim trzeba być, żeby ukraść sprzęt ratowniczy?
Strażacy apelują: – Drogi „przechodniu” jeżeli już pobawiłeś się sprzętem, którego my używamy w akcjach ratowniczo-gaśniczych, to oddaj go nam. Nie masz pewności, tak jak my jej nie mamy, czy kolejna nasza akcja nie będzie związana z ratowaniem twoich przyjaciół, bliskich lub rodziny. Wystarczy odnieść skrzynkę ze sprzętem do siedziby straży pożarnej przy ul. Piłsudskiego 25. Postaw pod drzwi, zadzwoń i odejdź.
Czy złodzieja ruszy sumienie? Czy naprawdę nikt nic nie widział, choć sporo osób obserwowało akcję gaśniczą strażaków?
Sprawca jest poszukiwany. – Niezależnie od prowadzonych działań w tym zakresie, rozmawiałem z komendantem miejskim Państwowej Straży Pożarnej i zapewniłem go, iż jako miasto sfinansujemy zakup nowego sprzętu – mówi Maciej Glamowski, prezydent Grudziądza.
Komendant miejski PSP w Grudziądzu st. bryg. Robert Gutowski napisał na portalu społecznościowym: – (…) w PSP służę od 30 lat i choćby w najśmielszych snach nie przypuszczałem iż doczekam dnia, kiedy podczas działań ratowniczych będzie trzeba wyznaczyć po jednym strażaku do pilnowania naszego sprzętu w samochodzie, aby znowu ktoś się nie „zaopiekował” tym razem czymś innym, być może jeszcze bardziej niezbędnym w naszej profesji. Niezbyt często, prawie wcale, udzielam się prywatnie w mediach społecznościowych ale jak otrzymałem tę wiadomość to ogarnęła mnie wielka złość i wiara w ludzkość upadła…
Tekst i fot. Maryla Rzeszut