Tam, gdzie ogień ustąpił modlitwie

kochamradzyn.pl 2 godzin temu
Cudze chwalicie, swoje poznajcie... (cz. 349)
W Domaszewnicy (gm. Ulan-Majorat), przy posesji oznaczonej numerem 61, stoi murowana kapliczka. Niepozorna dla przejezdnych, dla mieszkańców jest niemym świadkiem dramatycznych wydarzeń sprzed blisko stu lat. To właśnie ona przypomina o pożarze, który w 1932 roku nawiedził wieś – i o człowieku, który postanowił utrwalić pamięć o tamtych wydarzeniach.
Fundatorem kapliczki był Franciszek Miszczak. Wystawił ją jako wotum wdzięczności za ugaszenie ognia, który zagroził Domaszewnicy. Dziś trudno odczytać szczegóły tej historii z samego obiektu – inskrypcja umieszczona na jego powierzchni stała się niemal niewidoczna. Wielokrotne białkowanie ścian, praktykowane przez lata w trosce o estetykę i świeżość tynku, zatarło litery. Pozostały jedynie ślady – ciche jak wspomnienie, które z biegiem lat traci ostrość.
Idź do oryginalnego materiału