Pożar domu w Kuźni Domaradzkiej miał miejsce 26 listopada minionego roku. To była zabytkowa, drewniana konstrukcja. W akcji gaśniczej uczestniczyło 10 zastępów straży pożarnej.
Właścicielami domu są Dorota i Łukasz. Myśleli, iż to będzie dla nich miejsce, w którym będą mogli liczyć na nowe otwarcie w Polsce. Poprzednich 12 lat spędzili na Wyspach Brytyjskich. Wrócili, by zamieszkać bliżej rodziny, by móc pomagać schorowanym rodzicom.
– Mieliśmy marzenia i plany – mówi Łukasz Krzyształowicz. – Niestety, nasz świat legł w gruzach w jeden tragiczny dzień.
Pożar domu w Kuźni Domaradzkiej – zgliszcza w miejscu zabytku. Fot. pomagam.plPożar ich domu w Kuźni Domaradzkiej strawił niemal cały dorobek ich życia.
– W jednej chwili straciliśmy wszystko, co miało dla nas wartość materialną i sentymentalną. Spłonęły pamiątki: wszelkie zdjęcia, albumy i drobiazgi, to strata bezpowrotna. Poza tym spaleniu uległy ubrania, meble, sprzęt AGD, elektronika – wylicza Łukasz Krzyształowicz.
Pożar domu w Kuźni Domaradzkiej. W sieci trwa zbiórka na pogorzelców
Ale największym bólem jest dla nich strata przyjaciela, który był dla nich cząstką rodziny. To kot Henio, który był z nimi przez lata.
– Zmagamy się nie tylko ze stratą materialną, ale też z ogromną traumą – wzdycha pan Łukasz.
Pożar domu w Kuźni Domaradzkiej pochłonął życie kota Henia – fot. pomagam.plW sieci trwa zbiórka na rzecz Doroty i Łukasza. Celem jest zgromadzenie 75 tys. zł. W chwili publikacji tego materiału udało się zebrać blisko połowę tej sumy. Pogorzelcy proszą o wsparcie, choćby najmniejszą kwotą.
– Pomóż nam zamienić ten koszmar w nowy, chociaż skromny, start. Każda pomoc ma dla nas ogromne znaczenie – mówi Łukasz Krzyształowicz.
Zbiórka odbywa się TUTAJ.
***
Odważne komentarze, unikalna publicystyka, pasjonujące reportaże i rozmowy – czytaj w najnowszym numerze tygodnika „O!Polska”. Do kupienia w punktach sprzedaży prasy w regionie oraz w formie e-wydanie

2 godzin temu










