
Co najmniej 90 osób zginęło w wyniku eksplozji w kopalni węgla w chińskiej prowincji Shanxi – poinformował „South China Morning Post”. Do katastrofy doszło mimo wcześniejszego ostrzeżenia o niebezpiecznym wzroście stężenia gazów pod ziemią.
Według chińskiej agencji Xinhua eksplozja nastąpiła w piątek, około 520 kilometrów na południowy zachód od Pekinu. Władze kopalni miały wcześniej alarmować o przekroczeniu dopuszczalnych norm stężenia dwutlenku węgla w powietrzu.
Rozbieżności dotyczą liczby ofiar. „South China Morning Post” podaje, iż śmierć poniosło co najmniej 90 górników, a dziesiątki pozostają uwięzione pod ziemią. Z kolei oficjalne dane chińskich władz mówią o ośmiu potwierdzonych ofiarach śmiertelnych i 38 osobach przez cały czas przebywających pod ziemią.
W chwili wybuchu w kopalni znajdowało się 247 pracowników. Ratownikom udało się wydobyć na powierzchnię 201 górników, jednak wielu z nich odniosło obrażenia. Stan kilkunastu osób określany jest jako krytyczny.
Po tragedii policja zatrzymała członków zarządu spółki zarządzającej kopalnią. Władze wszczęły śledztwo w sprawie okoliczności katastrofy.
Do wydarzeń odniósł się przywódca Chin Xi Jinping. Zapowiedział, iż akcja ratunkowa będzie kontynuowana do momentu odnalezienia wszystkich górników.
– Władze w całym kraju muszą wyciągnąć wnioski z tego wypadku i zintensyfikować działania na rzecz bezpieczeństwa pracy – powiedział Xi Jinping, cytowany przez agencję Xinhua.
Na miejsce katastrofy udał się także wicepremier Chin Zhang Guoqing, który ma osobiście nadzorować akcję ratunkową.







