Wielkie szkody i pięć osób rannych po pożarze w bloku przy ul. 3 Maja w Płocku. Mieszkanie, w którym rozprzestrzenił się ogień, zostało kompletnie zniszczone, a mieszkańcy jednej z klatek schodowych wciąż nie mogą wrócić do swoich domów.
Pożar w Płocku. Wielkie szkody, pięciu rannych
Świadkowie pożaru opowiedzieli reporterce Polskiego Radia RDC o chwilach prawdziwej grozy – krzykach, łzach i waleniu w drzwi, gdy zarządzono ewakuację.
Po zakończonej akcji służb mieszkańcy pierwszej i trzeciej klatki w bloku przy ul. 3 Maja wrócili do swoich mieszkań. Nie mogą tego zrobić lokatorzy ze środkowej klatki, tej, w której na drugim piętrze spłonął lokal.
Wczoraj poszkodowali znaleźli schronienie u swoich rodzin. Przed blokiem stanął autokar, gdzie mogli się ogrzać.
– Ewakuowaliśmy razem 26 osób, 21 osób bez takich obrażeń, pięć osób mamy poszkodowanych, jedna osoba, kobieta trafiła z poważnymi obrażeniami ciała, poparzeniami do szpitala, plus te cztery osoby – relacjonuje Wojciech Pietrzak, rzecznik płockiej straży pożarnej.
W pożarze zostało rannych pięć osób. Najciężej poszkodowana kobieta, która ma poparzone ponad 40 proc. powierzchni ciała, została przetransportowana do szpitala w Warszawie. Z czterech osób, które odniosły lżejsze obrażenia, w szpitalu przebywa tylko jedna. Jej stan lekarze określają jako stabilny.
Biegły z zakresu pożarnictwa przyczyny rozprzestrzenienia się ognia będzie ustalał jeszcze dziś. Prawdopodobnie doszło do wybuchu biokominka. W gaszeniu pożaru brało udział dziewięć zastępów strażaków.

1 dzień temu








