Pierwsze zgłoszenia pojawiły się już po godzinie 18:00, a do 19:00 było ich już 78, w tym aż 33 z powiatu międzychodzkiego. Najczęściej dotyczyły połamanych gałęzi blokujących drogi oraz zalań po ulewnych deszczach. Sytuacja jednak stawała się coraz trudniejsza, wraz z przechodzeniem frontu w głąb województwa.
Według stanu na godzinę 21:00 wielkopolscy strażacy mieli już 386 zgłoszeń związanych z usuwaniem skutków burzy w Wielkopolsce. Po godzinie 20:20 w Promnicach wybuchł pożar poddasza bliźniaka mieszkalnego. Z ogniem walczyło 10 zastępów straży pożarnej.
W Lesznie nastolatek ucierpiał na ul. Grunwaldzkiej, gdy został raniony przez drzewo powalone przez wichurę. Ze złamaniem nogi został przekazany wezwanemu pogotowiu.
W szpitalu w Nowym Tomyślu strażacy wypompowywali wodę z piwnic, po tym, jak intensywne opady deszczu spowodowały podtopienie.
W nocy sytuacja nieco się uspokoiła, ale to nie oznaczało spokoju. Do godziny 6:00 strażacy odebrali łącznie 454 interwencje w regionie. Najwięcej dotyczyło powiatu nowotomyskiego – 72 oraz kościańskiego – 71. W powiecie międzychodzkim odnotowano 58 wezwań, w leszczyńskim 49, w grodziskim 36, a w wolsztyńskim 35.
Do godziny 8:00 strażacy odebrali łącznie 470 zgłoszeń.
Najczęściej interweniowano w związku z powalonymi drzewami i połamanymi gałęziami. W kilku przypadkach, spadły na samochody, przez co osoby znajdujące się w środku potrzebowały pomocy strażaków, by móc się wydostać z pojazdów.

1 godzina temu







