Wracamy do sprawy dramatycznego pożaru, który w środę, 4 lutego, wybuchł w jednym z bloków na ulicy Słowackiego w Bełchatowie. Przypomnijmy, iż około godziny 9:30 służby otrzymały zgłoszenie od świadka, który zauważył dym wydostający się z okien. Teraz wiadomo już, kto zaalarmował straż. Poznaliśmy również prawdopodobną przyczynę wybuchu ognia. Co ustalono?
Pożar mieszkania na Przytorzu
Okazuje się, iż służby powiadomił strażak, który na co dzień pracuje w bełchatowskiej komendzie. Mężczyzna tego dnia miał akurat wolne. Mimo to natychmiast ruszył z pomocą mieszkańcom płonącego budynku.
- Zgłoszenie wpłynęło od naszego strażaka, który zauważył dym wydobywający się z mieszkania. To on powiadomił i ewakuował ludzi znajdujących się w klatce schodowej. Próbował też dostać się do mieszkania – mówi Jędrzej Pawlak, rzecznik prasowy, Łódzkiego Komendanta Wojewódzkiego Państwowej Straży Pożarnej.
Zmarła kobieta ranna w pożarze w Bełchatowie
Z informacji, które strażacy otrzymali od świadków zdarzenia, wynikało, iż w mieszkaniu może znajdować się osoba poszkodowana. Jak ustaliliśmy na miejscu pożaru, odnalezienie jej było potraktowane jako priorytet w działaniach. Niestety w trakcie działań podejrzenia potwierdziły się.
- W momencie, kiedy strażacy ewakuowali kobietę z mieszkania, nie miała ona zachowanych funkcji życiowych. Po wyniesieniu z budynku od razu trafiła pod opiekę ratowników medycznych. Strażacy w klatce obok przygotowali punkt udzielania pomocy, żeby nie wychładzać organizmu kobiety, ale finalnie nie był on potrzebny. Kobieta trafiła do karetki – mówi Jędrzej Pawlak.
Ratownicy natychmiast rozpoczęli udzielanie pomocy poszkodowanej mieszkance. Z nieoficjalnych informacji, które udało nam się ustalić, kobieta odzyskała funkcje życiowe i trafiała na szpitalny Oddział Intensywnej Terapii. Z informacji przekazanych przez policję wynika, iż kobieta niestety zmarła.
Jaka była przyczyna pożaru na Przytorzu?
W środę strażacy wciąż prowadzili działania, w związku z czym nie byli w stanie przekazać jeszcze szczegółów dotyczących pożaru. Aktualnie wiadomo już, co spowodowało pojawienie się ognia.
- Jako przyczynę wskazano przeciążenie instalacji elektrycznej. Proces spalania najprawdopodobniej rozpoczął się w okolicy gniazdka – przekazuje Jędrzej Pawlak.
Okazuje się, iż do gniazdka wpięty był przedłużacz, do którego podłączono kolejny przedłużacz tzw. choinka. Właśnie to mogło spowodować przeciążenie gniazdka.
https://www.tiktok.com/@user/video/7602983883390405910Służby relacjonują akcję gaśniczą
Pożar w głównej mierze skoncentrowany był w salonie. Poszkodowana została natomiast ewakuowana z kuchni. Jak dodają służby, w lokalu zgromadzone było dużo różnego rodzaju śmieci, które gwałtownie zajęły się ogniem.
- W momencie, kiedy strażacy weszli do mieszkania i otworzyli drzwi do pokoju, wysoka temperatura zmusza ich do wycofania się. Dopiero po chwili wchodzą dalej i gaszą. To pierwsze uderzenie było takie, iż strażacy nie byli w stanie ochronić się przed strumieniem ciepła – relacjonuje Jędrzej Pawlak.
Po chwili udało się jednak opanować pożar. Strażacy sprawdzili, czy w mieszkaniu nie było innych osób, a następnie rozpoczęli dogaszanie i oddymianie klatki schodowej. Konieczne było również wejście siłowe do sąsiednich lokali w celu sprawdzenia, czy nie ma tam osób poszkodowanych. Szczęśliwe jednak nikt więcej nie został ranny.
Na miejscu działało 6 zastępów, co oznacza, iż łącznie z pożarem walczyło 27 strażaków. Na miejscu interweniowali też policjanci, ratownicy, przedstawiciele zarządcy bloku oraz pogotowie gazowe.

![Biała Podlaska. Strażacy rozdali czujki czadu [ZDJĘCIA]](https://static2.slowopodlasia.pl/data/articles/xga-4x3-biala-podlaska-strazacy-rozdali-czujki-czadu-zdjecia-1770288861.jpg)










