Zrzutka na odbudowę domu i Zajazdu u Basi

2 godzin temu
Zdjęcie: zajazd u Basi Wolimierz zrzutka 3


W jednej chwili świat zawalił im się na głowę. Stracili dobytek życia. Spłonął dom i zajazd, który był dla nich źródłem utrzymania. Bliscy założyli zrzutkę. Liczy się każda złotówka.

Dramat rozpoczął się w poniedziałkowy poranek. Było tuż po godzinie siódmej. Ogień pojawił się w garażu i niemal natychmiast przeniósł się na kolejne części zabudowy. Drewniana konstrukcja przysłupowa, charakterystyczna dla regionu, stała się łatwopalną pułapką. Płomienie błyskawicznie objęły restaurację i dom mieszkalny. W środku nie było już czasu w ratowanie dobytku. Cztery osoby uciekały w pośpiechu, zabierając tylko to, co najważniejsze – zwierzęta i dokumenty. Cała reszta została w ogniu.

Na miejsce skierowano ogromne siły. W kulminacyjnym momencie z żywiołem walczyło dwadzieścia zastępów straży pożarnej z trzech powiatów. Akcja była niezwykle trudna i długotrwała. Sytuację dodatkowo skomplikowała potężna eksplozja jednej z butli gazowych znajdujących się w budynku restauracji. Wybuch przyspieszył rozprzestrzenianie się ognia i zwiększył zagrożenie dla ratowników. Strażacy prowadzili działania z kilku stron, podając kolejne prądy wody i organizując dostawy, by utrzymać ciągłość akcji gaśniczej. Dopiero po wielu godzinach udało się opanować pożar. Dogaszanie zgliszczy trwało ponad dziesięć godzin.

Po wszystkim zostały zgliszcza. Tam, gdzie jeszcze niedawno tętniło życie, dziś stoją czarne, nadpalone belki i sterty gruzu. Spłonął nie tylko zajazd będący miejscem pracy i źródłem utrzymania ale także dom, w którym mieszkała cała rodzina.

– To wszystko, co zostało po Zajeździe i naszym rodzinnym domu. Jeszcze wczoraj było tu życie, rozmowy i pełne stoły. Dziś uciekaliśmy z palącego się miejsca. Zabraliśmy tylko zwierzęta, dokumenty. Wszystko inne spłonęło. – wspominają poszkodowani w pożarze.

Mimo ogromu strat najważniejsze jest to, iż nikt nie ucierpiał fizycznie. W obliczu tragedii natychmiast pojawiła się jednak inna potrzeba wsparcia. Reakcja mieszkańców była natychmiastowa. Już w trakcie akcji gaśniczej sąsiedzi wspierali strażaków, dostarczając im jedzenie i napoje. Kilka godzin później pomoc przeniosła się do internetu.

W odruchu serca uruchomiono zbiórkę na odbudowę domu i zajazdu, która gwałtownie zaczęła przynosić pierwsze efekty.

– Nie wiemy jeszcze, od czego zacząć… ale wiemy jedno – nie możemy ich w tym zostawić samych. Uruchamiamy zbiórkę na odbudowę. Każda złotówka, każde udostępnienie ma ogromne znaczenie. – pisze w założonej zrzutce pani Monika.

W odpowiedzi na prośbę o pomoc, w krótkim czasie na koncie pojawiły się dziesiątki tysięcy złotych, a liczba wpłat stale rośnie. Wczoraj wieczorem zrzutka dobiła do stu tysięcy złotych, w nocy przekroczyła pierwszą setkę, ale potrzeby są przez cały czas ogromne.

Tym bardziej każda wpłata i każde udostępnienie zbiórki ma realne znaczenie. To szansa, by pośród zgliszcz zacząć budować wszystko od nowa.

https://zrzutka.pl/ptbr53

Idź do oryginalnego materiału