Nie każdy ból w relacji bierze się z braku miłości.
Czasem rodzi się z kontaktu z kimś, kto niszczy powoli, często nieświadomie, a czasem całkiem świadomie.
Nie chodzi o demonizowanie mężczyzn.
Chodzi o rozpoznanie schematów, które zbyt często kończą się lękiem, poczuciem winy i utratą własnej wartości.
Oto sześć typów, przy których psychika płaci wysoką cenę.
1. Ten, który zawsze wie lepiej
Na początku imponuje pewnością siebie.
Z czasem zaczyna:
-
podważać Twoje decyzje,
-
umniejszać Twoje odczucia,
-
poprawiać Cię w każdej sprawie.
Nie krzyczy. Nie bije.
Ale powoli sprawia, iż przestajesz ufać własnemu myśleniu.
To relacja, w której Twoje „czuję” zawsze przegrywa z jego „wiem”.
2. Emocjonalnie nieobecny
Jest fizycznie, ale jakby go nie było.
Unika rozmów o uczuciach, milknie, gdy robi się trudno, ucieka w pracę, telefon, zmęczenie.
Przy nim uczysz się:
-
tłumić emocje,
-
nie prosić o bliskość,
-
udawać, iż wszystko jest w porządku.
Najbardziej boli nie to, iż odchodzi —
ale to, iż nigdy naprawdę nie przychodzi.
3. Ofiara świata
Zawsze ktoś mu coś zrobił.
Była partnerka była zła. Szef niesprawiedliwy. Los okrutny.
Nie bierze odpowiedzialności za nic.
A Ty z czasem:
-
zaczynasz go ratować,
-
tłumaczyć,
-
brać winę na siebie.
To relacja, w której Twoja empatia staje się narzędziem przeciwko Tobie.
4. Mistrz mieszanych sygnałów
Raz ciepły, raz chłodny.
Raz blisko, raz obojętny.
Raz zapewnia, iż mu zależy, a potem znika bez słowa.
Taki mężczyzna:
-
wzmacnia niepewność,
-
uzależnia emocjonalnie,
-
uczy życia w ciągłym napięciu.
Psychika nie odpoczywa tam, gdzie nic nie jest stabilne.
5. Ten, który przekracza granice „dla żartu”
Śmieje się z rzeczy, które bolą.
Bagatelizuje Twoje reakcje:
-
„przesadzasz”
-
„to tylko żart”
-
„nie masz dystansu”
Z czasem zaczynasz:
-
wstydzić się swoich granic,
-
milczeć,
-
dopasowywać się, żeby nie było konfliktu.
A granice naruszane regularnie zostawiają ślad — zawsze.
6. Ten, który kocha warunkowo
Jest czuły, gdy spełniasz oczekiwania.
Zimny, gdy jesteś sobą.
Miłość staje się nagrodą:
-
za posłuszeństwo,
-
za rezygnację z siebie,
-
za bycie „wystarczającą”.
W takiej relacji nie pytasz już:
„czy mnie kocha?”
Zaczynasz pytać:
„co muszę zrobić, żeby mnie nie stracić?”
Na koniec — ważne
Największe rysy na psychice nie powstają w jednej chwili.
Powstają po cichu. Z dnia na dzień. Z drobnych sygnałów ignorowanych z nadziei, iż „będzie lepiej”.
Zdrowa relacja:
-
nie wymaga ciągłego napięcia,
-
nie zabiera poczucia własnej wartości,
-
nie sprawia, iż boisz się być sobą.
Jeśli musisz się zmniejszać, żeby ktoś został —
to nie jest miłość. To ostrzeżenie.

3 tygodni temu












