Alarm w przychodni. Co z pacjentami? Lekarze chcą jasnych zasad dla całej Polski

1 godzina temu

Lekarze POZ zwracają uwagę, iż mimo ogólnopolskiej instrukcji dotyczącej zagrożenia z powietrza przez cały czas brakuje jednolitego, szczegółowego schematu postępowania dla przychodni. Problem ujawniły wrześniowe alerty RCB na wschodzie kraju.

Problem z Lubelszczyzny może dotyczyć całej Polski

Dyskusję wywołały wydarzenia z września 2026 roku. W województwach lubelskim i podkarpackim kilkakrotnie rozsyłano alerty dotyczące zagrożenia z powietrza. Nie wszystkie komunikaty miały jednak ten sam charakter. Część informowała o rosyjskim ataku na Ukrainę, działaniach polskiego lotnictwa i potrzebie śledzenia dalszych informacji. Inne zawierały już bezpośrednie zalecenie znalezienia bezpiecznego miejsca i stosowania się do poleceń służb.

To właśnie w takich sytuacjach lekarze podstawowej opieki zdrowotnej zaczęli pytać, jak mają postąpić, gdy alarm pojawia się w godzinach normalnej pracy, a w placówce znajdują się pacjenci.

Sprawa nabiera znaczenia ogólnopolskiego. Alert tego rodzaju może zostać wydany dla dowolnego obszaru kraju, a problem organizacyjny będzie podobny niezależnie od tego, czy chodzi o przychodnię w Lublinie, Warszawie, Poznaniu czy Wrocławiu.

Zamknąć przychodnię czy zostać z pacjentami?

Wątpliwości dotyczą przede wszystkim momentu, w którym zagrożenie pojawia się podczas udzielania świadczeń. W przychodni mogą wtedy przebywać nie tylko pracownicy, ale również seniorzy, dzieci, osoby z niepełnosprawnościami i pacjenci, którzy nie są w stanie gwałtownie samodzielnie się przemieścić.

Lekarze z Lubelszczyzny wskazywali, iż podczas wcześniejszych alarmów placówki reagowały w różny sposób. Niektórzy medycy przerywali pracę i opuszczali przychodnie. W innych miejscach personel próbował znaleźć najbezpieczniejsze pomieszczenie wewnątrz budynku. Były również poradnie, które przez cały czas normalnie przyjmowały pacjentów.

To pokazuje zasadniczy problem: istnieją ogólne instrukcje zachowania podczas zagrożenia, ale ich przełożenie na codzienną pracę placówki medycznej wymaga wcześniejszego przygotowania.

MSWiA wydało instrukcję dla całego kraju

25 września 2026 roku Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji opublikowało 12-stronicową instrukcję reagowania na zagrożenie atakiem z powietrza. Dokument został przygotowany wspólnie ze strażakami Państwowej Straży Pożarnej oraz ekspertami ochrony ludności i jest przeznaczony dla mieszkańców całej Polski.

Instrukcja opisuje m.in. sposób reagowania na sygnały alarmowe, wybór miejsca schronienia, zachowanie w budynku oraz zasady korzystania z piwnic i garaży podziemnych.

Najważniejsza zasada jest prosta: alarm nie oznacza, iż w każdej sytuacji należy natychmiast wychodzić z budynku.

Wyjście na zewnątrz może być gorszym rozwiązaniem

Podczas zagrożenia z powietrza przebywanie na otwartej przestrzeni może zwiększać ryzyko. o ile nie ma możliwości szybkiego i bezpiecznego dotarcia do przygotowanego miejsca schronienia, adekwatnym rozwiązaniem może być pozostanie w solidnym budynku.

W takim przypadku należy wybrać pomieszczenie możliwie dobrze osłonięte od zewnętrznych ścian i okien. Rządowa instrukcja opisuje m.in. wykorzystanie wewnętrznych pomieszczeń, piwnic czy garaży podziemnych.

W praktyce oznacza to, iż automatyczne wyprowadzenie kilkudziesięciu pacjentów przed przychodnię tylko dlatego, iż pojawił się alarm, nie zawsze będzie adekwatnym działaniem.

Zasada dwóch ścian

Jednym ze sposobów zwiększenia bezpieczeństwa w budynku jest tzw. zasada dwóch ścian. Chodzi o znalezienie takiego miejsca, aby pomiędzy osobą a przestrzenią zewnętrzną znajdowały się co najmniej dwie solidne przegrody.

W budynku mogą to być wewnętrzne korytarze, pomieszczenia bez okien lub inne części obiektu znajdujące się z dala od elewacji.

Podobne rozwiązania zaczęły już stosować instytucje publiczne. Urząd Miasta Lublin po ostatnich alarmach przekazał dyrektorom swoich jednostek wytyczne, zgodnie z którymi osoby przebywające w urzędzie mają co do zasady pozostać w budynku i zostać skierowane do wyznaczonych bezpieczniejszych miejsc.

W przychodni sytuacja jest bardziej skomplikowana

Placówka medyczna różni się jednak od urzędu czy zwykłego biura. Nie wszyscy znajdujący się w niej ludzie mogą gwałtownie przejść do innej części budynku.

Personel musi uwzględnić osoby starsze, pacjentów poruszających się o kulach lub na wózkach, rodziców z małymi dziećmi, osoby wymagające nadzoru medycznego czy pacjentów znajdujących się właśnie w trakcie zabiegu.

Dlatego przychodnia powinna wiedzieć jeszcze przed wystąpieniem zagrożenia, które miejsce w budynku zapewnia największą możliwą ochronę i ile osób można w nim pomieścić.

Nie można tego skutecznie ustalać dopiero wtedy, gdy uruchomione zostaną syreny.

Strażacy mogą ocenić konkretny budynek

Po spotkaniu lekarzy POZ z przedstawicielami Państwowej Straży Pożarnej pojawiło się rozwiązanie praktyczne. Strażacy zadeklarowali gotowość do oględzin przychodni i pomocy w ocenie, czy w razie zagrożenia lepiej pozostać w konkretnym obiekcie, czy skierować personel i pacjentów do innego miejsca.

Chodzi również o wcześniejsze wskazanie najbliższych miejsc, do których można bezpiecznie skierować ludzi.

Takie podejście ma znaczenie, ponieważ budynki przychodni bardzo się od siebie różnią. Jedna placówka może dysponować piwnicą i pomieszczeniami wewnętrznymi bez okien, a inna działać na parterze lekkiego, przeszklonego obiektu.

Jedna instrukcja nie odpowie więc na wszystkie pytania związane z konkretną konstrukcją budynku.

Jest jeszcze problem z NFZ

Lekarze zwracają uwagę także na inną kwestię. Nie chodzi wyłącznie o fizyczne bezpieczeństwo pacjentów, ale również o formalne konsekwencje przerwania udzielania świadczeń.

Podczas spotkania w Lublinie przedstawiciele środowiska POZ wskazywali, iż nie mają oficjalnej interpretacji Narodowego Funduszu Zdrowia określającej skutki czasowego wstrzymania pracy poradni z powodu alarmu. Zapowiedziano wystąpienie do NFZ o wyjaśnienie, czy otrzymanie komunikatu o zagrożeniu jest wystarczającą podstawą do przerwania udzielania świadczeń.

To jeden z powodów, dla których lekarze oczekują bardziej szczegółowych zasad.

Nie każdy Alert RCB oznacza to samo

Ważne jest również rozróżnienie rodzaju otrzymanego komunikatu. We wrześniu mieszkańcy wschodniej Polski otrzymywali wiadomości o różnej treści.

Komunikat informujący o rosyjskim ataku na Ukrainę, operowaniu polskiego lotnictwa i konieczności oczekiwania na dalsze informacje nie jest tym samym co ostrzeżenie, w którym RCB wprost nakazuje znaleźć bezpieczne miejsce.

17 września alert wysłany do odbiorców w województwach lubelskim i podkarpackim brzmiał już jednoznacznie: informował o zagrożeniu atakiem z powietrza, nakazywał znalezienie bezpiecznego miejsca, stosowanie się do poleceń służb i oczekiwanie na kolejne komunikaty.

Dlatego decyzji nie należy podejmować wyłącznie na podstawie samego faktu otrzymania SMS-a od RCB. Kluczowa jest jego dokładna treść oraz późniejsze komunikaty adekwatnych służb.

Co powinien zrobić pacjent w przychodni?

Jeżeli alarm zastanie pacjenta w placówce medycznej, najważniejsze jest zachowanie spokoju i stosowanie się do informacji przekazywanych przez służby oraz personel.

Samodzielne wyjście przed budynek może być niewłaściwe, szczególnie gdy komunikat dotyczy bezpośredniego zagrożenia z powietrza.

Jeżeli placówka ma wcześniej wyznaczone miejsce schronienia, personel powinien móc skierować tam znajdujących się w niej ludzi. o ile wydane zostanie polecenie ewakuacji do innego miejsca, należy postępować zgodnie z instrukcjami.

Nie należy również traktować każdego uruchomienia systemu ostrzegawczego jako sygnału do natychmiastowej ucieczki. Rodzaj reakcji powinien wynikać z konkretnego komunikatu.

Przychodnie potrzebują planu jeszcze przed alarmem

Doświadczenia z Lubelszczyzny pokazują problem, który może pojawić się w dowolnej części kraju. Placówka medyczna nie powinna dopiero po otrzymaniu alertu ustalać, gdzie znajdują się najbezpieczniejsze pomieszczenia, kto pomaga pacjentom z ograniczoną mobilnością i kto podejmuje decyzję o czasowym wstrzymaniu pracy.

Ogólnopolskie instrukcje MSWiA określają podstawowe zasady zachowania podczas zagrożenia z powietrza. Nie rozwiązują jednak wszystkich kwestii związanych z organizacją pracy POZ.

Dlatego lekarze oczekują doprecyzowania procedur dotyczących placówek ochrony zdrowia. Ostatnie alarmy pokazały bowiem, iż w identycznej sytuacji jedna przychodnia może się zamknąć, druga przez cały czas przyjmować pacjentów, a trzecia próbować znaleźć dla nich schronienie we własnym budynku.

Idź do oryginalnego materiału