Czas pochylić się nad gazem. Błękitne paliwo. Jeszcze w 2021 r. 80% zużywanego w Polsce gazu importowane z było Rosji. w tej chwili tak to już nie wygląda. Niemniej, polityka w kąt. Nas interesuje przetrwanie w kryzysowej sytuacji. Doświadczenia ukraińskie pokazują, iż sieć przesyłu gazu do indywidualnych odbiorców jest najbardziej odporna na zagrożenia czasu W. Ci, którzy mieli podłączenie do sieci gazowej, byli wygranymi. Nie było prądu, nie było wody, a gaz był. Dlaczego? Wynika to ze specyfiki tego medium, które jest właśnie… gazem (w tym przypadku to metan). Czyli ściśliwym, łatwo rozprężającym się stanem skupienia substancji, którego adekwatności fizyczne predestynują do stosunkowo elastycznego działania w przypadku braku elektryczności, jaka wpływa na działanie pomp w sieci przesyłowej. Zresztą, w sieci przesyłowej gaz spręża się przy pomocy motopomp, a sieć dystrybucyjna ma swoje niezależne źródła zasilania elektrycznego w tym zakresie, jaki niezbędny jest do jej działania. Słowem, mówiąc w bardzo dużym uproszczeniu: gaz działa i bez prądu.
Dobrze, dobrze. Jest jednak pewne malutkie „ale”. Kiedy płonęła po rakietowym ataku promzona, w jakiej znajdowała się moja firma, spotkałem w jednej z bram wjazdowych strażaków. Po prostu stali i czekali. Gdy spytałem się, na co czekają, kiedy przed nimi szaleją pożary, ze stoickim spokojem odpowiedzieli, iż czekają na informację od odpowiednich służb o wyłączeniu dopływu gazu na promzonę. Póki nie ma potwierdzenia, iż gaz jest odcięty, nikt nie przystąpi do akcji gaśniczej. I w sumie nie było się czemu dziwić. Kilka dni wcześniej w bardzo podobnej sytuacji w Kijowie zginęło trzech ratowników. Zabił ich wybuch gazu.
Gwoli akademickiej ścisłości zwrócić jeszcze należy uwagę na różnicę między gazem ziemnym w sieci miejskiej i skroplonym gazem (LPG – Liquefied Petroleum Gas), który dystrybuowany jest do niezależnych od krajowej sieci gazowej instalacji (tam gdzie nie ma dostępu do gazu ziemnego). Gaz ziemny to niemal czysty metan (CH4). Gaz skroplony (LPG) to mieszanina węglowodorów, głównie propanu (C3H8) i butanu (C4H10), która powstaje w wyniku rafinacji ropy naftowej lub oczyszczaniu surowego gazu ziemnego (który w przyrodzie nie występuje jako czysty metan).
Czym one się różnią? Gaz ziemny pompuje się w sieci pod ciśnieniem, ale w postaci gazowej. Można go skraplać, ale temperatura, w jakiej przechodzi on w stan ciekły to -162 st. C pod zwykłym ciśnieniem atmosferycznym. LPG jest transportowany i składowany również pod ciśnieniem, ale w postaci ciekłej (to dlatego pracująca butla z gazem robi się oszroniona: rozprężając się i przechodząc do lotnej postaci LPG pobiera ciepło z powietrza, czego skutkiem jest chłodna zewnętrzna powierzchnia butli czy kartusza gazowego). LPG skrapla się w znacznie wyższej temperaturze, bo propan skrapla się w -42 st C a butan już przy -0,5 st. C pod ciśnieniem atmosferycznym. Odparowanie LPG nie wymaga specjalnych urządzeń, bo wystarcza odkręcenie kurka butli, w której jest zmagazynowany. Odparowanie LNG (czyli skroplonego gazu ziemnego) to już bardziej skomplikowana procedura wymagająca parownika (jeśli ma nastąpić w sposób kontrolowany, a nie rozrywkowy).
Gaz ziemny jest lżejszy od powietrza, więc w przypadku wycieku gromadzi się pod sufitem pomieszczenia, a LPG jest cięższe od powietrza, więc zalega przy podłodze. No i na tym można tą krótką lekcję fizyki zakończyć, przechodząc do bardziej praktycznych informacji. Bowiem z punktu widzenia użytkownika końcowego czy preppersa starającego się przeżyć w realiach konfliktu zbrojnego te różnice dotyczące używanego w naszych domach gazu nie mają wielkiego znaczenia praktycznego. Tak, wiem, naraziłem się chemikom, fizykom i środowisku akademickiemu. Przepraszam, ale podczas żadnego dnia okupacji nie tęskniłem za akademickimi dysputami, za to niezmiernie brakowało mi życiowych life hacków, jak zrobić coś z niczego albo jak wykorzystać coś bardzo oczywistego do niekoniecznie oczywistych (i polecanych jako bezpieczne) celów.
Jak widzisz, źródło energii tak potrzebnej do funkcjonowania przemysłu i gospodarstw domowych, jakim jest gaz czy to ziemny, czy propan-butan, ma – jak wiele zjawisk w naszym życiu – plusy dodatnie i plusy ujemne.
Jeśli korzystasz z miejskiej sieci gazowej, bądź masz na działce swój zbiornik na gaz LPG, możesz przez długie dni żyć po wybuchu wojny bez odczuwania przerw w dostawie tego medium.
Inna sprawa, kiedy zbłąkany Szachid, bądź jakiś jego równie wybuchowy kolega, postanowi wylądować twardo na twojej posesji nieszczęśliwie blisko zbiornika LPG. No cóż, nie dysponuję osobistym doświadczeniem, na ile to jest niebezpieczne w skutkach. Przydomowe zbiorniki LPG są wyposażone w zawory bezpieczeństwa i zawory pożarowe, które powinny dawać jakieś szanse na uniknięcie wybuchu zgromadzonego w nich gazu. Czy są one zaplanowane z myślą o uderzeniach dronów? Nie wiem. Mogę tylko powiedzieć, iż moje 11-kilogramowe butle z gazem (napełnione w około ¼ swojej maksymalnej objętości) przetrwały poważny pożar wzniecony atakiem kilku rakiet balistycznych. W ich przypadku zadziałały zawory bezpieczeństwa.
W pomieszczeniach objętych pożarem topiło się aluminium (temperatura topienia się aluminium to minimum 630 st. C), od fali uderzeniowej padały grube, zbudowane z pustaków, ściany działowe, wybuchały gaśnice (tak, tak – w razie porządnego pożaru gaśnica to bardzo niebezpieczne urządzenie), a znajdujące się w pomieszczeniu butle z gazem wytrzymały. Owszem, nie nadawały się już potem do użytku, jedna choćby „wypluła” swój zawór, ale żadna z kilku, jakie były w objętej pożarem strefą, nie wybuchła, ani nie zmieniła swojego miejsca położenia.
Stało się tak, ponieważ standardowym wyposażeniem butli LPG przeznaczonych na zmagazynowanie do 11 kg gazu (waga brutto butli to +/- 21 kg) jest zawór, który przy wzroście ciśnienia w butli powyżej pewnej granicy po prostu wypuszcza w kontrolowany sposób gaz na zewnątrz. W przypadku pożaru szalejącego na zewnątrz butli daje to efekt wypalenia się uwalnianego przez zawór gazu zamiast rozerwania (wybuchu) butli w na skutek rosnącego w niej przez podgrzewanie ciśnienia. Ten sam mechanizm działa w butlach „turystycznych” o mniejszych wagach (2, 3, 5 kg) wyposażonych w takie same zawory, jak butle 11 kg.
Mogę więc z czystym sumieniem zapewnić cię, iż utrzymywane w dobrym stanie technicznym butle z gazem nie stanowią takiego zagrożenia wybuchem, jak to się przyjęło w naszym społeczeństwie uważać. Okazuje się bowiem, iż niezależnie od pojawiających się od czasu do czasu medialnych doniesień o spustoszeniach i ofiarach wywołanych wybuchem butli gazowej, sama butla gazowa jest zaprojektowana tak, iż powinna przetrwać niezależny od niej wybuch i pożar. To ważna praktyczna obserwacja i ważne wnioski, jakie można wyciągnąć dla siebie na czas W. Zresztą, w tych medialnie nagłaśnianych wypadkach wybuchu butli z gazem nie wybucha butla, a jedynie gaz, który zdążył się z niej ulotnić i w odpowiedniej proporcji zmieszać w zamkniętym pomieszczeniu z powietrzem. Taki wybuch możliwy jest nie tylko w przypadku korzystania z butli gazowej, ale i każdej innej instalacji gazowej, jaka ulegnie rozszczelnieniu.
Czemu poświęcam tyle uwagi gazowi, kiedy być może nie masz go w ogóle w domu? No właśnie. jeżeli nie masz gazu, a twoja kuchnia zasilana jest wyłącznie energią elektryczną, to może okazać się, iż po wystąpieniu przerw w dostawie prądu nie będziesz miałą na czym choćby zagotować wody na herbatę. Nie wspominając już o tak energochłonnym procesie, jakim jest przygotowywanie posiłków. A wojna wojną, ale jeść trzeba. Czyli, jeżeli nie masz w domu gazu z miejskiej sieci czy własnego zbiornika LPG, tym bardziej powinnaś się przygotować do zabezpieczenia sobie na czas W zasilania w gaz z butli czy kartuszy oraz posiadać awaryjne urządzenia do gotowania na gazie właśnie.
Idealnie zaspokaja te potrzeby wolno stojący piecyk gazowy, zasilany butlą gazową 11 kg zintegrowaną z tymże piecykiem przy pomocy elastycznego węża wyposażonego w reduktor. Moc takiego piecyka oscyluje wokół 3-4 kW maksimum. Co mówią o nim przepisy prawa? W końcu musisz wiedzieć, jakie normy będziesz naruszać.
Prawo, jak to prawo – w trosce o nasze dobro nakłada na nas pewne ograniczenia. I tak, rozporządzenie Ministra Infrastruktury z dn. 12 kwietnia 2002 r. w sprawie warunków technicznych, jakim powinny odpowiadać budynki i ich usytuowanie wprowadza kilka ograniczeń. Mianowicie, zabrania się stosowania w jednym budynku gazu płynnego i gazu z sieci gazowej (§ 157 pkt 6) oraz nie można postawić urządzenia gazowego zasilanego z butli w garażu znajdującym się poniżej poziomu gruntu (§ 157 pkt 8).
Oznacza to, iż jeżeli twój budynek jest wyposażony w instalację gazową w ramach sieci gazowej, to, zgodnie z prawem, nie możesz w swoim mieszkaniu używać kuchenki gazowej zasilanej z butli gazowej czy piecyka napędzanego butlą. choćby jeżeli w sieci gazowej gazu już nie ma. Tyle mówi prawo. Rozsądek podpowiada, iż jeżeli masz żyć na suchym prowiancie i w zimnie tylko dlatego, iż masz rurę od gazu, w której nie ma już gazu, to prawem się nie ogrzejesz i nie podgrzejesz.
Wspomniane wyżej rozporządzenie dopuszcza stosowanie urządzeń gazowych zasilanych z butli 11 kg (oraz cięższych) po spełnieniu warunków określonych w § 177. jeżeli chcesz, to sobie go znajdziesz, a ja ci go tu streszczę. Ogólnie chodzi o to, by takie urządzenie gazowe (kuchenka czy piecyk) nie znajdowało się w pobliżu materiałów łatwopalnych, by temperatura w pomieszczeniu z butlą nie przekraczała +35 st. C i żeby na jeden lokal nie przypadało więcej niż dwie butle. Czyli luzik. jeżeli żyjesz na prądzie i twój budynek nie jest podłączony do gazu, możesz mieć „na legalu” w mieszkaniu dwie butle gazowe 11 kg, co zaspokoi jako tako kryzysowe potrzeby twojej rodziny w razie braku elektryczności.
Porzućmy sferę oparów prawa i zaciągnijmy się ożywczym powiewem propan-butanu w praktyce jego używania w warunkach braku elektryczności czy gazu w przeciętnym lokalu mieszkalnym.
Przede wszystkim, nikt nie gwarantuje, iż napełnisz posiadane butle po wybuchu wojny. Gaz, jak inne paliwa takie jak olej napędowy czy benzyna mogą zniknąć ze stacji paliwowych. Czyli dobrze przed bezpośrednim wybuchem W mieć ich zapas. Pamiętasz? dwie butle 11 kg zgodnie z rozporządzeniem. Ale rozporządzenie mówi o „instalowaniu” nie więcej niż dwóch butli, a milczy na temat tego, ile ich można w lokalu przechowywać – your welcome – może i słaby ze mnie elektryk, prawnik za to dyplomowany. No, a jaki to będzie dobry zapas gazu na czas niestabilności energetycznej związanej z godziną W?
Dziękuję – to bardzo dobre pytanie. Piecyk gazowy taki ok. 3 kW będzie działał na jednej butli 11 kg mniej więcej przez tydzień po 6-8 godzin dziennie. Wbrew pozorom, te 3 kW mocy grzewczej to całkiem przyzwoity zapas do ogrzania średniego trzypokojowego mieszkania. Jasna sprawa, trzeba będzie z tym piecykiem biegać z pokoju do pokoju, zwiększy się w pomieszczeniach wilgotność (efektem spalania gazu jest powstawanie pary wodnej), będzie trochę śmierdzieć gazem (zawsze przed zapaleniem urządzenia coś ulatuje w powietrze), będzie duszno (trzeba regularnie wietrzyć ogrzewane w ten sposób pomieszczenia, bo gaz używa do spalania się tlenu zgromadzonego w tychże pomieszczeniach), ale nie będzie zimno. W warunkach polskich zim ostatnich lat, utrzymanie temperatury w trzypokojowym mieszkaniu na średnim poziomie 13-16 stopni, używając jednego piecyka gazowego 3 kW jest jak najbardziej realne.
Znawcy pewnie zaraz się odezwą, iż skoro do ogrzania mieszkania wystarcza piecyk 3 kW, to czemu piece CO mają po 15 i więcej kW? To 15 i więcej kW to moc maksymalna. Moc minimalna takich jednostek zwykle waha się między 4 a 5 kW. No i piece CO mają dwie funkcje – grzeją wodę w kaloryferach i ciepłą wodę użytkową. A my opowiadamy sobie tylko o tym, jak nie zamarznąć zimą we własnym mieszkaniu pozbawionym prądu, wody i centralnego ogrzewania. Czyli 3-4 kW w postaci pieca zasilanego butlą 11 kg wystarczy jak najbardziej.
Napisałem wyżej, iż butla powinna wystarczyć na 7 dni. Ale jak zechcesz sobie napalić do 20 stopni i grzać się po nocach (jak by trzech koców było mało), to z tych siedmiu dni zrobią się 2, najwięcej 3 dni, na jakie wystarczy ci jednej butli. A oprócz ogrzewania trzeba jeszcze i gotować.
No właśnie. Gotowanie. W sumie, to jedna butla może służyć i do ogrzewania i do gotowania. Trzeba jednak będzie w takim układzie nieustannie odkręcać i przykręcać butlę to do piecyka to do turystycznej kuchenki. Mało to komfortowe. I nie bardzo jednak bezpieczne. Zdecydowanie lepiej mieć dwie butle – jedną do piecyka, drugą do kuchenki. Butla 11 kg używana do gotowania na turystycznej jedno- czy dwu-palnikowej kuchence wystaczy na co najmniej dwa tygodnie. jeżeli nie więcej.
Gotować można również na takich chińskich wynalazkach jak ten ze zdjęcia poniżej.

Fot. 24. Turystyczna kuchenka zasilana kartuszami gazowymi [fot. własne].
Nie sugeruj się brandem na fotce, bo one wszystkie wyglądają tak samo. Zasilane są te kuchenki kartuszami z propan-butanem o wadze 220 g, które można zwykle kupić na stacjach benzynowych, a już na pewno w marketach budowlanych. I możesz mieć tych kartuszy w mieszkaniu zgodnie z prawem choćby tysiąc (o ile nie masz w domu miejskiej instalacji gazowej). Jeden taki kartusz wystarcza na 2-3 dni gotowania po około godzinie czasu dziennie. Zatem woda na herbatę/kawę, chińskie zupki, gorące kubki, jakaś jajecznica, gwałtownie usmażony kotlet, ugotowane ziemniaki. Niektóre wersje tych kucheneczek pozwalają zasilać się z butli turystycznej. Ta ze zdjęcia ma tą funkcję. Ale nigdy jej nie używałem. Mam spory zapas kartuszy z 2022 r., a w tej chwili w Kijowie są one bezproblemowo dostępne. Jednak zapas trzeba mieć. Można je trzymać latami.
Minusem tych kuchenek na kartusze jest to, iż nie są one zbyt trwałe. Przez moje ręce przeszło ich setki. Mniej więcej jedna na sto jest wadliwa już w chwili sprzedaży (zbyt mały bądź zbyt wielki płomień), a każda z nich wytrzymuje kilka miesięcy intensywnego użytkowania a potem po prostu zaczyna szwankować w ten czy inny sposób.
I jeszcze jedna drobna uwaga: producenci naprawdę mają rację, iż nie należy ponownie napełniać zużytych kartuszy gazem. To krótka droga do pożaru (sprawdzone!). No i w ogóle jakość wykonania tych kucheneczek skłania mnie do tego, by nie rekomendować ich używania przez dzieci poniżej lat 15 bez dozoru dorosłych. No dobra, są kiepskie. Ale kiedy nie ma prądu, gazu, wody to idealne rozwiązanie na doraźne przyrządzenie czegoś ciepłego. I są lekkie. Czyli mając taki gadżet ugotujesz ciepły posiłek w podróży. Wszędzie i szybko. Bez rozpalania ognia i związanych z tym ceregieli. Bo gotowanie na ognisku to zupełnie inna historia i wcale nie będę się nią tu zajmował. Naprawdę nie przydaje się w czasie W. w realiach jeszcze działającej cywilizacji. No, chyba iż zostałaś robinsonem w postapokaliptycznym świecie opanowanym przez zmutowane promieniowaniem radioaktywnym oddziały SS.
Mówiąc o gotowaniu i ogrzewaniu, należy wspomnieć o jeszcze jednej bardzo istotnej sprawie. Wszystkie powyższe rozważania są na miejscu w sytuacji, kiedy są jeszcze dostawy choć skroplonego gazu i jest gdzie napełnić butle. A co w chwili, kiedy źródła z gazem na stacjach paliwa wysychają? Co jeżeli nikną bezpowrotnie z półek budowlanych marketów gazowe kartusze? Co jeżeli w miejskiej sieci gazowej nie ma już żadnego ciśnienia?
Rozważ wariant z kozą. Nie chodzi mi o miłe, wszystkożerne zwierzątko domowe z rodzaju parzystokopytnych, a o urządzenie grzewcze. Taki mały piecyk opalany drewnem. Nie wchodzę tu w niuanse dotyczące legalności jego instalacji i użytkowania. To jest do ogarnięcia w czasach pokoju, ale wymaga dość głębokiego wnikania w prawo budowlane. Ja się skupię na praktycznych aspektach tego rozwiązania.
Jeśli mieszkasz w domu wolnostojącym, taka koza na czarną godzinę jest jak najbardziej dla ciebie. Tak, tak, wiem. Twój dom z ogródkiem ma kominek z płaszczem wodnym zintegrowany z elektrycznym bądź gazowym ogrzewaniem, zatem nie zginiesz. Ale ten system ogrzewania wymaga prądu, żeby działał. I ogrzewa zarówno wodę użytkową (której możesz już nie mieć), jak i cały dom. Tak, można zakręcić kaloryfery w większości pomieszczeń. Tak, można działać na podtrzymaniu zasilania pomp w instalacji. Ale można mieć również prosty piec-kozę gdzieś przemyślnie zainstalowaną w piwnicy czy garażu, która będzie działać zawsze wtedy, kiedy zasilisz ją drewnem. Może być choćby z porąbanych mebli (choć współczesna płyta MDF to nie najlepszy materiał opałowy).
Ba, powiem więcej. Nie musisz choćby tej kozy w czasach pokoju instalować. Wystarczy, iż będziesz ją mieć gdzieś schowaną i wyposażysz się w dostateczną ilość rur kominowych, które pozwolą ci wyprowadzić spaliny za najbliższe okno. Kiedy luta sytuacja cię przyciśnie, naprawdę nie jest bardzo skomplikowane ustawić taką kozę blisko okna, wyprowadzić komin na zewnątrz i mieć źródło ogrzewania wymagające wyłącznie drewna. To wyższy poziom niezależności energetycznej. Powiem jeszcze tylko tyle, iż w Ukrainie w strefie przyfrontowej takie kozy instalują sobie ludzie również w wielopiętrowych blokach. Sąsiadów już nie ma, okna powybijane bądź pozabijane płytami OSB, a źródełko ciepełka dobrze mieć blisko siebie. Piecyk i krótka rura wyprowadzona na zewnątrz budynku to ekstremalne, ale niekiedy oddające bardzo cenne usługi urządzenie. Znacznie lepsze niż grzanie się przy płonącym śmietniku na ulicy.
No i jak tam nastrój? Alarmy wyją? Nic to! Będą wyć. Ty wiesz sporo o prądzie, wodzie i gazie. Jesteś przygotowana. Masz akumulatory, inwertory, generator spalinowy, zmagazynowany zapas wody, wiesz, gdzie są studnie artezyjskie w twojej okolicy, masz piecyk i butle gazowe oraz dwie (albo i trzy) fabrycznie nowe kuchenki na kartusze. W komórce stoi koza na drzewo i rury kominowe, gotowe do użycia w naprawdę ciężkich okolicznościach. Przeszłaś kompletny kurs młodego bojca jak żyć w świecie okresowo pozbawianym prądu, wody i gazu. Naprawdę, nie będzie cię łatwo dotknąć zwykłymi niedogodnościami czasu W. Jesteś siłą naszego narodu, którego synowie i córki potykają się z bronią w ręku z najeźdźcą. Bo przygotowany i przeszkolony do życia w realiach czasu W cywil to narodowy skarb. Dba o siebie sam i napędza gospodarkę. A kraj musi działać. W oparciu o ciebie i takich jak ty. Gdy wszyscy wyjadą, jaki jest sens bronić czegokolwiek?
Okay. Dość wielkich słów. Zajmijmy się żarciem. Bo zapewnienie pożywnego prowiantu w czasie W dla twojej rodziny wymaga osobnej uwagi.


![NOWY TOMYŚL: Alarm gazowy na Osiedlu Północ. Kierowca wyczuł gaz i zawiadomił służby [ZDJĘCIA, FILM]](https://i0.wp.com/wielkopolskamagazyn.pl/wp-content/uploads/2026/01/Wielkopolskamagazyn-1.jpg?ssl=1)











