GASPAR – ojciec i syn pokazują, jak działało kiedyś. Rozmowa z twórcami muzeum starych narzędzi w Poznaniu

5 godzin temu

Początkowo były to wyjazdy po Polsce w poszukiwaniu eksponatów. gwałtownie okazało się, iż wspólne podróże stają się okazją do rozmów i budowania relacji. Z czasem kolekcja zaczęła się rozrastać, a obaj uznali, iż warto pokazać ją szerzej. Tak narodził się pomysł muzeum.

„To był zbieg okoliczności, a przede wszystkim potrzeba wspólnych wyjazdów. Jeździliśmy po Polsce, szukając eksponatów, i okazało się, iż to nie tylko kolekcjonowanie, ale też okazja, by rozmawiać, wymieniać się poglądami – jak ojciec z synem” – opowiadał Arkadiusz Baraniok

Dla Piotra technika i majsterkowanie były obecne od dziecka.

„Można powiedzieć, iż trochę się w tym wychowałem. Zawsze coś robiłem z tatą, tworzyliśmy różne rzeczy. Narzędzia i maszyny były u nas codziennością” – mówił młodszy z twórców.

Nazwa GASPAR nawiązuje do jednej z form pełnego imienia Hipolita Cegielskiego – Józef Gaspar Hipolit. Baraniokowie uznali, iż to właśnie Cegielski, symbol poznańskiego przemysłu metalowego, powinien patronować ich inicjatywie. Zresztą, w zbiorach muzeum nie brakuje maszyn pochodzących z zakładów HCP.

Najstarszy eksponat to konna sikawka strażacka z 1897 roku z sygnaturą „H. Cegielski – Poznań”.

„To był pierwszy eksponat, który dostałem od swojego ojca. I tak naprawdę od niego wszystko się zaczęło” – wspominał Arkadiusz.

Kolekcja obejmuje zarówno narzędzia manualne, jak i mniejsze maszyny stolarskie, kowalskie czy ślusarskie. Część eksponatów trafia do muzeum dzięki darczyńcom, inni kolekcjonerzy przynoszą narzędzia, by ocalić je od zapomnienia. Sporo urządzeń Baraniokowie odnajdują też na giełdach staroci czy w internecie. Problemem – jak przyznają – jest przestrzeń. Na ekspozycji znajduje się jedynie ułamek zbiorów, a reszta czeka w magazynie.

Muzeum nie ogranicza się jednak do oglądania eksponatów zza szyby. Zwiedzający mogą wziąć do ręki piłę, młotek czy hebel i spróbować swoich sił w pracy z drewnem. Szczególną atrakcją dla najmłodszych jest stara, ręczna kosiarka do trawy, którą dzieci mogą wypróbować na miejscu. Dla wielu nastolatków to pierwsza okazja, by w ogóle dotknąć tradycyjnych narzędzi.

„Zdarza się, iż ktoś mówi: pierwszy raz trzymałem w ręku piłę. To pokazuje, jak bardzo zatraciliśmy manualne umiejętności” – zauważył Arkadiusz Baraniok.

GASPAR jest otwarty przede wszystkim w niedziele, choć w wakacje bywa dostępny także w soboty. W tygodniu można umówić się na zwiedzanie telefonicznie lub przez media społecznościowe. Dla jednych muzeum to podróż sentymentalna do czasów pracy w zakładach, dla innych – lekcja historii i okazja, by sprawdzić się w manualnych czynnościach.

„To nasza pasja obok codziennej pracy. Dlatego najlepiej zadzwonić i umówić się na wizytę. Zawsze znajdziemy czas, by oprowadzić” – podkreślili Baraniokowie w programie.

Arkadiusz i Piotr Baraniokowie podkreślają, iż największą satysfakcję daje im moment, w którym odwiedzający odkrywają w sobie euforia z tworzenia i działania własnymi rękami. W epoce gotowych produktów i technologicznych uproszczeń ich muzeum przypomina, iż dawne narzędzia i maszyny kryją nie tylko historię, ale i wartości, które warto ocalić.

Idź do oryginalnego materiału