"Jeśli zostaniemy w domu, umrzemy". Sparaliżowany Berlin stał się miastem duchów. Z minuty na minutę [REPORTAŻ]

1 dzień temu
Zdjęcie: Przerwa w dostawie prądu w południowo-zachodniej części Berlina, 6 stycznia 2026 r.


Po pożarze sieci energetycznej w południowo-zachodniej części Berlina ponad 50 tys. gospodarstw domowych i 2000 przedsiębiorstw pozostało bez prądu, ogrzewania i telefonii komórkowej. Do celowego podpalenia przyznała się skrajnie lewicowa grupa Wulkan. Sytuacja w stolicy Niemiec jest napięta. Policja ostrzega przed włamaniami, a ludzie są bezradni i wyraźnie sfrustrowani. Dziś ten region Berlina przypomina bardziej miasto duchów niż tętniące życiem dzielnice: ciemne ulice, opuszczone budynki, wyjeżdżający ludzie z walizkami, zepsuta żywność z supermarketów w przepełnionych koszach i obozowiska z generatorami prądu. — jeżeli zostaniemy w domu, umrzemy — mówił 84-letni Juergen Stolte po awarii prądu. Jej usuwanie może potrwać choćby do czwartku. Berlin ogłosił stan klęski żywiołowej.
Idź do oryginalnego materiału