Rada Miasta Luboń przyjęła nowy miejscowy plan zagospodarowania przestrzennego „Kocie Doły – etap 1” w wersji, która dopuszcza dalszą działalność przemysłową oraz zbieranie, magazynowanie i przetwarzanie odpadów w sąsiedztwie Wielkopolskiego Parku Narodowego nad rzeką Wartą. Stowarzyszenie Ochrony Kocich Dołów, powołane, by przed taką działalnością ostrzegać, mówi, iż ich merytoryczne uwagi zostały odrzucone jako „niezgodne z polityką miasta” i nie czują, by bezpieczeństwo mieszkańców oraz przyrody było priorytetem władz.
Plan przyjęty bez zmian
20 listopada 2025 r. radni Lubonia spotkali się na XVIII Sesji Rady Miasta. W dokumentacji z sesji odnotowano, iż na sali nie było mieszkańców. W porządku obrad znalazły się m.in. punkty dotyczące planowania przestrzennego, w tym uchwała o przyjęciu miejscowego planu „Kocie Doły” – etap 1.
Jak wynika z urzędowego opisu przebiegu procedury, projekt planu był „szeroko konsultowany z mieszkańcami, w tym wraz z prognozą oddziaływania na środowisko”. Dokument wyłożono do publicznego wglądu od 1 do 28 września 2025 r., a 15 września odbyła się dyskusja publiczna. W wyznaczonym terminie wpłynęły 22 uwagi do projektu, w tym jedna dotycząca zarówno prognozy środowiskowej, jak i propozycji ustanowienia wielkoobszarowego terenu zdegradowanego. Radni debatowali m.in. nad przeznaczeniem terenów w rejonie ulic Chemików i Romana Maya.
Ostatecznie uchwała w sprawie przyjęcia planu została przegłosowana: 16 radnych było „za”, 1 „przeciw”, 4 wstrzymało się od głosu. Plan przyjęto w tej samej wersji, którą miasto prezentowało podczas konsultacji.
W tym kontekście niepokojąco wybrzmiewa planowana inwestycja Polcopperu w rejonie Kocich Dołów. Spółka stara się o uruchomienie zakładu do zbierania i przetwarzania odpadów, w tym niebezpiecznych, tuż przy terenach cennych przyrodniczo. Mieszkańcy, pamiętając o pożarach w innych obiektach firmy i doniesieniach o nadużyciach w branży odpadowej, obawiają się, iż nowa instalacja przyniesie wiele niebezpieczeństw. Przypomnijmy, obszar zlokalizowany jest w bliskiej odległości od granic administracyjnych Puszczykowa. Problem dotyczy też położonych w bliskiej odległości od lubońskich Kocich Dołów mieszkańców Łęczycy, Wir oraz Czapur i Wiórka (dwie ostatnie miejscowości znajdują się po drugiej stronie rzeki Warty).
Stowarzyszenie: nie taki miał być efekt zmian planu
Efekt decyzji ocenia Stowarzyszenie Ochrony Kocich Dołów. W opublikowanym 5 grudnia komunikacie przypomina, iż „Rada Miasta [Lubonia – przyp.red.] przyjęła plan miejscowy ‘Kocie Doły’ dokładnie w takiej wersji, jaka była wcześniej pokazywana podczas konsultacji społecznych”. W praktyce oznacza to, iż „na terenie nad Kocimi Dołami, w otulinie Wielkopolskiego Parku Narodowego, przez cały czas będzie można prowadzić działalność przemysłową, a także zbierać, magazynować i przetwarzać odpady”.
Stowarzyszenie podkreśla, iż wszystkie merytoryczne uwagi złożone w imieniu mieszkańców zostały odrzucone z powodu „niezgodności z polityką miasta”. „Trudno nam to przyjąć, bo wynika z tego, iż bezpieczeństwo, zdrowie i komfort życia mieszkańców Dolnego Lasku oraz ochrona przyrody, nie są dla władz miejskich priorytetem” – czytamy w oświadczeniu.
Jeszcze w trakcie prac nad planem stowarzyszenie zawiadomiło Rzecznika Praw Obywatelskich. Jak informują jego przedstawiciele, RPO zainteresował się sprawą i skontaktował z lubońskim magistratem.
Niewygodny kontekst dla lubońskiej dyskusji
Dodatkowego znaczenia nadaje sprawie wątek planowanej inwestycji Polcopper w Luboniu, tuż przy starorzeczu Kocie Doły. Spółka zamierzała uruchomić zakład zbierania i przetwarzania odpadów, w tym stację przeładunkową, co spotkało się ze zdecydowanym sprzeciwem. „Luboń jest gotowy zablokować budowę przetwórni odpadów niezależnie od kosztów” – deklarowała w grudniu 2024 r. burmistrz Małgorzata Machalska w programie interwencyjnym „W punkt” Radia Poznań, co relacjonowała „Gazeta Lubońska”.
Miasto podkreślało wtedy, iż żadna inwestycja odpadowa nie powstanie bez społecznej akceptacji i pełnej zgodności z przepisami ochrony środowiska, choćby jeżeli wymagałoby to wypłaty odszkodowań i rezygnacji z części planów inwestycyjnych, takich jak budowa dróg.
„Mafia śmieciowa” i zatrzymanie Piotra Rusieckiego
Na tle sporu o „Kocie Doły” przejawia się wątek tzw. mafii śmieciowej, opisany m.in. na łamach „Gazety Lubońskiej”. Chodzi o zatrzymanie Piotra Rusieckiego (wyraził zgodę na publikowanie nazwiska i wizerunku), prezesa spółki Polcopper przez funkcjonariuszy Centralnego Biura Śledczego Policji. Oprócz niego zatrzymano również dziesięciu pracowników zakładu w Przysiece Polskiej. Prokuratura Krajowa zarzuca grupie, z którą miał być powiązany, udział w tzw. „mafii śmieciowej”, odpowiedzialnej za nielegalne składowanie odpadów, fikcyjne przetwarzanie surowców oraz wprowadzanie do obrotu materiałów bez wymaganych zezwoleń środowiskowych. Prokuratura Krajowa przedstawiła Rusieckiemu oraz prokurentowi spółki, zarzuty dotyczące kierowania zorganizowaną grupą przestępczą, a pozostałym podejrzanym, udziału w tej grupie. Postępowanie obejmuje okres od stycznia 2020 r. do września 2025 r., a śledczy mówią o procederze o zasięgu ogólnopolskim, z „milionowymi zyskami osiąganymi kosztem środowiska i bezpieczeństwa publicznego”. W ostatnim czasie w ogólnopolskich mediach pojawiają się też kolejne wątki w tej sprawie.
„W przypadku czynów, objętych zarzutami, stawianymi wobec podejrzanego Piotra Rusieckiego nie dotyczą one wyłącznie fałszowania dokumentacji w postaci KPO, ale również nielegalnego przetwarzania na terenie zakładu odpadów niebezpiecznych, poprzez mieszanie ich z odpadami o innych kodach, i przekazywanie poza zakład, do ustalonych i nieustalonych lokalizacji” – mówiła w rozmowie z dziennikarzem Onetu rzecznik prokuratury krajowej Katarzyna Calów-Jaszewska.
Obrona Rusieckiego od początku podważa ustalenia śledczych. Mecenas Anna Trocka zaznacza, iż jej klient nie akceptuje żadnego z zarzutów. „Piotr Rusiecki nie przyznał się do winy. Będziemy wykazywać, iż medialne doniesienia mijają się z prawdą” – mówiła w rozmowie z serwisem. Złożyła również zażalenie na areszt, jednak sąd je oddalił. Jak poinformowała prokuratura, „sąd odwoławczy nie uwzględnił zażalenia obrońcy Piotra R., adw. Anny Trockiej. Termin tymczasowego aresztowania został wyznaczony do 30 grudnia 2025 r.”
Pożary w Przysiece Polskiej i Piotrowie Pierwszym
Obawy mieszkańców dotyczą nie tylko samej działalności planowanego zakładu, ale także możliwych zagrożeń, takich jak pożary składowisk odpadów. Pożary śmieci stwarzają zagrożenie, zarówno w zakresie skutków dla środowiska naturalnego, jak i wobec życia oraz zdrowia ludzi. Warto przypomnieć, iż na terenie podobnych zakładów, należących do Polcoppera do pożarów dochodziło w przeszłości wielokrotnie.
Jeden z ostatnich pożarów w obiekcie tej firmy miał miejsce 6 marca 2025 roku w Przysiece Polskiej (woj. wielkopolskie). Pożar objął dwie hałdy odpadów, głównie tworzyw sztucznych. Akcja gaśnicza trwała 10 godzin i wymagała zaangażowania aż 36 zastępów straży pożarnej. Jak poinformował rzecznik Komendy Wojewódzkiej PSP w Poznaniu, młodszy aspirant Martin Halasz, nie był to pierwszy przypadek pożaru w tym miejscu.
„W Przysiece pożary to norma. W Luboniu obawiają się tego samego. Strażacy twierdzą, iż w powiecie nie ma drugiej takiej firmy, co kilka tygodni wybucha tu pożar (…). Kiedy przez Przysiekę Polską jadą na sygnale wozy strażackie, mieszkańcy nie są zaskoczeni: To znów do Polcoppera. Zakład gromadzenia i przetwarzania odpadów mieszkańcy Przysieki nazywają ironicznie firmą łatwopalną, choć nikomu nie jest tu do śmiechu. Na terenie zakładu położonego w wielkopolskiej wsi pożary wybuchają kilka razy w roku, czasem w odstępie paru tygodni” – czytamy na stronie internetowej wyborcza.pl (artykuł autorstwa Marty Danielewicz z dn. 16.05.2024 r.).
Dla Lubonia to ważna lekcja: władze miejscowości, w której znajduje się problematyczna instalacja, będą musieli mierzyć się m.in. z konsekwencjami środowiskowymi. Mieszkańcy obawiają się zatem, iż nowy zakład w rejonie Kocich Dołów może stać się kolejnym miejscem zagrożonym pożarami odpadów, w tym także niebezpiecznych.
Od wniosku o decyzję środowiskową do sporu o plan
Jak przypomina tekst na łamach “Gazety Lubońskiej”, historia zaczęła się od wniosku inwestora o decyzję środowiskową. W grudniu 2023 r. firma Polcopper złożyła do urzędu wniosek o wydanie decyzji o środowiskowych uwarunkowaniach dla przedsięwzięcia pn. „Realizacja miejsca zbierania i przetwarzania odpadów innych niż niebezpieczne oraz niebezpiecznych, w tym stacji przeładunkowej odpadów w miejscowości Luboń (działki nr 71, 32/8, 33/7, 34/7, obręb Lasek)”. Teren o powierzchni ok. 1,7 ha położony jest między ul. Chemików a Kocimi Dołami.
31 stycznia 2024 r. burmistrz Lubonia wydała odmowną decyzję środowiskową. Inwestor odwołał się do Samorządowego Kolegium Odwoławczego, które uchyliło decyzję burmistrz. Wskutek odwołania mieszkańców Lubonia do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Poznaniu, w lutym 2025 r. sprawa ponownie wróciła do Samorządowego Kolegium Odwoławczego zamiast do Burmistrz Miasta Luboń.
Kolejna decyzja SKO i nowe ryzyko prawne
W ostatnim czasie pojawiły się nowe informacje dotyczące postępowania odwoławczego. Samorządowe Kolegium Odwoławcze wydało drugą decyzję w sprawie inwestycji planowanej przez spółkę Polcopper. Kolegium nie analizowało szczegółowo meritum sprawy, ograniczając się do stwierdzenia, iż w międzyczasie uchwalono miejscowy plan zagospodarowania przestrzennego „Lasek Wschód”. Plan ten formalnie wyklucza możliwość prowadzenia gospodarki odpadami na wskazanym terenie.
Niedługo po jego uchwaleniu plan „Lasek Wschód” został jednak zaskarżony do sądu, zarówno przez inwestora, jak i przez osobę prywatną. Oba odwołania zostały oddalone przez Wojewódzki Sąd Administracyjny, jedno w październiku, drugie na początku grudnia. Oznacza to, iż miejscowy plan zagospodarowania przestrzennego obowiązuje w kształcie nadanym mu przez radę gminy. Mimo to sytuacja wciąż nie jest jednoznaczna i przez cały czas rodzi pewne wątpliwości.
Stowarzyszenie Ochrony Kocich Dołów
Na tym tle została podjęta decyzja o powołaniu Stowarzyszenia Ochrony Kocich Dołów. Pomysł powstał „w cieniu zagrożenia związanego z powstaniem inwestycji zbierania i przetwarzania odpadów również niebezpiecznych przy samym starorzeczu Kocie Doły”. Założyciele uznali, iż konieczne jest sprawowanie kontroli obywatelskiej zarówno nad terenami dzikiej przyrody, jak i przyległymi obszarami przeznaczonymi pod działalność gospodarczą.
Stowarzyszenie powstało pod koniec kwietnia 2024 r. Jego głównym celem jest „szeroko rozumiana ochrona środowiska, to dzięki mechanizmów chroniących środowisko jesteśmy w stanie realnie wpłynąć na nasze bezpieczeństwo i komfort życia”. Organizacja zrzesza mieszkańców Dolnego Lasku, którzy wspierają działania poprzez aktywność w mediach społecznościowych, udział w nagraniach dla radia i telewizji, a także zwykłe rozmowy i uświadamianie sąsiadów. Wśród członków są osoby o różnorodnym wykształceniu i doświadczeniu zawodowym, w tym dwóch prawników.
„Człowiek jest częścią przyrody”
W obszernym apelu do mieszkańców członkowie stowarzyszenia piszą: „Drodzy Sąsiedzi, Szanowni Państwo, mimo usilnych starań i wyparcia nie możemy zapominać, iż człowiek jest częścią przyrody. o ile nie będziemy chronić otaczającego nas środowiska, nie uchronimy również siebie, naszego bezpiecznego bytu i komfortu życia, który w obecnych czasach powinien wzrastać, a nie pozostawać zagrożony. Bo to właśnie o tak podstawową wartość, jaką jest bezpieczeństwo, chodzi”.
Podkreślają, iż teren Kocich Dołów jest „tak bogaty przyrodniczo i cenny dla tak wielu osób również spoza naszego miasta, iż powinien stać się jednym z wyższych dóbr Lubonia. Jest to adekwatnie jedyne takie miejsce w mieście, a nie każde niewielkie miasto ma tyle szczęścia, iż niezrozumiałe byłoby działanie na jego szkodę”.
Aleksandra Suczilin, założycielka stowarzyszenia zwraca uwagę na ryzyko, iż wykorzystując strach przed konkretną inwestycją, plan miejscowy może zostać uchwalony „naprędce i tym samym bez należytej ochrony przed działalnością człowieka terenów bezpośrednio z nim graniczących, tj. Kocich Dołów”. Według stowarzyszenia plan powinien nie tylko zablokować jedną inwestycję, ale „objąć najbliższych mieszkańców ochroną w najszerszym tego słowa znaczeniu”.
Przemysł i zabudowa mieszkaniowa
W opinii stowarzyszenia problem nie ogranicza się do jednej lokalizacji. To kwestia filozofii rozwoju miasta w sytuacji, gdy działalność przemysłowa zbliża się do zabudowy mieszkaniowej. „W momencie, kiedy działalność przemysłowa zbliża się do zabudowy mieszkaniowej, nie powinno być kompromisów, to mieszkańcy tworzą miasto i są jego najważniejszą częścią, więc żadne plany biznesowe ani inwestycyjne bez uwzględnienia zrównoważonego rozwoju nie powinny mieć nigdy pierwszeństwa” – podkreśla stowarzyszenie.
Stowarzyszenie zwracało uwagę, iż w projekcie mpzp „Lasek Wschód” widzi „skandalicznie ubogi zakres ochrony środowiska i przyrody” oraz zapisy dopuszczające lokalizację „przedsięwzięć mogących potencjalnie znacząco oddziaływać na środowisko”, a do takich zalicza się na przykład produkcja środków chemicznych czy instalacje do obróbki metali i przetwarzania odpadów promieniotwórczych. Dodatkowe obawy budzi wysokość zabudowy przemysłowej do 16 metrów i sprowadzanie ochrony środowiska do kwestii hałasu i możliwości stawiania ekranów akustycznych.
Pojawia się również pytanie o kształt krajobrazu. „Nasuwa się więc pytanie, jakiej wysokości miałyby być te ekrany akustyczne ciągnące się wzdłuż Kocich Dołów, skoro zabudowa może mieć 16 metrów, również 16 metrów czy więcej? Trudno to sobie wyobrazić” – zauważała Aleksandra Suczilin.
Plan, polityka miasta i zaufanie
Przyjęta na listopadowej sesji uchwała w sprawie planu „Kocie Doły – etap 1” jest więc czymś więcej niż technicznym dokumentem planistycznym. To test zaufania do „polityki miasta”, na którą powoływał się urząd, odrzucając uwagi stowarzyszenia. Dla mieszkańców Dolnego Lasku i obrońców Kocich Dołów najważniejsze jest, czy polityka ta faktycznie przekłada się na ochronę ich bezpieczeństwa i przyrody, czy też pozostawia szeroko otwartą furtkę dla działalności przemysłowej, w tym odpadowej.
Z drugiej strony, miasto stara się balansować między obawami mieszkańców a odpowiedzialnością za kształtowanie ładu przestrzennego i gospodarkę odpadami na własnym terenie. Dopuszczenie w planie działalności związanej z odpadami na terenach, gdzie już funkcjonuje miejska stacja przeładunkowa, władze tłumaczą potrzebą uporządkowania stanu faktycznego i zapewnienia ciągłości systemu odbioru śmieci. Kluczowym pytaniem jednak pozostaje, czy taka działalność powinna mieć miejsce w otulinie parku narodowego, czyli najwyższej prawnej ochrony przyrody.
Spór o Kocie Doły pokazuje jednak, iż w epoce głośnych afer śmieciowych, pożarów na składowiskach i śledztw w sprawie „mafii śmieciowej”, sama zgodność z procedurami nie wystarcza, by uspokoić lokalną społeczność. Mieszkańcy oczekują przede wszystkim jasnego sygnału, iż w hierarchii miejskich priorytetów ich bezpieczeństwo i środowisko nie ustępują miejsca interesom branży odpadowej.
Na razie plan został uchwalony, a stowarzyszenie zapowiada dalsze działania, zarówno na poziomie lokalnym, jak i ogólnopolskim, przy wsparciu Rzecznika Praw Obywatelskich. Do rozstrzygnięcia została też kwestia budowy zakładu pod szyldem Polcopper. Czy „polityka miasta” zostanie zrewidowana, czy też Kocie Doły pozostaną miejscem, gdzie przemysł i prawo w budzący niepokój sposób kolidują z interesem społeczności?
Jan Bylczyński

6 godzin temu



![Państwowa Straż Pożarna udostępnia aplikację, dzięki której zadbasz o swoje bezpieczeństwo [wideo]](https://tkn24.pl/wp-content/uploads/2026/01/Aplikacja-Gdzie-sie-ukryc.jpg)





