To miało być zwykłe doręczenie emerytury. Listonosz znał jednak seniorkę i wiedział, iż zawsze osobiście odbiera świadczenie, a w dniu wypłat praktycznie nie opuszcza mieszkania. Tym razem było inaczej. Kobieta nie otwierała drzwi i nie odbierała telefonu. Mieczysław Pilarczyk, listonosz z placówki Warszawa 1, nie odszedł. Pukał dalej i nawoływał. Po chwili zza drzwi usłyszał cichy jęk. Natychmiast wezwał służby.
Fot. ShutterstockSeniorka zawsze odbierała emeryturę. Tym razem za drzwiami panowała cisza
Do zdarzenia doszło 31 sierpnia w Warszawie, ale o sprawie dopiero teraz poinformowała Poczta Polska. W tym przypadku ogromne znaczenie miała rzecz, której nie da się zastąpić automatycznym powiadomieniem ani aplikacją – wieloletnia znajomość mieszkańców obsługiwanego rejonu i ich codziennych zwyczajów. To właśnie dzięki niej listonosz zorientował się, iż brak reakcji seniorki nie jest czymś normalnym.
Mieczysław Pilarczyk od lat pracuje jako listonosz i dobrze zna osoby, którym regularnie doręcza korespondencję oraz świadczenia. Jedną z nich była starsza kobieta, która zawsze osobiście odbierała emeryturę. Jak wynika z relacji Poczty Polskiej, w czasie doręczania świadczeń seniorka nigdy nie opuszczała mieszkania. Kiedy więc 31 sierpnia nie otworzyła drzwi, a próby kontaktu telefonicznego również nie przyniosły rezultatu, listonosz uznał, iż dzieje się coś niepokojącego.
Nie zostawił awiza i nie ruszył do kolejnego adresu. przez cały czas pukał do drzwi i próbował nawiązać kontakt z kobietą. Po pewnym czasie usłyszał z wnętrza mieszkania cichy jęk. To wystarczyło, żeby sytuacja z podejrzanej stała się alarmowa. Listonosz natychmiast powiadomił służby ratunkowe i pozostał na miejscu.
Strażacy weszli do mieszkania. Kobieta leżała na podłodze i nie mogła się ruszyć
Po przyjeździe służb strażacy weszli do lokalu. W środku odnaleźli seniorkę leżącą na podłodze. Kobieta nie była w stanie samodzielnie się poruszać. Z relacji przekazanej przez Pocztę Polską wynika, iż pomoc dotarła na czas właśnie dlatego, iż listonosz zauważył odstępstwo od jej codziennych zachowań i nie zignorował braku odpowiedzi.
Nie podano szczegółowych informacji dotyczących stanu zdrowia kobiety ani tego, jak długo znajdowała się na podłodze. Wiadomo natomiast, iż gdyby Mieczysław Pilarczyk potraktował sytuację jak zwykłą nieobecność adresata, pomoc mogłaby nadejść znacznie później. W przypadku samotnie zamieszkałych seniorów upadek czy nagłe pogorszenie stanu zdrowia może oznaczać wiele godzin bez możliwości wezwania kogokolwiek.
„Nie mogłem przejść obok tego obojętnie”
Sam listonosz podkreśla, iż po latach pracy doręczanie korespondencji jest tylko jedną częścią jego codziennych obowiązków. Stały kontakt z tymi samymi mieszkańcami sprawia, iż listonosze zaczynają znać ich przyzwyczajenia, godziny obecności w domu czy sposób odbierania przesyłek. W przypadku osób starszych i samotnych może to mieć znaczenie znacznie większe niż tylko sprawne dostarczenie listu.
„W tej pracy doręczamy nie tylko przesyłki. Z czasem poznajemy ludzi, ich codzienne zwyczaje i potrzeby. Kiedy zauważyłem, iż coś jest nie tak, nie mogłem przejść obok tego obojętnie” – powiedział Mieczysław Pilarczyk, listonosz z UP Warszawa 1, cytowany przez Pocztę Polską.
Sąsiad opisał całą sytuację w piśmie do Urzędu m.st. Warszawy
Postawa pracownika nie pozostała niezauważona. Jeden z sąsiadów seniorki opisał całe zdarzenie w piśmie skierowanym do Urzędu m.st. Warszawy. Zwrócił uwagę na czujność, zaangażowanie oraz obywatelską postawę listonosza. Według relacji Poczty Polskiej inni mieszkańcy okolicy również podkreślają, iż zachowanie pana Mieczysława nie było jednorazowym gestem. Od lat ma być znany w swoim rejonie z sumienności, życzliwości i zaangażowania.
„Pan Mieczysław jest przykładem pracownika, na którym zawsze można polegać. Ta sytuacja jedynie potwierdziła jego odpowiedzialność, zaangażowanie i troskę o mieszkańców obsługiwanego rejonu” – komentuje Marzenna Czerniec-Zielińska, naczelnik Mikroregionu 7 w Regionie Sieci Wschód I Poczty Polskiej.
Dla samotnych seniorów listonosz bywa jedną z niewielu osób, które regularnie pukają do drzwi
Historia z Warszawy pokazuje problem szerszy niż samo jedno zdarzenie. W przypadku osób starszych zamieszkałych samotnie kontakt z listonoszem, sąsiadem czy pracownikiem administracji może być jednym z niewielu regularnych kontaktów z innymi ludźmi. o ile ktoś nagle przestaje otwierać drzwi, nie pojawia się w sklepie albo nie wykonuje czynności, które robił codziennie przez lata, takie odstępstwo może być pierwszym sygnałem, iż potrzebuje pomocy.
W tym przypadku nie było alarmu medycznego ani automatycznego wezwania służb. Zadziałała zwykła ludzka obserwacja. Listonosz wiedział, iż seniorka zawsze jest w domu w dniu doręczania emerytury, więc jej brak reakcji od razu wzbudził jego podejrzenia. Gdy usłyszał jęk dochodzący z mieszkania, nie próbował samodzielnie forsować drzwi, ale wezwał odpowiednie służby.
Poczta Polska podkreśla znaczenie znajomości lokalnej społeczności
Przedstawiciele Poczty Polskiej zwracają uwagę, iż pracownik obsługujący przez lata ten sam rejon zdobywa wiedzę, której nie widać w żadnym systemie informatycznym. Wie, kto zwykle jest w domu, kto ma problemy z poruszaniem się, kto potrzebuje więcej czasu, żeby dojść do drzwi, a kto zawsze odbiera przesyłkę praktycznie natychmiast. W przypadku pana Mieczysława taka wiedza pozwoliła rozpoznać sytuację, która dla przypadkowej osoby mogłaby wyglądać jak zwykła nieobecność adresata.
„Tacy ludzie jak pan Mieczysław Pilarczyk budują prawdziwą wartość Poczty Polskiej. Jego postawa pokazuje, jak ogromne znaczenie mają doświadczenie, empatia i znajomość lokalnej społeczności” – podkreśla Monika Borycka, dyrektor Regionu Sieci Wschód I Poczty Polskiej.
Brak odpowiedzi starszej osoby może być sygnałem alarmowym
Podobna sytuacja może wydarzyć się w każdym bloku czy kamienicy. o ile starsza osoba mieszkająca samotnie nagle nie odpowiada na telefon, nie otwiera drzwi mimo wcześniejszej umowy albo przez dłuższy czas nie daje żadnego znaku życia, nie zawsze oznacza to wyjście z domu. Szczególnie niepokojące jest nagłe odstępstwo od dobrze znanych zwyczajów. W takim przypadku warto najpierw spróbować nawiązać kontakt, zapytać sąsiadów lub bliskich, a jeżeli pojawiają się sygnały wskazujące na możliwe zagrożenie zdrowia lub życia, powiadomić służby.
W warszawskim przypadku wystarczył jeden szczegół: seniorka, która zawsze odbierała emeryturę, tym razem nie otworzyła drzwi. Mieczysław Pilarczyk potraktował to poważnie i dzięki temu strażacy weszli do mieszkania, zanim pomoc przyszła zbyt późno. Dla mieszkańców jego rejonu listonosz tego dnia rzeczywiście dostarczył coś znacznie ważniejszego niż korespondencję.

1 godzina temu











