Straty mogły być jednak jeszcze wyższe, gdyby nie szybka reakcja gospodarza. Jak przekazał nam mł. bryg. Paweł Leszczyński, Zastępca Komendanta Miejskiego Państwowej Straży Pożarnej w Łomży, pan Daniel zdołał sprawnie ewakuować część sprzętu spod płonącego już hangaru. Wiceszef łomżyńskich strażaków otwarcie chwali postawę właściciela gospodarstwa – gdyby nie jego zimna krew i wyciągnięcie maszyn z zagrożonej strefy, bilans zniszczeń byłby jeszcze bardziej tragiczny.
[news:1845379]
Mimo to ogień i tak zebrał potężne żniwo. W płomieniach stanęła m.in. samojezdna sieczkarnia do kukurydzy, dwa ciągniki oraz przyczepy samozbierające. To najważniejszy sprzęt nie tylko dla samego gospodarstwa, ale i dla okolicznych rolników – pan Daniel od lat świadczył nim usługi dla sąsiadów. Straty są wstępnie szacowane na aż milion złotych.
Walka z żywiołem była długa i wyczerpująca. Jak informuje straż pożarna, akcja gaśnicza zakończyła się dopiero po godzinie 6:00 rano












